Nowy związek

Nowy związek tylko po to, by uzupełnić swoje braki, potrzeby i frustracje wiąże się z odebraniem drugiej osobie tego, czego potrzebujesz. Zupełnie jak złodziej, który przychodzi w środku nocy, by ukraść coś z domu. To jest po prostu bezwstydne. Zbyt szybkie zaangażowanie w nowy związek może go niestety zakończyć. Oczywiście zbyt wolne tempo i niesłuszne założenie, że to, co dobre, wydarzy się samo, też nie pomaga. Chodzi o to, że tempo zaangażowania jest niezwykle ważną kwestią w nowym związku, ale nie zawsze łatwo jest je określić. Nowy związek Daniela na celowniku tabloidów. Strona główna » Newsy » Martyniuk wrócił do byłej dziewczyny! Nowy związek Daniela na celowniku tabloidów. Newsy. 21.08.2020 10:00. Autor: Zuza Maciejewska. Daniel Martyniuk. Daniel Martyniuk znów stał się obiektem zainteresowania tabloidów. Tym razem powodem jest jego rzekomy nowy ... Choć Marietta oceniła już nową dziewczynę swojego eks, dzisiaj postanowiła wypowiedzieć się na temat ich związku. Zobaczcie, co wyznała! To może Was zaskoczyć! Marietta oceniła nowy związek Chrisa! Takich słów nikt się nie spodziewał! Związek Marietty i Chrisa zapowiadał się naprawdę obiecująco. Po pierwszych odcinkach w „Hotelu Paradise” uczestnicy wpadli sobie „w ... Niestety, w realnym świecie rozstanie nie zawsze przebiega idealnie, a jego skutki często sprawiają, że nie potrafimy otworzyć się na kolejny związek. Jeśli odczuwasz blokadę i nie potrafisz otworzyć się na nowy związek, prawdopodobnie w przeszłości wydarzyło się coś, co wywołuje w tobie taką reakcję. Nowy związek może być nie lada wyzwaniem, szczególnie jeśli masz za sobą już kilka nieudanych relacji. Jeśli jesteś zmęczona niepowodzeniami w życiu miłosnym, być może powinnaś bliżej przyjrzeć się temu, jak wyglądają początki Twoich relacji z partnerem. Nowy Związek - ilość porad 57. Ciekawe porady nie tylko naszych użytkowników Życie po rozwodzie: nowy związek. 23 lipca 2019 / Kiedy przestajemy być nastolatkami nieudane związki zazwyczaj mamy już za sobą. Te, które trwały dłużej oraz te, które krócej. Czym różni się nieudany związek od nieudanego małżeństwa? Wydawałoby się, że niczym oprócz „papieru” w Urzędzie Stanu Cywilnego i rozprawy ...

Badanie genetyków z Harvardu i archeologów z NAIM na temat pochodzenia Bułgarów, pierwsze wyniki

2020.09.18 21:18 przyrodnik Badanie genetyków z Harvardu i archeologów z NAIM na temat pochodzenia Bułgarów, pierwsze wyniki

Oryginalny tekst: https://www.dnevnik.bg/blogosfera/article/399803 Tłumaczenie automatyczne z jęz. bułgarskiego - Google Translate
Tekst pochodzi z wywiadu wideo ze Svetoslavem Stamovem, można go obejrzeć / posłuchać tutaj.
Witam, nazywam się Svetoslav Stamov, antropolog. Ukończyłem Duke University w Stanach Zjednoczonych, gdzie przez pewien czas pracowałem jako nauczyciel studiów licencjackich. Obecnie pracuję w zespole dr Reicha na Uniwersytecie Harvarda w Bułgarii. I pomagam w innym zespole, który jest całkowicie bułgarski, od bułgarskich archeologów do Narodowego Instytutu Archeologii z muzeum w Sofii.Pracujemy nad ciekawym projektem, o który, mam nadzieję, zapyta mnie pan Teodosiev.
Tak, jestem pod wrażeniem tego, jak się sprawy mają i że Bułgaria naprawdę współpracuje z tak prestiżową organizacją naukową jak Harvard.Cóż, powiedz nam trochę więcej, skąd wziął się pomysł na to badanie i jakie są z niego korzyści dla nauki, a także dla nas, Bułgarów?
Przede wszystkim muszę zaznaczyć, że inicjatorem badań jest właściwie czasopismo „Bulgarian Science”, które wydajecie. I mogę powiedzieć, że oprócz popularyzowania nauki, czasopismo to uczestniczy w realizacji bardzo poważnego międzynarodowego projektu, jako inicjator . Ponieważ oczekuje się, że projekt ten odpowie na pytania bez odpowiedzi związane z historią i przeszłością Bułgarii, które pozostają otwarte przez dwa stulecia, pomimo wysiłków pokoleń bułgarskich historyków i archeologów.
Mianowicie - pochodzenie Proto-Bułgarów, pochodzenie południowych Słowian oraz związek między współczesnymi Bułgarami a populacjami, które żyły przed nami na Półwyspie Bałkańskim.Ten projekt powstał z inicjatywy Twojego magazynu, za co serdecznie dziękujemy Tobie i zespołowi, który wydaje magazyn. Później do projektu dołączyli bułgarscy archeolodzy z Narodowego Instytutu Archeologii i ostatecznie z jednej inicjatywy skontaktowaliśmy się z Laboratorium Badań Genetycznych dr Davida Reicha z Uniwersytetu Harvarda. Zgodziliśmy się na sekwencjonowanie 500 próbek genetycznych z bułgarskiej przeszłości, pobranych z materiału kostnego z różnych epok, aby dokładnie i raz na zawsze wyjaśnić, o ile jest to możliwe, pochodzenie współczesnych Bułgarów, proto-Bułgarów, Słowian i powiązania współczesnych Bułgarów. ze starożytnymi populacjami Półwyspu Bałkańskiego aż do epoki brązu.
Badania są niezwykle rozległe, a sekwencjonowanie starożytnego DNA to złożony proces technologiczny i bardzo kosztowny. Laboratorium genetyczne dr Reicha było niezwykle hojne, zapewniając pełne fundusze na sekwencjonowanie, które oczywiście będzie przez nie wykonane i będzie kosztować około 5 milionów dolarów. Wszystko to jest całkowicie bezpłatne dla nauki bułgarskiej i mogę powiedzieć, że wkład czasopisma „Bulgarian Science” w naukę w Bułgarii jest bardzo, bardzo realny.
Muszę powiedzieć, że jest pewne tło. Dr Todor Chobanov i ja podjęliśmy wstępne kroki tego badania w zeszłym roku. Pracowaliśmy całkowicie dobrowolnie, ale materiały genetyczne zostały zebrane z krajów trzecich, a nie z Bułgarii, a nasze badania zostały opublikowane kilka miesięcy temu.Skoncentrowano się na związkach między proto-Bułgarami z Pierwszego Królestwa a wczesnymi Sarmatami z kultury solnowsko-majackiej. Nasze badanie zostało opublikowane w Proceedings of the Bulgarian Academy of Science, gdzieś w połowie tego roku. W tym badaniu byliśmy raczej w stanie sformułować pytania. Czyli w pierwszej części chodziło o zrozumienie tego, czego nie wiemy, a czego chcemy wiedzieć, mniej więcej udało nam się to sformułować. Druga część musiała jednak odpowiedzieć na pytania. Uczestniczy tu praktycznie cały personel Instytutu Archeologii, na czele którego stoi jego dyrektor dr Hristo Popov i oczywiście mamy wsparcie dr Davida Reicha i jego laboratorium na Harvardzie, a także jego chęć pomocy bułgarskiej historii i archeologii w swoje pozycje na oczach całego świata w bardzo mocnym studium, które dążyłoby do publikacji w najwyższych mediach upowszechniania przekazów naukowych. Mam na myśli magazyn Science (twój imiennik) i magazyn Nature.
Czy są już jakieś wyniki, czy zostały wysłane, co się dzieje?
Tak. Tak więc pierwsze wyniki są dostępne, pochodzą one tylko z materiału usuniętego z dwóch szkieletów. Jeden - od końca Pierwszego Królestwa, od czasów Symeona Wielkiego. Druga przesłana próbka pochodzi z początku Drugiego Królestwa Bułgarii, z czasów Kaloyana i Kumanów.Mamy więc już pierwszy wynik sekwencjonowanego bułgarskiego z czasów Symeona, ale ponieważ wszystko jest nadal w fazie publikacji i badań i spodziewamy się więcej wyników, nie będę wchodzić w szczegóły tych pierwszych wyników, z wyjątkiem jednego szczegółu. Znaleźliśmy haplogrupę chromosomu Y, która jest przekazywana przez linię ojcowską i jest to do pewnego stopnia zaskakujące. Skrót, pod którym to idzie, to Q2a1a2. Taka jest definicja męskiej haplogrupy chromosomalnej, która jest przekazywana z ojca na syna we wszystkich pokoleniach. W przeciwieństwie do autosomalnego DNA, mówi nam tylko małą część historii, ale mówi nam też coś, czego nie wiemy, ale bułgarscy historycy i archeolodzy podejrzewali to od bardzo dawna.
Najpierw wyjaśnię, że szkielet pochodzi z wioski Samovodene, z wtórnego pochówku na neolitycznej nekropolii, która jednak była używana jako grobowiec podczas Pierwszego Królestwa. Na podstawie radiowęglowego datowanego na Harvard ustalili, że rok śmierci tego człowieka, z dokładnością do +/- 20 lat - między 880 a 900 rokiem, czyli koniec panowania Borysa i początek panowania Symeona (Złoty Wiek). Najprawdopodobniej był żołnierzem lub wysokim rangą dowódcą wojskowym, nie jesteśmy do końca pewni, ale to jest, że tak powiem, militarystyczny pogrzeb.Jej haplogrupa pochodzi bardzo daleko od Bułgarii - rejonu jeziora Bajkał. Co potwierdza tezę, że pierwotni proto-Bułgarzy, a dokładniej ich poprzednicy, kilka wieków temu, a raczej tysiąclecia temu, przybyli tutaj z regionu Bajkału. Jest to haplogrupa, której nie ma w Europie i bardzo wyraźnie sugeruje, że nowy naród pojawił się na terytorium Bułgarii we wczesnym średniowieczu. Chodzi zapewne o proto-Bułgarów, nie mając całkowitej pewności, bo w tamtym czasie, kiedy żył ten człowiek, Bułgaria już przyłączyła do siebie szczątki Avar Haganate, a tę samą haplogrupę węgierscy naukowcy zidentyfikowali na pogrzebie z Avar Haganate. przy kopcu Avarów. Nie ma więc gwarancji, że dana osoba jest protobułgarką, ale zsekwencjonujemy kolejne 200 i 500 próbek, a wtedy otrzymamy znacznie pełniejszy obraz.Jednak wstępne wyniki tych badań potwierdzają starą hipotezę W. Zlatarskiego o dalekowschodnim pochodzeniu przynajmniej części osób z plemienia protobułgarskiego. A jak dokładnie jest Daleki Wschód, więc w ramach absurdu mogę wam powiedzieć, że pierwszy zidentyfikowany w Ameryce Hindus z kultury Clovis pochodzi z tej samej haplogrupy. Dosłownie nie występuje na zachód od jeziora Bajkał, ale tylko na wschód od niego, a w Ameryce jest populacją paleo-syberyjską. 92% północnych ket, małej i cudownie ocalałej grupy Jenisejów, pochodzi z tej haplogrupy. Podobnie jak haplogrupa, a właściwie elementy języka Ket, są one również osadzone w starym imperium Xiongnu, które rywalizuje z Chinami i leży na terytorium na północ od niego. Zatem może to być w pewnym stopniu bezpośrednio lub pośrednio związane z przyszłymi europejskimi Hunami.
W Bułgarii toczy się wielka dyskusja na temat pochodzenia Proto-Bułgarów - czy są Proto-Turkami, ich język mówi, że są Proto-Turkami, ich kultura pokazuje, że są Irańczykami, a dokładniej Sarmatami. Podczas gdy haplogrupa mówi nam coś trzeciego. Przynajmniej na początku byli grupą paleo-syberyjską, ponieważ ta haplogrupa nie występuje ani u Turków, ani Proto-Turków, występuje u bardziej starożytnych ludów, które są jeszcze bardziej na wschód od nich i są bardziej związane z Indianami amerykańskimi niż z Grupy europejskie.Wiem, że brzmi to absurdalnie, ale to pierwszy wynik, jaki otrzymujemy - grupa pochodzi ze wschodniego wybrzeża jeziora Bajkał, skąd pochodzi w epoce brązu.W przypadku DNA mitochondrialnego mamy dwa wyniki - to, co jest przekazywane przez linię matczyną, to haplogrupa mitochondrialnego DNA - U5a2a. To haplogrupa znajdująca się w co drugim kopcu scytyjskim w Eurazji. Jak dotąd w starożytności, cokolwiek zostało przypisane ludziom z tą haplogrupą, pochodzą one tylko z kopców scytyjskich i znikąd. Osoby z tej grupy zostały znalezione od Pazirik w Ałtaju po Glinoe, które znajduje się w Mołdawii.Tutaj chcę skupić się na Glinoe, czyli starej kulturze scytyjskiej w Mołdawii, która formalnie zniknęła, została zniszczona pod koniec II wieku pne. Jest podejrzanie blisko i stoi na drodze protobułgarom Asparuhov, a także wchodzi w zakres Starej Wielkiej Bułgarii. Zsekwencjonowanych jest 11 osób, 6 z nich pochodzi z tej samej haplogrupy, którą zidentyfikowaliśmy zarówno w Pierwszym, jak i Drugim Królestwie Bułgarii. Chciałbym jeszcze raz podkreślić, że ta haplogrupa jest oczywiście nadal obecna w Bułgarii. Jest całkowicie związany z migracją grup scytyjskich od czasów starożytnych, od 1500 roku pne. do około 2 wieku pne.
To są pierwsze wyniki, ale muszę zrobić trzecie zastrzeżenie - to człowiek z końca Pierwszego Królestwa Bułgarii. Możemy o nim mówić jako o osobie o potencjalnym proto-bułgarskim pochodzeniu, ale może też być Słowianinem pochodzącym z terenów Avar Haganate, być może z ojcem Awarów lub pradziadkiem, który mógł pochodzić z Dalekiego Wschodu. A ta haplogrupa, scytyjska, występuje również w wielu współczesnych słowiańskich grupach etnicznych, więc nie mogę w tej chwili wykluczyć, że faktycznie mówimy o szkielecie słowiańskiego wojownika lub przynajmniej o przedstawicielu słowiańskiej grupy etnicznej z dwóch głównych elementów składowych Pierwszego Królestwa Bułgarii.
To bardzo interesujące, ile nowych danych może wyjść i ile nowych pytań możemy zacząć sobie zadawać, co naprawdę się wydarzyło i jak Bułgarzy mają coś wspólnego z Indianami w Ameryce.
Tubylcom w ogóle się to nie spodoba. *Śmiech*
Tak, absolutnie. Ale właśnie to dają nowe technologie - nowe odpowiedzi, po których z pewnością zadamy jeszcze więcej pytań. Ale Twoim zdaniem, jako specjalista, ile nowych testów trzeba wykonać, aby uzyskać mniej lub bardziej normalny obraz tego, co stało się z proto-Bułgarami, lub przynajmniej mieć jasne wyobrażenie o tym, skąd pochodzą proto-Bułgarzy na tej ziemi, z ilu plemion i tak dalej?
Cóż, im więcej, tym lepiej, powinno być. Ale myślę, że w kolejności uzgodnionej z Harvardem wystarczy od 200 do 500 próbek.Teraz chcę wyjaśnić, że badanie będzie dotyczyło nie tylko proto-Bułgarów, chociaż są oni niezwykle centralną kwestią. Omówi również pochodzenie Słowian bałkańskich i wkład starożytnych grup żyjących na Bałkanach, takich jak Trakowie, Ilirowie, Peoni, Macedończycy, a nawet niezwykle interesujące grupy z epoki brązu. W rzeczywistości mamy już dla nich pierwsze wyniki. Jak dotąd była to sekcja protobułgarska, mamy pierwsze wyniki dla sekwencjonowanych Traków oraz prawdopodobnie sekwencjonowanych pochówków hetyckich i trojańskich z terytorium Bułgarii.Ale wyniki są nadal niepublikowane, a czytelnicy Bulgarian Science są praktycznie pierwszymi, którzy dowiadują się o nich. Są bardzo ciekawe i w tej chwili bardzo się waham, jaką częścią z nich podzielić, bo nie ma publikacji i obecnie bardzo intensywnie nad tym pracujemy. Ale mamy wyniki z kultury Ezero, z południowo-wschodniej Bułgarii, która pochodzi z wczesnej epoki brązu i która wydaje się łączyć ludzi tej kultury z przyszłymi Hetytami i Trojanami. Zostało to wielokrotnie potwierdzone przez archeologię i było znane od co najmniej pół wieku. Ale teraz widzimy paralele genetyczne między nimi. Niektóre z tych starożytnych grup z epoki brązu w taki czy inny sposób przetrwały do ​​dziś w naszym kraju Bułgarzy, ponieważ posiadamy również pewną ilość krwi i genów od tych samych ludzi, być może w przedziale od 5 do 10%, co nas łączy z Hetytami, starożytną Anatolią i Trojanami.
Wyniki są przetwarzane na ogromną skalę, zanim zostaną opublikowane, ale od teraz wśród nich są ogromne ciekawostki. Jeden z nich pochodzi z nekropolii w Merichleri ​​z wczesnej epoki brązu, a z drugiej nekropolii w Caribrod (starsza) są to nekropolie kopców z kultury Jamna na Kaukazie, ludzi, którzy migrowali tu w Bułgarii i są połączeni między ty jesteś. Pochodzili z haplogrupy R1a, czyli Z-93, która jest ponownie haplogrupą Scytów, ale bardziej plemion indo-aryjskich, przyszłych Indo-Aryjczyków, którzy później podbili Indie. Ale wydaje się, że jedno z plemion kultury Jamny zbłądziło i przybyło na Bałkany zamiast udać się do Indii. I tak przez przypadek, skoro archeolodzy i genetycy wybrali spośród 260 kurhanów z tego okresu, wybrali tylko 3-4 i natknęli się dokładnie na tę niezwykle starożytną grupę, która pochodzi z czasów, zanim grupa indoeuropejska została podzielona na Irańczycy, Indianie i Słowianie byli wtedy jeszcze jednym ludem z tymi samymi genomami. I tak, jedna z tych grup należy do plemion Traków, które nazywamy, ale to nie są Trakowie. Mamy wyniki zarówno z wczesnej epoki żelaza, jak i późnej epoki brązu, które prawdopodobnie są trackie, ale na tym etapie zachowam je w tajemnicy, ponieważ nie chcę prowokować spekulacji.
Mamy również wiele interesujących wyników ze środkowej epoki brązu, które łączą populacje dzisiejszej Bułgarii z przyszłymi Mykeńczykami. Bułgaria w epoce brązu to skarbnica genów, a także skarbnica materiałów archeologicznych. Z genetycznego punktu widzenia widzimy tu trajektorie wielu interesujących populacji, najbardziej absurdalne są Indo-Aryjczycy, ale także mykeńscy Grecy, którzy musieli skądś przybyć do Myken. Ich możliwe trajektorie przebiegają przez Azję Mniejszą lub przez Bałkany. Na tym etapie wydaje się, że przeszli przez Bułgarię, mieszkali tu przez kilka stuleci, a następnie zeszli na południe, gdzie połączyli się z mieszkańcami Krety minojskiej, tworząc kultury achajskie i mykeńskie oraz pierwszą cywilizację greckojęzyczną w region Morza Egejskiego.Jest o wiele więcej wyników, ale jak powiedziałem, duży nacisk kładzie się na protobułgarów i Słowian. I jeszcze jedno, o czym zapomniałem dodać - mamy jeszcze jednego z sekwencjonowanego proto-Bułgara, który jest jednak jednym z Bułgarów Alcek na Węgrzech. I tu spieszę powiedzieć, że stoi to w pewnej sprzeczności z haplogrupą z jeziora Bajkał, ale ten człowiek jest w 90% identyczny ze współczesnymi Bułgarów i kojarzony jest z Alanami kultury słonowo-majackiej, co sugeruje, że to proto-bułgarskie plemię opuściło je dawno temu. od jeziora Bajkał. Nie wiemy nawet, czy zaczęli tam od etnonimu Bułgarzy, czy innego. Ale na Kaukazie zmieszał się z grupami alańskimi, sarmackimi, a nawet kaukaskimi, a rdzeń, rdzeń proto-Bułgarów, przynajmniej sądząc po szkielecie bułgarskiego Alcek, ten rdzeń nie pochodzi z Bajkału. Jest w tym niuans, którego nie można pomylić, ponieważ łączy nas z Indianami. Ale powiedzmy tak - 9/10 historii populacji tego plemienia minęło na Kaukazie, w środowisku sarmacko-alańskim i kaukaskim. Najciekawsze dla mnie było to, że ten człowiek jest prawie nie do odróżnienia od współczesnych Bułgarów, co sugeruje, że albo proto-Bułgarzy zmieszali się ze Słowianami na Węgrzech, albo w rzeczywistości są znacznie większym składnikiem współczesnego narodu bułgarskiego, niż myślimy, że są. byli małym plemieniem. A kiedy patrzę na proto-Bułgara z VI lub VII wieku, jak bardzo jest on blisko współczesnych Bułgarów pod względem genetyki populacji, to mówi mi coś, co wielu innych uważa, że ​​proto-Bułgarzy mają bardzo znaczący wpływ genetyczny na współczesnych Bułgarów, a my jesteśmy na pierwszym miejscu Proto-Bułgarzy. Ale to jest coś bardzo wstępnego i nie potwierdzają tego wyniki Pierwszego Królestwa Bułgarii, pochodzi ono z Węgier. Nie przeanalizowaliśmy jeszcze autosomalnego DNA z tego miejsca, o którym osobiście oczekuję, że powiem to samo, ale najpierw musimy to zobaczyć.
Mnóstwo interesujących rzeczy, odpowiedzi na pytania, które każdy sobie zadawał, gdy był w szkole lub na uniwersytecie, ale oto współczesna nauka, która jest w stanie odpowiedzieć na wiele pytań. Dziękuję za szczegółowe odpowiedzi, chociaż materiałów do przetworzenia jest jeszcze sporo. Kiedy spodziewać się pierwszych dużych publikacji w Science, Nature ?
2021 będzie najwcześniej. Ale mogę was zapewnić, że nauczysz się ich wcześniej, a życia i zdrowia będziemy mogli je skomentować, zanim pojawią się w Nature and Science .Dziękuję za rozmowę i chcę skorzystać z okazji, aby zwrócić się do bułgarskich archeologów i bułgarskich miłośników historii. Potrzebujemy pomocy, to jedno. Po drugie, historia Bułgarii jest pełna nierozwiązanych kwestii związanych z różnymi populacjami i wydarzeniami historycznymi. Przyjaciele i współobywatele, jeśli ktoś z was ma nierozwiązany problem, którym chce się zająć, teraz jest na to czas. Sytuacja jest niezwykle korzystna, aby rozwiązać jak najwięcej problemów z punktu widzenia genetyki populacji. Sekwencjonowanie starożytnego genomu kosztuje 10 000 dolarów, a laboratorium w ramach projektu zrobi to za darmo, o ile będzie miało nad czym pracować. Jeśli ktoś ma pomysł lub koncepcję czegoś, co może zostać udowodnione przez genetykę, proszę skontaktować się z Petarem Teodosievem lub ze mną, aby omówić sprawy. Wiem, że w Bułgarii nikt nie ma dość pieniędzy, ale jeśli ktoś uważa, że ​​jest w stanie pomóc sfinansować projekt od strony bułgarskiej - więcej środków oznacza więcej sekwencjonowania szkieletów z Bułgarii i więcej odpowiedzi. Nie krępuj się, jest to dostępne okno, które było otwarte tylko przez trzy miesiące i zostało przedłużone do Nowego Roku, o ile można tworzyć sekwencje. W tym czasie możemy uporządkować w zasadzie wszystko, o co ktoś prosił starożytność, ale aby rozwiązać konkretny problem historyczny.
Uważam, że jest wielu historyków i archeologów, którzy mają dane o tym, gdzie znajdują się szkielety i jak należy je pobrać, co się stało i kim jesteśmy, skąd pochodzimy, dlaczego tu jesteśmy. Wierzę, że wiele osób zadaje te pytania i przydałoby im się to okno, które oferuje teraz Harvard.
Powtarzam - to teraz nasza jedyna szansa! Mam nadzieję, że jak najlepiej to wykorzystamy. Ponieważ próbki zostaną wykonane, a to, co jest teraz zebrane, będzie analizowane przez bułgarskich historyków i archeologów przez wiele lat i mam nadzieję, że będzie o tym publikowane przez dziesięciolecia.Jestem winowajcą, oczywiście nieskromnie mówiąc, i czasopismo Bulgarian Science, które wystąpiło z inicjatywą skontaktowania się z laboratorium dr Reicha. No i oczywiście życzliwość samego dr. Reicha i jego zrozumienie, że warto pomagać i że on sam może się wiele nauczyć o naszej historii, co jest niezwykle interesujące.

Mówił Svetoslav Stamov, a tu można zobaczyć pierwszy artykuł naukowy na ten temat - http://duke.academia.edu/SvetoslavStamovArcheolodzy bułgarscy we współpracy z genetykami z Uniwersytetu Harvarda badają pochodzenie Bułgarów - w filmie prezentujemy pierwsze wyniki. Bułgarska Organizacja Naukowa to NIM (Narodowy Instytut Archeologiczny z Muzeum w BAS), a po stronie amerykańskiej profesor David Reich z Laboratorium Archeogenetycznego na Harvardzie i słynny archeolog dr David Anthony z pomocą Svetoslav Stamov.
submitted by przyrodnik to Praslowianie [link] [comments]


2020.05.29 20:01 pothkan O żonie Hołowni, małżeństwach jednopłciowych, Polsce i naszej rPolskiej wkołozwałce

Przemyślenia na temat posta kolegi u/SoleWanderer. Nie piszę w komentarzach pod nim, lecz tutaj oddzielnie - bo dyskusja zmieniła się w nieciekawą wkołozwałkę. Wszystko wokół wywiadu, którego pewnie nikt nawet nie przeczytał - bo raz, że wrzucono nie link, tylko skrinszot tytułu (jak to w GW, klikbajtowego) - a dwa, gdyby nawet był link, to pewnie wielu i tak by nie przeczytało (choćby dlatego, że paywall). Nie podoba się, to dółgłosujcie, wasze prawo.
Sam wywiad nie jest ogólnie najlepszy, widać brak doświadczenia i nieprzygotowanie. Z jednej strony świadczy to o szczerości poglądów, z drugiej... no, wypadałoby przewidzieć że takie pytania padną. Pod tym względem - zgadzam się, że to fail.
Ale przechodząc do cytatów - zacznijmy od ww. klikbaitu:
A różnicie się w podejściu do małżeństw jednopłciowych? Pani mąż otwarcie deklaruje, że ustawę legalizującą śluby gejów i lesbijek zawetuje.
  • Popieram związki partnerskie, jednak dla mnie małżeństwo to związek kobiety i mężczyzny. To moje stanowisko, ale zdaję sobie sprawę, że pokolenie mojej córki będzie to już postrzegało inaczej.
Wydźwięk trochę inny, niż tytułowe "Żona Hołowni przeciw ślubom jednopłciowym. Nie znam osób tej samej płci, które planowałyby małżeństwo".
A wcześniej, przechodząc do tematu aborcji:
Przedstawicielka kobiet... Na stół prezydenta Hołowni ląduje ustawa rządu PiS zakazująca aborcji. Przed Pałacem Prezydenckim staje wielotysięczny tłum i krzyczy: „Pierwsza Damo, przemów”. Co pani mówi?
  • Jeśli miałabym być głosem kobiet, to po pierwsze zwróciłabym uwagę, że temat aborcji przykrywa inne obszary walki o ich prawa. Uważam, że mamy sporo do odrobienia w Polsce, zanim wypracujemy nowy kompromis dotyczący aborcji. To temat edukacji seksualnej, dostępu do antykoncepcji, równego podziału obowiązków domowych, wyrównania płac. Zaczynamy od końca, a powinniśmy dziś rozmawiać o podstawach równości. Ze względu na podziały w społeczeństwie obecna ustawa nie powinna być zmieniona.
Ze względu na podziały w społeczeństwie obecna ustawa nie powinna być zmieniona. Tylko zanim dojdzie do dyskusji na te tematy, PiS prędzej czy później z zamrażarki wyciągnie sprawę aborcji.
  • Siła kobiet opiera się na współdziałaniu. Byłoby nie fair, gdybym stanęła do nich bokiem. Zaprotestowałabym przeciw zaostrzeniu prawa do aborcji.
A co, jeśli sprawy pójdą w drugą stronę? Wyobraźmy sobie, że następny rząd tworzy lewica. Robert Biedroń mówi, że nie ma żadnego kompromisu, tylko jest piekło kobiet, które ciąże przerywają domestosem. Stanie pani za swoim mężem, który już zapowiedział, że zawetuje ustawę liberalizującą, czy za kobietami, które mówią: „zakończcie nasze piekło”.
  • Następne wybory parlamentarne są za trzy lata i mam nadzieję, że do tego czasu dyskusja na temat edukacji seksualnej już będzie za nami. Szymon też mówi, że to jego prywatna opinia i pewne rzeczy robi zgodnie ze swoim sumieniem, ale nie jest dyktatorem. (...)*
No i sęk w tym, że tutaj ma rację. Taka jest rzeczywistość - zarówno wobec prawa do aborcji, jak i małżeństw jednopłciowych. Obie kwestie mają poparcie mniejszości Polaków.
Do tego nic nie wskazuje na to, aby w najbliższym czasie pojawiła się większość parlamentarna zdolna powyższe wprowadzić. A bez tego opinia prezydenta nie ma większego znaczenia.
Więc na razie jedyne co na co można liczyć, to zatrzymanie zaostrzenia prawa aborcyjnego (to póki co się udaje) i wymuszenie egzekucji obecnego "kompromisu" (z czym bywa kiepsko), oraz wprowadzenie związków partnerskich. W tych kwestiach Hołownia jest w porządku, zapowiadał veto wobec pierwszego, oraz podpisanie drugiego.
A za pięć lat będzie moment na wybranie nowego prezydenta, i wtedy gdy klimat społeczny w sprawie ww. się (oby) zmieni, ta kwestia może mieć realne znaczenie przy wyborze.
po pierwsze zwróciłabym uwagę, że temat aborcji przykrywa inne obszary walki o ich prawa
No i tutaj znowu ma trochę racji. Aborcja i prawa LGBT to nie są najważniejsze problemy w Polsce, ani nawet (pierwsze) najważniejszy problem Polek. To są problemy, owszem realne, a co więcej symboliczne. Ale nie najważniejsze.
Na dzisiaj najważniejsze jest odsunięcie od władzy PiS, do czego koniecznym krokiem jest odsunięcie Dudy. Partii oraz kandydata, którzy nie tylko nie oferują jakichkolwiek postulatów postępowych, ale wręcz grożą krokiem wstecz. A w drugiej turze na dzisiaj trudniejszym dla Dudy (z dwóch pozostających w słupkach powyżej 10%) przeciwnikiem jest Hołownia właśnie.
submitted by pothkan to Polska [link] [comments]


2020.01.05 14:03 Zek0ri Mój stary to fanatyk rycertwa- moja wariacja na temat najlepszej copypasty w internetach

Mój stary to fanatyk rycerstwa. Pół donżona zajebane mieczami najgorsze. Średnio raz w miesiącu ktoś wdepnie w leżące na ziemi ostrze czy inne żelazne gówno i trzeba szyć u felczera. W swoim 22 letnim życiu już z 10 razy byłem na takim zabiegu. Tydzień temu poszedłem na jakiś losowy zabieg to ten dziad w namiocie jak mnie tylko zobaczył to kazał buta ściągać, bo myślał, że znowu rana w nodze.
Druga połowa donżona zajebana księgami typu: Żywot św Jerzego, Tristan i Izolda, Pieśń o Rolandzie itp. Co tydzień ojciec robi objazd po wszystkich włościach, żeby dostać nowy manuskrypt. Byłem na tyle głupi, że nauczyłem go czytać i pisać, bo myślałem, że sam napisze jakiś tom i zaoszczędzimy trochę złota na obcych dziełach, ale teraz nie dosyć, że je kupuje to jeszcze siedzi i pisze pamflety i kręci awantury z innymi rycerzami na sejmikach o najlepsze kolczugi, gizarmy, kopie itp. Potrafi drzeć mordę na pergamin albo wypierdolić pióro i inkaust za okno. Kiedyś ojciec mnie wkurwił to sam zacząłem na niego pisać pamflety i go koboltowałem pisząc na jego temat losowe szyderstwa typu: "Taką brygantynę waszmość wsadź se w żyć". Służba nie nadążała z gotowaniem jadła na uspokojenie. Aha, od pisania pamfletów na innych możnych jest znany nawet na dworze królewskim i ponoć ma przydomek "benedyktyn" za napisanie 10 tomów tego gówna.
Jak jest ciepło to co soboto-niedzielę zapierdala na turniej. Od jakichś 5 lat w każdą niedzielę po mszy jem jakieś zwierzę, co to ojciec po turnieju upolował, a ojciec ciągle pierdoli o zaletach jedzenia tego leśnego gówna. Jak się dostałem na Akademię Krakowską to stary przez tydzień pie*dolił, że to dzięki temu, że jem dużo dziczyzny, bo zawiera dobre fluidy i ciało i dusza lepiej pracują.
Co sobotę budzi ze swoim znajomym mości Mirosławem całą rodzinę jeszcze przed jutrznią. Hałasują pakując zbroję, kulbacząc konie itd.
Przy jedzeniu zawsze pierdoli o turniejach i za każdym razem temat schodzi w końcu na Koronny Związek Rycerstwa, ojciec sam się nakręca i dostaje strasznego bólu życi durr niedostateczny majątek z włości majo tylko kradno hurr, robi się przy tym cały czerwony i odchodzi od stołu klnąc i idzie czytać Psałterz żeby się uspokoić.
W tym roku sam sobie kupił na święta zbroję. Oczywiście do wigilii nie wytrzymał tylko już wczoraj ją rozpakował i ubrał na siebie to żelastwo w dużym pokoju. Założył hełm, obojczyk, naramiennik, opachę, napierśnik, no całe te żelazne gówno. Obiad (dziczyznę oczywiście) też w niej zjadł [chłodno] [żegnaj].
Gdybym mnie na długość ręki dopuścili do wszystkiego rycerstwa w polsce to bym wziął i zapierdolił.
Jak któregoś razu, jeszcze w szkółce niedzielnej czy już parafialnej, miałem urodziny to stary jako prezent wziął mnie ze sobą na turniej w drodze wyjątku. Super prezent matkojebco.
Pojechaliśmy gdzieś wpizdu za Stolicę, dochodzimy na pole turniejowe, a ojcu już się oczy świecą i oblizuje wargi podniecony. Rozłożył cały sprzęt i siedzimy koło konia i patrzymy na zbroję. Po pięciu minutach mi się znudziło więc otworzyłem "De revolutionibus orbium coelestium" i zacząłem czytać pod nosem, to mnie ojciec pierdolnął tarczą po głowie, że przeciwnicy to słyszą i się śmieją że uczony jestem. Jak się chciałem podrapać po życi to zaraz 'krzyczał szeptem', żebym się nie wiercił bo niewychowanym i inni panowie widzą jak się ruszam i gadają. 6 godzin musiałem siedzieć w bezruchu i patrzeć na pojedynki jak w jakimś jebanym Crac des Chevaliers. Dzień urodzin mam w listopadzie więc jeszcze do tego było zimno jak w lochu. W pewnym momencie ojciec odjechał kilkanaście metrów od pola turniejowego i się spierdział. Później tłumaczył mi, że trzeba zdala pierdzieć, azali białogłowy co to na turniej zjechały słyszą i cne wyziewy ciała niechybnie czują.
Wspomniałem, że ojciec ma kompana Mirosława, z którym jeździ na turnieje. Kiedyś towarzyszem wypraw rycerskich po sławę i chwałę był hehe Zbigniew. Człowiek o kształcie beczki z wąsem i 365 dni w roku w zbroi typu mediolańskiego. Byli z moim ojcem prawie jak bracia, przychodził z żoną Bogną na wigilie do naszego zamku itd. Raz na Świętego co to jest ojca patronem Zbigniew przyszedł na he he kielich węgrzyna. Nachlali się i oczywiście cały czas pieprzyli o wojaczce, zbrojach itp. Ja siedziałem u siebie w komancie. W pewnym momencie zaczeli drzeć na siebie mordę, czy generalnie lepsze są jednoręczne czy długie.
No i aż się zaczeli się na pojedynek szykować na dziedzińcu. To ja z panią matką musieliśmy ich rodzielać. Od tego czasu zupełnie zerwali komitywę. W zeszłą wiosnę żona Zbysia pchnęła gońca, co to Zbysio spadł z wieży i zaprasza na pogrzeb. Gońca przyjęła akurat matka, złożyła kondolencje, odprawiła chłopa i mówi o tym ojcu, a ojciec:
Tak go za te miecze znienawidził.
Wspominałem też o arcywrogu mojego starego, czyli Koronnym Związku Rycerstwa. Stał się on kompletną obsesją ojca i jak np. na zamku mówią, że gdzieś Anglicy walczą z Francuzami to ojciec mamrocze pod nosem, że powinni w końcu coś o tych kurwichsynach z KZR powiedzieć. Minstreli przestał na zamek wpuszczać, bo miał ból życi, że o rycerstwie polskim ani spiskach w KZR nic się nie śpiewa.
Chorążym hufca KZR w naszej ziemi jest niejaki wielmożny pan Adam herbu Lodza pan na licznych włościach- miejscowy wojewoda. Jest on dla starego uosobieniem całego zła wyrządzonego polskiemu rycerstwu przez Związek i ojciec przez wiele lat zajazdy im robił. Raz poszedł na jakieś turniej rycerski gdzie występował Adam i stary wrócił do domu z podartą koszulą, bo siłą, go usuwali z pola, takie tam awantury wszczynał.
Po klęsce w starciu fizycznym ze zbrojnym rycerstwem KZR ojciec rozpoczął wojnę podjazdową, polegającą na pisaniu paszkwili i obrzucaniu gównem KZR i Adama na lokalnych rynkach. Napierdalał na niego jakieś farmazony typu, że Adam był zakonnikiem Krzyżaków albo, że go widział na trakcie jak komuś gwoździem zbroję rysował itd. Nie nauczyłem ojca że go pospulstwo zapamięta bo chłopina charakterystyczny, więc skończyło się ekskomuniką za oszczerstwa i niszczenie honoru szlacheckiego i stary musiał zapłacić Adamowi i biskupowi 200 grzywien tytułem pokuty za grzechy.
Jak płacił to przez tydzień w zamku się nie dało żyć, ojciec kurwił na przekupne sądy biskupie, KZR, Adama i w ogóle całą Rzeczypospolitą. Z jego wyklinania wynikało, że KZR to jacyś spiskowcy rządzący całym królestwem. Pociągają za szurki i mają wszędzie swoich ludzi, a sam Król im w kieszeni siedzi. Przeliczał też te 200 grzywien na konie, miecze czy nowe wsie folwarczne i dostawał strasznego bólu życi, ile on by mógł np. chłopów za te srebro kupić (kilkaset dusz co najmniej).
Stary jakoś zeszłej Matki Boskiej Zielonej (chyba) stwierdził, że koniecznie musi mieć namiot turniejowy jak po ościennych państwach jeździ, bo niby w karczmach za drogo wychodzi i wszyscy go chcą oszukać.
Ale my nie bogata szlachta i stać go nie było, ani nie miał go gdzie trzymać a hehe głupcem to on nie jest żeby w stajni z koniem trzymać, więc zgadał się z jakimiś mości panami z okolicznych włości, że kupią namiot w komitywie, on będzie stał u jakiegoś Janusza niby to jeszcze jednego Piasta Mazowieckiego, który ma prawdziwy dwór, a nie donżon w zamczysku, co jeszcze Karola Roberta pamięta jak my, w magazynie za dworem, który ten Janusz ma i się będą tym namiotem dzielili albo będą jeździć na turnieje razem.
Na początku ta kooperatywa szła nawet dobrze ale w któryś koniec tygodnia ojciec się rozchorował. Złapał dżumę czy inne suchoty i nie mógł z nimi wyruszyć na turniej, azali miał o to olbrzymi ból życi. Jeszcze ci jego kompani przez gońców mu mówili, że przeciwników wyrzucają z siodeł jak pojebani. Mój pan ojciec, tylko leżał czerwony ze złości w łóżu i sapał z wkurwienia. Sytuację jeszcze pogarszało to, że nie miał na kogo zwalić winy co zawsze robi. W końcu doszedł do wniosku, że to niesprawiedliwe, że oni pojechali na turniej bez niego, bo przecież po równo się zrzucali na namiot. W niedzielę wieczorem, jak te rycerstwo już wróciło z wyprawy, pan ojciec wybiegł z zamku.
Po jutrzni wrócił i krzyczał z zza bramy do mnie, że muszę mu pomóc z czymś przed zamkiem. Wychodzę na zewnątrz a tam nasz nasza kobyłka Płotka (historii tego konia i tak byście nie zrozumieli) z furmanką i namiotem na niej. Zapytałem tedy skąd on ją go zabrał, a on mówi, że Januszowi zajebał z przed dwora, bo oni go oszukali i żeby łapał z nim namiot i wnosimy za bramę. Na nic się zdało tłumaczenie, że zajmie za wielki, że zajmie i pół dziedzińca. Na szczęście namiot ledwo co przez most zwodzony przenieść się udało i nie zmieścił się w bramie do zamku, onegdaj stary stwierdził, że on go przed zamczyskiem zostawi, niby to turniej sam wyprawiał.
Za pomocą jakichś łańcuchów co były w lochu i mojej służby przypiął go do bramy i zadowolony chce iść do łożnicy, a tu nagle przyjeżdżają czterej rycerze z Januszowi niby to partnerzy w współwłasności. Azali domyślili się oni gdzie ich własność może się znajdować. Zaczęła się nieziemska awantura bo panowie herbowi drą mordy dlaczego namiot ukradł i ma oddać a ojciec się drze, że oni go oszukali i on 50 grzywien się składał a nie wyruszył na turniej w tą soboto- niedzielę. Ja starałem się być orędownikiem pokoju żeby ojciec od nich nie dostał bełtem w brzuch albo płazem miecza po pysku, bo było blisko.
Po kilku pacierzach tak malował się krajobraz:
-Mój ojciec stoi na blankach i mierzy do rycerstwa z kuszy drąc się że nie odda.
-Janusze krzyczą, że ma oddawać
-Jeden janusz ma drzewce w kolanie, bo próbował namiot wydostać z niewoli, więc pan ojciec mu puścił bełt w nogę.
-Dwóch dwóch księży ze świętej i inkwizycji podjeżdżają do zamku i chcą aresztować ojca pod zarzutem wszczynania awantur i że zły duch w niego wstąpił.
W końcu inkwizytorzy uspokoili starego i go zakuli w kajdany. Ja podałem mości Januszom klucz do kłódy od łańcucha i zabrali namiot, rzucając wcześniej staremu wór z 50 grzywnami srebrna i mówiąc, że nie ma już do namiotu żadnego prawa i lepiej dla niego, żeby się nigdy na turnieju nie spotkali. Matka ubłagała kapłanów inkwizycji, żeby nie palili ojca na stosie ojca. Janusz co dostał bełtem w kolano powiedział, że on się nie będzie pie**olił z łażeniem po sadach biskupich i ziemskich i ma to w życi tylko ojca nie chce więcej widzieć.
Stary do tej pory robi z Januszami awantury na sejmikach ziemskich bo przestrzegali na zjeździe przed robieniem jakichkolwiek interesów z moim ojcem. Obserwowałem te dyskusję i widziałem jak mój ojciec nieudolnie porobił "listy" i podawał marszałkowi ziemskiemu na swą obronę
Szczepan z Wypizdowic herbu Zielona Gęś
Liczba wsi: 2
Mości panie marszałku ci panowie to są jacyś idioci! Znam mości Rycerza Anonima ( taki ojciec ma pseudonim turniejowy) od dawna i to bardzo porządny człowiek i wspaniały rycerz! Chcą go oczernić bo zazdrość ich zrzera.
Potem jeszcze pisał te listy do prześladowania niedawnych kompanów od namiotu. Jak któryś z nich wszczynał dyskusję na sejmiku to ojciec się tam wpie*alał z "listami od rycerzy z dalekich włości" i pisał w nich że chjowe konie mają i widać, że nie umie kopią robić.
Później na tych listach pisał na swój temat i nawet ryciny dodawał.
Noooo gratuluję zwycięstwa! Widać, że doświadczony!
A potem się z tego cieszył i jak wrócił to kazał oglądać mi i pani matce jak go chwalą na sejmikach.
submitted by Zek0ri to Polska [link] [comments]


2019.09.30 00:16 MiPiSad Alt-hist część II

ZANIM ZABIERZESZ SIĘ ZA CZYTANIE TEGO POSTU, PRZECZYTAJ POPRZEDNI

Proszu, macie drugą część alt-hista:

Rok Pański 1800. Wraz z nowym stuleciem nastaje wiele zmian w Europie, w tym jedna niezwykle wstrząsająca - Francja, przez wiele wieków jedna z głównych sił europejskich, stolica kultury, dziś przeinacza się w wiadro wpływów, które rozlane będzie przez jej despotycznego konsula, Napoleona Bonapartego. Wieści o francuskiej rewolucji docierają do Warszawy, gdzie rodzi się pytanie:
Uznać Bonapartego za przyjaciela czy wroga?
Rewolucja rozpoczyna swe żniwa. Rozpoczyna się kampania przeciwko Habsburgom. Węgrzy, ze względu na przeszłe panowanie nad Słowacją, patrzą chciwym wzrokiem na Austrię. Krzysztof Rakoczy prosi Kazimierza Czartoryskiego o atak na monarchię habsburską, argumentując również piastowskim panowaniem na Śląsku i Pomorzu Zachodnim. Kazimierz zostaje skuszony. Zgadza się. Gdy wojska napoleońskie wędrują w głąb Rzeszy, wojska imperialne i węgierskie docierają pod Pragę i Wiedeń. Głoszona jest propaganda, iż Kazimierz Czartoryski chce utworzyć niezależne od habsburskiego monarchy Królestwo Czeskie. Plotki te przynoszą efekty - wojska imperialne wkraczają do Pragi w fanfarach, jako wyzwoliciele. Ogłoszone zostaje powstanie Królestwa Czech z Radą Regencyjną współpracującą z Imperatorem. Wiedeń, szturmowany przez wojska Imperatora i Konsula, po miesiącu pada. Habsburg poddaje się. Uznaje on powstanie niezależnych Czech i zgadza się na powstanie zależnego od Napoleona Związku Reńskiego. Do Polski przyłączone zostają Śląsk i Pomorze Zachodnie oraz uzależniona zostaje Brandenburgia.
10 lipca roku Pańskiego 1806 wpływy habsburskie w Rzeszy znikają. Zostanie nazwane to Rozwiązaniem Świętego Cesarstwa Rzymskiego.
Imperator stara się z Napoleonem Bonaparte, obecnie już Cesarzem Francuzów, o dobre relacje. Nie trwają one jednak długo - wojska Napoleona wkraczają na tereny Imperium. Pada Kraków, władza ucieka do Moskwy, pada Warszawa. Bonaparte nie spocznie, póki nie ograbi Czartoryskiego z prestiżu. Bonaparte oblega Moskwę. Wojsko, po wielu miesiącach, niezwykle wyczerpane, wkracza do Miasta Imperialnego. Wyczerpanych rewolucjonistów atakuje hetman wielki, Tadeusz Kościuszko. Francuzi zostają rozgromieni. Wyrusza kontrofensywa. 7 marca roku Pańskiego 1811 wojska Wielkiej Koalicji zdobywają Frankfurt nad Menem, rozwiązując tym samym Związek Reński i przywracając na mapę wiele państw niemieckich, w tym Monarchie Bawarską i Hanowerską.
Bonaparte zostaje finalnie pokonany 14 kwietnia roku Pańskiego 1814 pod Waterloo. Następuje jego detronizacja, a zaraz po niej rozpoczyna się kongres w Wiedniu, gdzie nadawany jest Europie nowy i jednocześnie stary kształt.

Czerwiec roku Pańskiego 1815. Kongres w Wiedniu dobiega końca. Z szczątków Świętego Cesarstwa Rzymskiego Narodu Niemieckiego powstaje Związek Niemiecki, złożony z byłych terenów cesarstwa, poza Czechami, Śląskiem i Zachodnim Pomorzem. Hanower wraca pod panowanie swej starej dynastii. Habsburgowie uzyskują niezależność i odzyskują posiadłości w Tyrolu i Włoszech. Tracą oni jednak Chorwację i Słowację, które przechodzą w węgierską orbitę wpływów. Poruszana jest również sprawa zjednoczenia Wołoszczyzny i podległej Imperium Mołdawii - pomysł ten zostaje przyjęty. Przywrócony zostaje podział Włoch. Powstają: Królestwo Piemontu, Księstwo Sardynii, Wielkie Księstwo Toskanii, Królestwo Obojga Sycylii oraz Republika Rzymska posiadająca tereny byłego Państwa Kościelnego, co oznacza, iż papiestwo zostaje zlikwidowane i zastąpione... Patriarchatem Konstantynopola. Jest to zabieg Imperatora, chcącego zwiększyć wpływy kościoła unickiego, ale również chcącego zjednoczonej wiary chrześcijańskiej, argumentując, iż Pan Chrystus chciał jednego Kościoła, zapominając, iż jego dziad sam doprowadził do podziału w wierze. Katalonia, posiadająca wysoką autonomię, wraca pod hiszpańskie panowanie. Kwestia walońsko-flamandzka zostaje rozwiązana przekazaniem Flamandii Niderlandom. Na francuski tron wracają Burbonowie.
Tak oto rysuje się obraz nowej Europy.

14 października roku Pańskiego 1816. Imperator Kazimierz V Czartoryski umiera. Dwa miesiące później jego miejsce zajmuje jego syn, Piotr. Po przejęciu władzy przedstawia Sejmowi projekt stworzenia publicznej, przymusowej edukacji w Królestwach, opartej na nauczaniu przez zakonników pod dyscyplinującymi zasadami, przyswajając uczącym się chrześcijańskie wartości oraz wojskową dyscyplinę. Sejm, krzywo patrząc na projekt, po pewnym czasie go przegłosowuje i uchwala. Zaczynają być tworzone szkoły, w których chłopiec przejść musi przez 7 lat nauki o wartościach i zasadach panujących w świecie, jednocześnie się dyscyplinując. Ten system szkolnictwa nazwany będzie polską szkołą.
Imperator Piotr kieruje swe oczy ku wschodowi, gdzie zauważa, iż Państwa, mimo wolności od części praw imperialnych, są biedne. W szczególności Wielki Step, u którego coraz to bardziej widać, że zamieszkujące go ludy, ze względu na przeszłe zaszłości, dolewają sobie oliwy do ognia.
Po podbiciu wszystkich chanatów na Wielkim Stepie, imperator wnioskuje o podział państw, w szczególności Stepu Wielkiego, i zwiększenia ich uległości wobec praw imperialnych. Sejm się zgadza. Syberia podzielona zostaje na Wschodnią i Zachodnią Syberię, Step Złoty przemianowany zostaje na Step Krymski, Step Biały na Step Kazański, z tych powstaje Step Astrachański, a Wielki Step zostaje podzielony na Kazachski, Uzbecki, Kirgiski, Tadżycki i Turkmeński. Wraz z zmianą administracyjną przechodzi również zmiana tytułów pańskich.

Rok Pański 1827. Burbonowie z arystokracją, mimo doświadczeń z rewolucji, popełniają te same błędy - bale i wysokie opodatkowanie chłopstwa i mieszczaństwa. Imperator przestrzega Karola Burbona, że skończy się to kolejną rewoltą przeciwko jego autorytetowi. Burbon jest głuchy na te przestrogi. 3 lata później wybucha w Paryżu druga rewolucja. Wojska tzw. Świętego Przymierza, pod przywództwem hetmana wielkiego Piotra Wysockiego docierają pod stolicę Francji, jednak Wysocki zamiast wykonać rozkaz i wspomóc króla, wspomaga zbuntowany lud. Burbonowie zostają obaleni po raz drugi. Ustanowiona zostaje II Republika Francuska. Wysocki, wielce krytykowany przez władców niemieckich, króla brytyjskiego i hiszpańskiego, otrzymuje poparcie Piotra Czartoryskiego, który stwierdził, iż Burbonowie nie umieją uczyć się na swych błędach, więc nie zasługują na władzę.
W Imperium natomiast postępuje rozwój kultury. Adam Mickiewicz, podróżując po Stepie Krymskim, natchniony jego kulturą, pisze wiersze, wkrótce nazwane Sonetami Krymskimi. Po powrocie z podróży po wschodnich rubieżach tworzy poemat, który uznany zostanie za epopeję narodów królewskich, wzbudzi on stare nastroje polsko-rosyjskie i jednocześnie je ostudzi, nazywając Polaków i Rosjan braćmi krwi. Tak powstaje Pan Tadeusz.
Juliusz Słowacki, pisząc dramat Kordian pokazuje zadufanie szlachty w czasach Zygmunta III i kontrastuje to z obecną szlachtą imperialną. Puszkin, swymi poematami odwołuje się do staroruskich tradycji, a Dostojewski rozszerza filozoficzne horyzonty.
W 1834 powstaje pieśń chwaląca w języku syberiackim dzieło, jakim jest Imperium. Pieśń ta, autora nieznanego, nazywana jest Mazurkiem zygmuntowskim, bo wraz z nią upowszechnia się kult pra-pra-pradziada Imperatora Piotra, Zygmunta IV. Wiele lat później, napisany na podstawie Mazurka zygmuntowskiego zostanie hymn Imperium Wielu Narodów.
Wraz z rozwojem kultury postępuje rozwój nauki i szkolnictwa. Żona Imperatora, Katarzyna, proponuje Piotrowi udostępnić szkoły również dla dziewcząt, zważywszy na kobiecy wkład w rozwój kultury szlacheckiej. Imperator się zgadza. Otwarte zostają szkoły panieńskie, a wkrótce później zaczynają być tworzone szkoły mieszane. Szkolnictwo w Królestwach staje się przykładem dla szkolnictwa w Państwach. Tworzą się szkoły tatarskie, czerkieskie, osetyjskie, czeczeńskie, kazachskie i dla innych kultur. Nie pochodzą jednak z podatków, lecz z pieniędzy prywatnych, przez co mało osób decyduje się na uczęszczanie do nich. Liczba ta z czasem wzrasta.

Luty roku Pańskiego 1848. Imperator Wielu Narodów, Piotr Czartoryski, umiera. Po jego śmierci rozpoczyna się tzw. Wiosna Ludów - w Europie zaczyna rozkwitać pojęcie narodu. Narody zaczynają się buntować, chcą własnych państw. Tworzy się świadomość narodowa. Niemcy i Włosi pragną zjednoczenia, a wiele narodów Imperium żąda niezależności od autorytetu imperatora.
Jako pierwsi wybuchają Szwedzi. Szwedzka elita podburza prosty lud przeciwko imperialnej władzy. Syn zmarłego Imperatora Piotra, Krzysztof, nakazuje stłumić bunt, a po jego stłumieniu ustanowić języki narodów, które chcą się zbuntować, językami urzędowymi w Królestwach. Jednak natychmiastowo po pokonaniu powstańców szwedzkich wybuchają bunty w Wilnie, Połocku i Moskwie.
W Boże Narodzenie roku Pańskiego 1848 Krzysztof Czartoryski zostaje koronowany na Imperatora i nakazuje rozprawić się z buntownikami w trybie natychmiastowym. Do więzień trafić mają wszyscy, którzy obrócili się przeciwko władzy Imperatora i Sejmu. Powstania upadają, więzienia tymczasowo wypełniają się chcącym wolności ludziom. Kiedy duch powstańczy już zamilkł, władze ustanawiają w Królestwach nowe języki urzędowe - litewski, łotewski, białoruski, złotoruski, noworuski, finlandzki, szwedzki i norweski. Zwiększona zostaje również autonomia królewska. Tak w Imperium dobiega końca Wiosna Ludów.

Rok Pański 1856. Imperator Krzysztof II niespodziewanie w wyniku choroby umiera. Przez długi czas żaden władca Imperium jeszcze tak krótko nie sprawował rządów. Nie zdążył on również spłodzić syna. W związku z tym jego miejsce zajmuje brat, Adam Jerzy Czartoryski. Po Wiośnie Ludów w Imperium następuje stabilizacja. Tworzonych jest coraz to więcej szkół, rozwija się kultura. W pewnym momencie dochodzi do niespodziewanego, wielkiego rozwoju techniki. Powstaje maszyna parowa. Technicy syberiaccy, zachwyceni tymże wynalazkiem, chcą skonstruować podobny - udaje się. Syberiacka maszyna parowa, nazywana Syberiatką, zdobywa w Imperium na popularności. Zaczynają być snute plany nad budową kolei biegnącej przez Syberię, łączącej Szczecin z Władywoschodem. Adam I wspiera ten pomysł. Rozpoczyna się budowa. W 6 lat powstaje Kolej Transsyberyjska. Handel między wschodem i zachodem rozwija się. Wkrótce później osłabienie Chin wojnami z Brytyjczykami wykorzystuje Imperator, zwiększając wpływy w Wschodnim Turkiestanie, Mongolii i Mandżurii.
Na sile zaczyna zyskiwać Brandenburgia, której książę Wilhelm Hohenzollern zdobywa coraz to więcej posiadłości w Związku Niemieckim. Dzięki swojej armii, stworzonej na wzór imperialnej, pokonuje w roku Pańskim 1864 armię duńską i zajmuje Szlezwik oraz Holsztyn. W roku Pańskim 1865 zawiera sojusz z Imperatorem, zdobywając jego poparcie. Rok później kwestionuje on autorytet rządzącej Związkiem dynastii Habsburgów i wypowiada im wojnę. Jednocześnie do wojny po stronie Hohenzollerna dołącza król Sardynii-Piemontu, Wiktor Emanuel di Savoia-Carignano. Wojna, nazwana roczną ze względu na szybkość jej zwieńczenia, przynosi zjednoczenie Niemiec w jedno państwo związkowe, podległość Habsburga wobec Hohenzollerna oraz zysk króla włoskiego w postaci habsburskich posiadłości w Lombardii, Wenecji i Południowym Tyrolu. Przez kilka następnych lat król Sardynii i Piemontu będzie powoli podbijał inne państwa na Półwyspie Apenińskim, aż dojdzie do finalnego zjednoczenia Królestwa Włoch.
Napoleon III Bonaparte, Cesarz Francuzów, wcześniej prezydent Francji, uważa nowe zjednoczone Cesarstwo Niemieckie za zagrożenie. Powoduje to tarcia między Francją a Imperium wspierającym Niemcy. W roku Pańskim 1872 możni europejskiego świata spotykają się w Berlinie, by podzielić między siebie Afrykę. W ręce Imperatora trafia cała Zachodnia Afryka, od Senegalu po Niger, oraz Madagaskar. Francja zajmuje tereny Maghrebu, Sahary i Gabonu. Holendrom przypisane jest Kongo. Portugalczykom - Angola i Mozambik. Niemcy zakreślają sobie Kamerun, Namibię i Tanzanię. Włosi zajmują Tunezję, Libię, Erytreę i Somalię. Brytyjczycy, zwycięzcy konferencji, biorą w panowanie tereny wzdłuż Nilu, Kenię oraz Południową Afrykę. Według postanowień konferencji na Czarnym Lądzie jedynym niepodległym państwem zostaje Cesarstwo Etiopii, którego gwarantem niepodległości są Brytyjczycy.
Mimo podziału Afryki pozostaje jeszcze jedno miejsce pełne bałaganu kolonialnego - Indie, gdzie ścierają się wpływy Warszawy, Paryża i Londynu. Zwołana zostaje w Szczecinie konferencja, po której Francuzi zajmują tereny Pakistanu i Dolinę Indusu. Brytyjczycy zajmują Dolinę Gangesu, a Polacy całą resztę Indii.
Ale nawet po pokojowych podziałach terenów zamorskich, możnowładcom Europy nie podoba się rozkład wpływów. Chęci niepodległościowe zwasalizowanych Habsburgów rosną. Zyskują one poparcie, o dziwo, francuskie. W ślad za Francuzami idą Brytyjczycy, których niemieckie wybryki w afrykańskich koloniach przerażają. W tym momencie dochodzi do przełomu - relacje na linii Francuzi-Brytyjczycy i Francuzi-Austriacy poprawiają się. W roku Pańskim 1899 podpisane zostaje powstanie Serdecznego porozumienia, tzw. ententy, do której po czasie dołączają Włosi. Imperator Piotr II, zaniepokojony takim obrotem spraw, postanawia zawrzeć w roku Pańskim 1903 grupowy sojusz Imperium Wielu Narodów, Cesarstwa Niemieckiego, Królestwa Węgierskiego, Królestwa Czeskiego i Carstwa Bułgarskiego - Unię Wiernych.
Jednak przełomy nie następują tylko w Europie. Z izolacji wychodzą Japończycy z wielkim duchem imperializmu, który przejawia się w roku Pańskim 1905 - Japończycy atakują podległą Imperatorowi Mandżurię. Mimo początkowo ciężkiej przeprawy wojsk imperialnych, udało się uzyskać dominację w wojnie. Imperator Piotr wysyła Cesarzowi Mutsuhito propozycję zakończenia wojny i utworzenia z Mandżurii kondominium polsko-japońskiego - teren zarówno pod użytek Warszawy, jak i Tokio. Cesarz się zgadza. Wojna zostaje zakończona, lecz japońscy imperialiści są zawiedzeni traktatem. Chcą rewanżu...

Napięcia rosną. Habsburg zaczyna zwiększać swój autorytet, znieważając publicznie Hohenzollerna i powołując się na historię, jakoby to Habsburgowie przez wiele stuleci rządzili Rzeszą. Wilhelm II jednak traci cierpliwość...



Składa on AKT ANEKSJI MONARCHII HABSBURSKIEJ.



Parlament głosuje.



Akt zostaje UCHWALONY.



Habsburg się z tym NIE ZGADZA.



REWOLTA!



Francuzi, jako wierni sojusznicy, DOŁĄCZAJĄ DO WOJNY.



Hohenzollern WOŁA NA POMOC WIERNYCH.



Do wojny dołączają WSZYSCY WIERNI i CAŁA ENTENTA.



ROZPOCZYNA SIĘ WIELKA WOJNA

Wrzesień roku Pańskiego 1914. Wojska są posyłane w ruch, Ententy na wschód, Wiernych na zachód. Francuska ofensywa zostaje zatrzymana przez wojska niemiecko-polskie na Renie. Tworzone są okopy. Tak samo na południu. Turcy walczą na dwa fronty - przeciwko Bułgarom oraz przeciwko Gruzinom i Ormianom. Udaje im się zdobyć Konstantynopol. Grecy, po zlikwidowaniu monarchy opowiadającego się za stroną Wiernych, dołączają po stronie Ententy. Serbowie, chcący nabytków w postaci Chorwacji, Kosowa i Macedonii, idą w ślady Greków. Rumuni, mimo wytrwałej walki z Węgrami i Polakami, wycofują się do samej linii Dunaju, gdzie bronią się, jak to tylko możliwe.
W Boże Narodzenie jednak dochodzi do niezwykłego wydarzenia - Wigilii. Wigilii żołnierzy, którzy walczyli przeciwko sobie. Niestety, mimo iż jest to widok piękny, jest on krótkotrwały. Żołnierze pod presją władz wracają do okopów i dalej walczą. Walczą na nic. Wojska się wykrwawiają. Wykrwawia się Europa. Na zachodzie Niemiec jednak wybucha wielki bunt, na długości całego frontu, republikanów, wrogów Wilhelma II, wspartych przez Francuzów, a następnie przez Austriaków. Front przesuwa się z Renu na Wezerę, Turyngię i Bawarię. Monachium jest pod ciągłym ostrzałem. Brytyjczycy zajmują Islandię i wprowadzają blokadę morską, pogarszając sprawę dostaw dla wojsk wiernych. Japończycy, zauważywszy skupienie wojsk imperialnych na zachodzie, wypowiadają Piotrowi II wojnę, zajmują Mandżurię i idą po dalsze terytoria. Mongolia wyrywa się z panowania Imperatora. To zły znak...
Pod koniec roku Pańskiego 1916 w wojnę zaczynają mieszać się Amerykanie. Jednak tylko sprzedają broń i żywność, w dodatku - obydwu stronom. Imperator Piotr II wysyła prośbę o dołączenie do wojny po stronie Wiernych, lecz prezydent Thomas Woodrow Wilson odmawia w imię doktryny Jamesa Monroe'a. Imperator jest zawiedziony.
Do wojny po stronie Ententy dołącza Dania, pamiętająca swe panowanie nad Szlezwikiem, Holsztynem i Skanią, oraz Rumunia, chcąca przejęcia bułgarskiego ujścia Dunaju. Front z Wezery przechodzi na Łabę i Meklemburgię.
W pewnym momencie fronty w Europie kompletnie przestają się przemieszczać. W okopach jest coraz więcej trupów. Krew niemiecka, polska, węgierska, rosyjska, francuska, brytyjska i wiele innych przelewa się i miesza, dolewane do tej wymieszanej krwi są łzy. Bułgarzy, otoczeni przez Osmanów, Greków, Serbów i Rumunów, są na skraju wyczerpania. Monachium jest w powodzi trupów, potu, krwi i łez. Lubeka przekształciła się w jeden wielki okop niemiecki. W pewnym momencie Amerykanie przestają wysyłać Entencie wsparcie. Czy jednak dołączą do wojny po stronie Wiernych?

Cesarstwo Niemieckie, całe w kałuży krwi, ledwo oddycha. Rzeczpospolita, tarcza narodów wiernych, zaczyna się dziurawić. Przez te dziury wypływa krew. Tarcza cała we krwi. Węgry, strzała arpadzka mknąca w stronę Wiednia, łamie się. Wytryskuje z niej krew i jęki. Czechy, wielki lew, stracił ogon, palce i część futra. Bułgaria, mur Bałkanów, zaczyna być kruszony. Zamiast sypkiego pyłu jest płynna krew.
Wierna krew płynie strumieniami.
Francja, toczący kulę cierpienia żuk, opada z sił. Od pchania kuli pojawiają mu się odciski, które pękają i tryskają krwią. Brytania, rekin entencki, wychodząc na ląd traci zmysły, a zaraz za nimi pot i krew. Włochy, młody człowiek, zachwycony opowiadaniami o honorze, zatraca swe marzenia, a na miejsce marzeń przychodzi trwoga, a trwoga otwiera rany. Osmanowie, chory dziadek, rzucony w wir nowoczesności, dostaje udaru, upada i roztrzaskuje sobie potylicę, z której wypływa krew.
Entencka krew płynie strumieniami.
Japonia, byt nie z tego świata, idzie cios za ciosem, wbijając katanę coraz głębiej w tarczę Rzeczypospolitej, już zakrwawioną i zniszczoną.

Widząc tę niespotykaną dotąd słabość Rzeczypospolitej, Francuzi postanawiają wesprzeć nacjonalistów litewskich, szwedzkich i rosyjskich. Do Nowogrodu Wielkiego przysłany zostaje Władimir Puriszkiewicz - rosyjski nacjonalista, wrogo nastawiony do tradycji Imperium. Podburza lud przeciwko Imperatorowi. Daje to krwawe efekty.
Lutego roku Pańskiego 1917 wybucha rewolucja lutowa nazywana nacjonalistyczną. Litwini, Szwedzi i Noworusini, zaślepieni nienawiścią do dynastii Czartoryskich, podbijają całe Królestwa. W ich ślad idą Finowie i Łotysze. Jedynie Polacy, Białorusini, Złotorusini i Norwegowie, wierni tradycjom imperialnym, sprzeciwiają się nacjonalistom. Wybucha w Imperium wojna domowa.
Imperator Piotr II Czartoryski, zapłakany, załamany, stwierdziwszy, iż jego imperium już upadło, 7 listopada roku Pańskiego 1918 abdykuje. Imperium Wielu Narodów odchodzi w niebyt. Powstaje w Płocku rząd reprezentujący Imperium. Wysyłają oni do Paryża telegram, w którym informują:

Polski Tymczasowy Rząd Narodowy informuje, iż naród polski nie jest zdolny do dalszej walki przeciwko siłom Serdecznego Porozumienia. Zakończmy tę beznadziejną waśń.

Odchodzimy od pomysłu dalszego prowadzenia działań wojennych.

Wygraliście.

Unia Wiernych traci główną siłę. W ciągu kolejnych tygodni kolejno poddają się Niemcy, Czesi, Bułgarzy i Węgrzy.


Wrzesień roku 1919. Podpisany zostaje...

Traktat Paryski.

Rząd polski zostaje oskarżony spowodowanie wojny.

Cesarstwo Niemieckie, Królestwo Węgierskie i Królestwo Czeskie stają się republikami.

Monarchia Habsburgów staje się niezależna.

Republika Niemiecka, przemianowana na Republikę Brandenburską, traci Tyrol na rzecz Habsburgów, wyzwala Królestwo Bawarii, Republikę Wirtembergii, Królestwo Hanoweru podporządkowane Zjednoczonemu Królestwu Wielkiej Brytanii i Irlandii oraz Republikę Nadrenii podporządkowaną Cesarstwu Francuskiemu.

W granice Królestwa Włoch trafia Dalmacja i Albania.

Republika Słowacka staje się niezależnym państwem.

Królestwo Rumunii przejmuje Dobrudżę i Siedmiogród.

Królestwo Serbii przejmuje Macedonię, Kosowo, Wojwodinę i Chorwację, przeinaczając się w Królestwo Serbsko-Chorwackie.

Konstantynopol przechodzi pod panowanie Imperium Osmańskiego, otrzymując status stolicy i miasta z wolnością narodowościowo-religijną.

Posiadłości kolonialne Imperium Wielu Narodów i Cesarstwa Niemieckiego zostają przejęte przez Zjednoczone Królestwo Wielkiej Brytanii i Irlandii oraz Cesarstwo Francuskie.

Wierni płacą reparacje w wysokości 70 miliardów funtów.

Tymczasem gdy podpisywany jest traktat, nadal na wschodzie trwa wojna domowa. W pewnym momencie do wojny dołączają komuniści, którzy mają największe poparcie wśród ludów stepowych. Wojna domowa trwa 3 lata. Nacjonaliści pokonują imperialnych, a komuniści zajmują całą Syberię i dokonują ekspansji na tereny mongolskie. Rząd polski poddaje się. Powstają niepodległe: Litwa, Łotwa, Białoruś, Złotoruś, Noworuś, Norwegia, Szwecja i Finlandia, od której oddzielają się wkrótce Estonia i Karelia. Powstaje również Związek Socjalistycznych Republik pod władzą Władimira Kirszczenki, syberiackiego komunisty.
Imperium Wielu Narodów na dobre przeszło do historii. Przepowiednia Zygmunta IV Wielkiego, przez dekady uważana za legendę, dziś staje się prawdą - Imperium tętniące życiem zniszczone zostaje obcą siłą przynoszącą krwawe ofiary. Dzban pełen wina zostaje przez obcego roztrzaskany.
Czartoryscy, ograbieni z resztek godności, ukrywają się u jednej z chłopskich rodzin. Wkrótce później przeprowadzają się oni do swej dawnej posiadłości pod Warszawą, lecz nie żyją oni tak, jak kiedyś, w dostatku - żyją tak, jak każdy inny w Republice Polskiej. W biedzie.
W grudniu roku 1922, w myśl tradycji koronacji imperatora w Boże Narodzenie, odbywają się wybory prezydenckie i parlamentarne. Prezydentem zostaje Stanisław Wojciechowski, a premierem Wincenty Witos. Witos skupić się chce na rozwoju gospodarczym, aby jego rząd mógł uporać się z reparacjami. Nie jest to jednak łatwe - rząd polski ma do spłacenia 40 miliardów funtów. Rząd drukuje coraz to więcej pieniędzy, jednak to podnosi inflację, wartość denara spada, wzrastają ceny. Ludzie nie są zadowoleni z rządów Wojciechowskiego. Piotr Czartoryski, upadły imperator, coraz bardziej rozważa nad powrotem na scenę polityczną. Wymuszane są nowe wybory parlamentarne - wygrywa Władysław Grabski. Grabski wprowadza nową polską walutę - złoty. Rząd przestaje drukować pieniądze, lecz nie na długo. 2 miesiące po wybraniu Grabskiego na premiera dochodzi do kolejnych wyborów i wraca Witos. Stanowisko premiera w ciągu roku zmienia się ośmiokrotnie. Podczas zamieszania w Polsce, dochodzi do nawiązania pozytywnych stosunków dyplomatycznych między Francją, a Noworusią i Litwą. Czartoryski, coraz to bardziej zniesmaczony sytuacją polityczną, postanawia zorganizować zamach stanu. Spotyka się z byłym hetmanem wielkim, obecnie generałem, Józefem Piłsudskim i informuje go o planie. Piłsudski wspiera ten pomysł.
12 maja roku 1924 dochodzi do tzw. przewrotu majowego. Utworzony zostaje nowy, trwały rząd złożony z wojskowych oraz monarchistów z generałem, wywyższonym wkrótce do stanowiska hetmana wielkiego, Józefem Piłsudskim i upadłym imperatorem Piotrem Czartoryskim na czele. Rozpoczynają się rządy sanacji.
Do Stanów Zjednoczony wysłany zostaje Ignacy Jan Paderewski z prośbą o wsparcie finansowe. Prezydent Coolidge przyjmuje tą prośbę - rząd amerykański rocznie wysyła 4 miliardów funtów wsparcia. Pieniądze te są natychmiastowo przekazywane do spłaty reparacji wojennych. Planowane jest również wybudowanie gospodarki wojennej. Zapraszani do rządu są ekonomiści, w tym Eugeniusz Kwiatkowski. Podwyższane są podatki, za które organizowane są prace publiczne - budowa dróg, stoczni, fabryk broni. Każdy w Polsce zaczyna mieć pracę. Bezrobocie zaczyna znikać. Sanacja przynosi uzdrowienie.
14 kwietnia 1934 roku uchwalona zostaje konstytucja przemianowująca Polskę z republiki w monarchię. Upowszechniona zostaje też nowa nazwa, Królestwo Rzeczypospolitej Polskiej, która dowodzi, że Polska jest realnym dziedzicem upadłego Imperium. Zaczyna być również propagowana nienawiść do antymonarchistycznych nacjonalistów, skierowana głównie w stronę Litwinów i Rosjan, którzy odwrócili się od tradycji imperialnych.
12 maja 1935 roku umiera hetman wielki Józef Piłsudski. Pełna władza przekazana zostaje Piotrowi Czartoryskiemu, który może znów zwać się Piotrem II. Jednak jego samodzielne rządy nie trwają długo - umiera on 11 listopada przekazując koronę swemu synowi, Zygmuntowi Kazimierzowi.
Czy imiennik swego pra-pra-pra-pra-pra-pradziada odnowi to, co jego przodek stworzył?

Więc to tyle.
Czasami do alt-hista wprowadzam poprawki, więc baczcie na aktualizacje.
Jak ktoś chce mi pomóc w robieniu moda, to niech najlepiej napisze do mnie na discordzie: MPS (lub MPSke) #9887
Shalom
submitted by MiPiSad to u/MiPiSad [link] [comments]


2019.08.13 11:24 kriskir2000 Ich🇭🇺🇵🇱🇨🇿iel

Mój stary to fanatyk wędkarstwa. Pół mieszkania zajebane wędkami najgorsze. Średnio raz w miesiącu ktoś wdepnie w leżący na ziemi haczyk czy kotwicę i trzeba wyciągać w szpitalu bo mają zadziory na końcu. W swoim 22 letnim życiu już z 10 razy byłem na takim zabiegu. Tydzień temu poszedłem na jakieś losowe badania to baba z recepcji jak mnie tylko zobaczyła to kazała buta ściągać xD bo myślała, że znowu hak w nodze. Druga połowa mieszkania zajebana Wędkarzem Polskim, Światem Wędkarza, Super Karpiem xD itp. Co tydzień ojciec robi objazd po wszystkich kioskach w mieście, żeby skompletować wszystkie wędkarskie tygodniki. Byłem na tyle głupi, że nauczyłem go into internety bo myślałem, że trochę pieniędzy zaoszczędzimy na tych gazetkach ale teraz nie dosyć, że je kupuje to jeszcze siedzi na jakichś forach dla wędkarzy i kręci gównoburze z innymi w ędkarzami o najlepsze zanęty itp. Potrafi drzeć mordę do monitora albo wypierdolić klawiaturę za okno. Kiedyś ojciec mnie wkurwił to założyłem tam konto i go trolowałem pisząc w jego tematach jakieś losowe głupoty typu karasie jedzo guwno. Matka nie nadążała z gotowaniem bigosu na uspokojenie. Aha, ma już na forum rangę SUM, za najebanie 10k postów. Jak jest ciepło to co weekend zapierdala na ryby. Od jakichś 5 lat w każdą niedzielę jem rybę na obiad a ojciec pierdoli o zaletach jedzenia tego wodnego gówna. Jak się dostałem na studia to stary przez tydzień pierdolił że to dzięki temu, że jem dużo ryb bo zawierają fosfor i mózg mi lepiej pracuje. Co sobotę budzi ze swoim znajomym mirkiem całą rodzinę o 4 w nocy bo hałasują pakując wędki, robiąc kanapki itd. Przy jedzeniu zawsze pierdoli o rybach i za każdym razem temat schodzi w końcu na Polski Związek Wędkarski, ojciec sam się nakręca i dostaje strasznego bólu dupy durr niedostatecznie zarybiajo tylko kradno hurr, robi się przy tym cały czerwony i odchodzi od stołu klnąc i idzie czytać Wielką Encyklopedię Ryb Rzecznych żeby się uspokoić. W tym roku sam sobie kupił na święta ponton. Oczywiście do wigilii nie wytrzymał tylko już wczoraj go rozpakował i nadmuchał w dużym pokoju. Ubrał się w ten swój cały strój wędkarski i siedział cały dzień w tym pontonie na środku mieszkania. Obiad (karp) też w nim zjadł [cool][cześć] Gdybym mnie na długość ręki dopuścili do wszystkich ryb w Polsce to bym wziął i zapierdolił. Jak któregoś razu, jeszcze w podbazie czy gimbazie, miałem urodziny to stary jako prezent wziął mnie ze sobą na ryby w drodze wyjątku. Super prezent kurwo. Pojechaliśmy gdzieś wpizdu za miasto, dochodzimy nad jezioro a ojcu już się oczy świecą i oblizuje wargi podniecony. Rozłożył cały sprzęt i siedzimy nad woda i patrzymy na spławiki. Po pięciu minutach mi się znudziło więc włączyłem discmana to mnie ojciec pierdolną wędką po głowie, że ryby słyszą muzykę z moich słuchawek i się płoszą. Jak się chciałem podrapać po dupie to zaraz 'krzyczał szeptem', żebym się nie wiercił bo szeleszczę i ryby z wody widzą jak się ruszam i uciekają. 6 godzin musiałem siedzieć w bezruchu i patrzeć na wodę jak w jakimś jebanym Guantanamo. Urodziny mam w listopadzie więc jeszcze do tego było zimno jak sam skurwysyn. W pewnym momencie ojciec odszedł kilkanaście metrów w las i się spierdział. Wytłumaczył mi, że trzeba w lesie pierdzieć bo inaczej ryby słyszą i czują. Wspomniałem, że ojciec ma kolegę mirka, z którym jeździ na ryby. Kiedyś towarzyszem wypraw rybnych był hehe Zbyszek. Człowiek o kształcie piłki z wąsem i 365 dni w roku w kamizelce BOMBER. Byli z moim ojcem prawie jak bracia, przychodził z żoną Bożeną na wigilie do nas itd. Raz ojciec miał imieniny zbysio przyszedł na hehe kielicha. Najebali się i oczywiście cały czas gadali o wędkowaniu i rybach. Ja siedziałem u siebie w pokoju. W pewnym momencie zaczęli drzeć na siebie mordę, czy generalnie lepsze są szczupaki czy sumy.
WEŹ MNIE NIE WKURWIAJ ZBYCHU, WIDZIAŁEŚ TY KIEDYŚ JAKIE SZCZUPAK MA ZĘBY? CHAPS I RĘKA UJEBANA! KURWA TADEK SUMY W POLSCE PO 80 KILO WAŻĄ, TWÓJ SZCZUPAK TO IM MOŻE NASKOCZYĆ CO TY MI O SUMACH PIERDOLISZ JAK LEDWO UKLEJĘ POTRAFISZ Z WODY WYCIĄGNĄĆ. SZCZUPAK TO JEST KRÓL WODY JAK LEW JEST KRÓL DŻUNGLI No i aż zaczęli nakurwiać zapasy na dywanie w dużym pokoju a ja z matką musieliśmy ich rozdzielać. Od tego czasu zupełnie zerwali kontakt. W zeszłym roku zadzwoniła żona zbysia, że zbysio spadł z rowerka i zaprasza na pogrzeb. Odebrała akurat matka, złożyła kondolencje, odkłada słuchawkę i mówi o tym ojcu, a ojciec I bardzo kurwa dobrze Tak go za tego suma znienawidził. Wspominałem też o arcywrogu mojego starego czyli Polskim Związku Wędkarskim. Stał się on kompletną obsesją ojca i jak np. w telewizji mówią, że gdzieś był trzęsienie ziemi to stary zawsze mamrocze pod nosem, że powinni w końcu coś o tych skurwysynach z PZW powiedzieć. Gazety niewędkarskie też przestał czytać bo miał ból dupy, że o wędkarstwie polskim ani aferach w PZW nic się nie pisze. Szefem koła PZW w mojej okolicy jest niejaki pan Adam. Jest on dla starego uosobieniem całego zła wyrządzonego polskim akwenom przez Związek i ojciec przez wiele lat toczył z nim wojnę. Raz poszedł na jakieś zebranie wędkarskie gdzie występował Adam i stary wrócił do domu z podartą koszulą bo siłą go usuwali z sali takie tam inby odpierdalał. Po klęsce w starciu fizycznym ze zbrojnym ramieniem PZW ojciec rozpoczął partyzantkę internetową polegającą na szkalowaniu PZW i Adama na forach lokalnych gazet. Napierdalał na niego jakieś głupoty typu, że Adam był tajnym współpracownikiem UB albo, że go widział na ulicy jak komuś gwoździem samochód rysował itd. Nie nauczyłem ojca into TOR więc skończyło się bagietami za szkalowanie i stary musiał zapłacić Adamowi 2000zł. Jak płacił to przez tydzień w domu się nie dało żyć, ojciec kurwił na przekupne sądy, PZW, Adama i w ogóle cały świat. Z jego pierdolenia wynikało, że PZW jak jacyś masoni rządzi całym krajem, pociąga za sznurki i ma wszędzie układy. Przeliczał też te 2000 na wędki, haczyki czy łódki i dostawał strasznego bólu dupy, ile on by mógł np. zanęty waniliowej za te 2k kupić (kilkaset kilo). Stary jakoś w zeszłym roku stwierdził, że koniecznie musi mieć łódkę do połowów bo niby wypożyczanie za drogo wychodzi i wszyscy go chcą oszukać synek na wodzie to się prawdziwe okazy łapie! tam jest żywioł! ale nie było go stać ani nie miał jej gdzie trzymać a hehe frajerem to on nie jest żeby komuś płacić za przechowywanie więc zgadał się z jakimiś wędkarzami z okolicy, których poznał na tym forum, że kupią łódkę na spółkę, ona będzie stała u jakiegoś janusza, który ma dom a nie mieszkanie w bloku jak my, na podjeździe na przyczepie i się będą tą łódką dzielić albo będą jeździć łowić razem. Na początku ta kooperatywa szła nawet nieźle ale w któryś weekend ojciec się rozchorował i nie mógł z nimi jechać i miał o to olbrzymi ból dupy. Jeszcze ci jego koledzy dzwonili, że ryby biorą jak pojebane więc mój ojciec tylko leżał czerwony ze złości na kanapie i sapał z wkurwienia. Sytuację jeszcze pogarszało to, że nie miał na kogo zwalić winy co zawsze robi. W końcu doszedł do wniosku, że to niesprawiedliwe, że oni łowią bez niego bo przecież po równo się zrzucali na łódkę i w niedzielę wieczorem, jak te janusze już wróciły z wyprawy, wyszedł nagle z domu. Po godzinie wraca i mówi do mnie, że muszę mu pomóc z czymś przed domem. Wychodzę na zewnątrz a tam nasz samochód z przyczepą i łódką xD Pytam skąd on ją wziął a on mówi, że januszowi zajebał z podjazdu przed domem bo oni go oszukali i żeby łapał z nim łódkę i wnosimy do mieszkania XD Na nic się zdało tłumaczenie, że zajmie cały duży pokój. Na szczęście łódka nie zmieściła się w drzwiach do klatki więc stary stwierdził, że on ją przed domem zostawi. Za pomocą jakichś łańcuchów co były na łódce i mojej kłódki od roweru przypiął ją do latarni i zadowolony chce iść wracać do mieszkania a tu nagle przyjeżdżają 2 samochody z januszami współwłaścicielami, którzy domyślili się gdzie ich własność może się znajdować xD Zaczęła się nieziemska inba bo janusze drą mordy dlaczego łódkę ukradł i że ma oddawać a ojciec się drze, że oni go oszukali i on 500zł się składał a nie pływał w ten weekend. Ja starałem się załagodzić sytuację żeby ojciec od nich nie dostał wpierdolu bo było blisko. Po kilkunastu minutach sytuacja wyglądała tak: -Mój ojciec leży na ziemi, kurczowo trzyma się przyczepy i krzyczy, że nie odda -Janusze krzyczą, że ma oddawać -Jeden janusz ma rozjebany nos bo próbował leżącego ojca odciągnąć od łódki za nogę i dostał drugą nogą z kopa -Dwóch policjantów ciągnie ojca za nogi i mówi, że jedzie z nimi na komisariat bo pobił człowieka -We wszystkich oknach dookoła stoją sąsiedzi -Moja stara płacze i błaga ojca żeby zostawił łódkę a policjantów żeby go nie aresztowali -Ja smutnazaba.psd W końcu policjanci oderwali starego od łodzi. Ja podałem januszom kod do kłódki rowerowej i zabrali łódkę, rzucając wcześniej staremu 500zł i mówiąc, że nie ma już do łódki żadnego prawa i lepiej dla niego, żeby się nigdy na rybach nie spotkali. Matka ubłagała policjantów, żeby nie aresztowali ojca. Janusz co dostał w mordę butem powiedział, że on się nie będzie pierdolił z łażeniem po komisariatach i ma to w dupie tylko ojca nie chce więcej widzieć. Stary do tej pory robi z januszami gównoburzę na forach dla wędkarzy bo założyli tam specjalny temat, gdzie przestrzegali przed robieniem jakichkolwiek interesów z moim ojcem. Obserwowałem ten temat i widziałem jak mój ojciec nieudolnie porobił trollkonta Szczepan54 Liczba postów: 1 Ten temat założyli jacyś idioci! Znam użytkownika stary_anona od dawna i to bardzo porządny człowiek i wspaniały wędkarz! Chcą go oczernić bo zazdroszczą złowionych okazów! Potem jeszcze używał tych trollkont do prześladowania niedawnych kolegów od łódki. Jak któryś z nich zakładał jakiś temat to ojciec się tam wpierdalał na trollkoncie i np. pisał, ze chujowe ryby łapie i widać, że nie umie łowić xD Z tych samych trollkont udzielał się w swoich tematach i jak na przykład wrzucał zdjęcia złapanych przez siebie ryb to sam sobie pisał Noooo gratuluję okazu! Widać, że doświadczony łowca! a potem się z tego cieszył i kazał oglądać mi i starej jak go chwalą na forum xD No elo ananasy, zgodnie z obietnicą dostarczam kolejne inby związane z moim starym-wędkarzem. Po pierwsze jak niektórzy z was już wiedzą ostatnia pasta poszła w na sadistiki i żydopotwory i z tych stron trafiła przez wędkujących śmieszków na prawie wszystkie fora wędkarskie do działów typu „niezła beka, humor wędkarski i nie tylko” gdzie janusze postują hehe dowcipy o rybach („jaka jest najwyższy wyrok dla karasia? Karaś-mierci!” ps to prawda xD) i śmieszne filmiki z jutuba. Bałem się co będzie jak stary ją znajdzie więc za każdym razem jak siedział w internetach to dyskretnie podglądałem co czyta, żeby przewidzieć nadciągającą burzę. Wczoraj jak prawdziwy polak jadłem obiad przed telewizorem a obok na kanapie siedział stary i na swoim laptopie co mu wcisn ęli z abonamentem z Plusa (ale 50zł przez pierwsze 3 miesiące a potem 150zł przez pozostałe 21 miesięcy najlepsze xD) lurkował swoje ulubione forum i dosłownie na moich oczach odkrył historię swojego życia XD Myślałem, że prodiż pójdzie w ruch ale ten matoł nie zrozumiał, że to o nim i zaczął cieszyć mordę XD (pomogło to, że pozmieniałem imiona i inne stalkogenne fragmenty ale pewnie też dla starego było zbyt abstrakcyjne żeby ktoś coś o nim napisał w internecie i ogólnie nie należy do bystrych) HEHEHE POPA SUNY CO TO LUDZIE NIE WYMYŚLO HEHE Z TĄ ŁÓDKĄ TO DOBRE HEHE aż doszedł do fragmentu o PZW i Adamie i mówi Ten Adam to pewnie taki sam skurwiel jak ten pierdolony Piotruś (imię zmienione znowu xD)od nas Ja na początku poker twarz ale jak już zrozumiałem, że ojciec nie skuma że to on nim to chochlikfejs.png i śmieję się z niego a stary myślał, że tak się cieszę z tej śmiesznej historii co znalazł i co niektóre zdania czytał po 2 razy, żeby było jeszcze śmieszniej i żebym na pewno zrozumiał xD Ale przechodząc już do inb z przeszłości: Gdy ojciec został już przez PZW pokonany zarówno w starciu bezpośrednim jak i na polu nowoczesnych technologii to na jakiś czas ograniczył działania wojenne do kurwienia na nich w zaciszu mieszkania ale potem rozpoczął walkę leśną, która polegała na wyrywaniu wszystkich możliwych tabliczek PZW jakie spotkał nad jeziorami i rzekami oraz awanturach z ludźmi sprawdzającymi karty wędkarskie (jak chcesz łowić legalnie to musisz płacić PZW 100-200zł rocznie, zależy od okręgu wędkarskiego i wtedy dostajesz taką kartę). Co do tabliczek, to część rozpierdalał i wyrzucał w krzaki a część znosił do domu jako trofea. Trzyma je w szufladzie i jak ma gorszy humor to sobie wyjmuje i przegląda te zdobycze i zaraz mu się robi lepiej xD. Co do karty wędkarskiej to ojciec oczywiście twardo bojkotował opłaty bo nie chciał żywić wroga i DURR ZA CO NIBY TAKIE PIENIENDZE JAK ONI NIC NIE ROBIO TYLKO NA DUPACH SIEDZO A JA ZA TO MOGĘ MIEĆ KOŁOWROTEK NOWY I JESZCZE KILKA WOBLERÓW więc hardo sagował te opłaty i łowił na lewo. Nie wiem do końca jak to wyglądało jak go łapali ale z 2 razy wracał do domu podrapany bo prawdopodobnie spierdalał ze sprzętem przez las. Potem ci kontrolerzy zamiast się z nim ganiać to po prostu robili mu zdjęcia i jako, że był wśród miejscowych wędkarzy i oficjeli PZW delikatnie mówiąc znany xD to przyjeżdżali z tymi zdjęciami do nas do domu i mówili, że albo pokaże ważną kartę wędkarską albo będzie mandat. Stary się awanturował, że to nachodzenie i on zadzwoni na policję a matka zawsze w końcu im dawała jakieś pieniądze i sobie szli. Kilka lat temu była taka opcja, że ojciec trafił okazję żeby kupić tanio hehe żywczyków od jakiegoś właściciela stawu („żywiec” to jak nazwa wskazuje żywa mała rybka, którą zakładasz jako przynętę i wpierdalasz do wody a duża ryba ją zjada i się łapie na twój hak). Wracam któregoś dnia do domu i idę do kibla a wanna pełna wody i kilkadziesiąt rybek tam pływa. Lecę do ojca z mordą co się odpierdala a on mi mówi, że przecież widzę, że żywczyki figlują xD I on je w sobotę bierze na ryby. Była środa bodajże więc się pytam gdzie mam się do tego czasu kąpać (mamy prysznic w wannie, a nie w osobnej kabinie) a on mi mówi, że to tylko trzy dni więc nie umrę a jak bardzo muszę bo hehe idę jakąś dziewczynę poznać to mogę normalnie w wannie wyjąć korek i włączyć prysznic i wziąć go z rybkami bo one nie są na tyle małe żeby do rury wpaść, tylko nie mogę ani za ciepłej ani za zimnej wody lać bo im zaszkodzi. No kurwa rzeczywiście. Jechałem się kąpać do babełe na drugi koniec miasta. Ojciec ma też swojego idola, nazwijmy go Bogdan. Bogdan za komuny i w latach dziewięćdziesiątych był zajebistym wędkarzem, bił jakieś rekordy, wygrywał zawody i ogólnie pisali o nim w gazetach wędkarskich. Potem poszedł na ten słynny stołek do PZW zaczął chlać, posiedział tam trochę i go wyjebali, pewnie za to chlanie. Teraz dalej trochę łowi ale od kilku ładnych lat żadnego przyzwoitego miejsca w zawodach zająć nie może i dalej pije, o czym piszą na różnych forach „no a od bogdana to nad Sanem znowu było wódę czuć hehe”. Jak Bogdan szedł do PZW to mój stary już nie przepadał za tą organizacją ale jeszcze jej nie nienawidził i nie uznał tego za zdradę tylko, że Bogdan jak Kazimierz Wielki rozpocznie reformy i oddzieli ziarna od plew i szczupaki od sumów. No ale jak Bogdana wyjebali to ojciec już kompletnie PZW znienawidził i uznał, że oni go zniszczyli bo był uczciwy i układy go wykończyły. Jak jeszcze w licbazie byłem ze starymi na wakacjach na mazurach to akurat w okolicy były jakieś zawody, w których brał udział Bogdan (już po wyjebaniu ze Związku) i mój stary oczywiście chciał koniecznie tam jechać, więc pojechaliśmy. Zawody wyglądały tak, że wędkarze w pewnych odstępach siedzieli nad kanałkiem a widzowie mogli się przechadzać wzdłuż niego tylko musieli być dupa cicho żeby nie rozpraszać zawodników i ryb nie płoszyć. Oczywiście jak tylko mój ojciec zobaczył idola to leci do niego i drze mordę PANIE BOGDANIE PANIE BOGDANIE TO JA! JAK BIORO? CZYM PAN NĘCIŁ? Wszyscy zgromadzeni się na ojca patrzą jak na idiotę i pokazują mu żeby był ciszej a Bogdan jak go zobaczył to tylko opuścił głowę zrezygnowany bo już ojca znał, bo ojciec już go na kilku zawodach napastował. Stary podszedł do niego i coś mu pierdoli a ja z matką staramy go uciszyć i zabrać trochę dalej żeby nie przeszkadzał, ale był tak podniecony że się nie dało. Bogdan po chwili skiną na jednego sędziego, wyraźnie po to żeby przyszedł i coś zrobił z moim starym. No to sędzia podchodzi i mówi, że trzeba zachować ciszę i prosi żeby się odsunąć od zawodników. Na co mój ojciec zaczyna awanturę, że on tu będzie pilnował żeby panu Bogdanowi nikt nie przeszkadzał i nic nie psuł bo on już zna ich (tych z PZW, którzy są oczywiście przyczyną niepowodzeń Bogdana) metody. Bogdan tłumaczy, że on nie potrzebuje ochrony i sam sobie poradzi a ojciec Proszę się nic nie bać, ja się wszystkim zajmę i stoi wyprężony. Dopiero jak go organizatorzy postraszyli policją to odsunął się na przyzwoitą odległość ale dalej jak ktoś tylko koło Bogdana przechodził to stary się napinał jak debil i wytężał wzrok, czy mu żyłki nie przecina albo jakiegoś gówna do wody nie wrzuca żeby odstraszyć ryby i pod nosem mamrotał, że on już ich wszystkich dobrze zna. Co ciekawe w sobotę czyli jutro ojciec jedzie kibicować Bogusiowi na jakieś zawody nad Zegrzem pod Warszawą i może pojadę z nim bo w sumie wolę sobie pochodzić po krzakach i udawać, że ojca nie znam niż zapierdalać w domu z odkurzaczem jak widzi to moja matka. Pewnie będzie jakaś inba więc będę dostarczał xD No i chuj pojechałem na te zawody wędkarskie nad Zegrzem ze starym ale nie działo się nic ciekawego poza tym, że pan Bogdan tak się napierdolił, że się wjebał do wody po uszy i mój stary z jakimiś Mirkami go wyciągali a organizatorzy powiedzieli, że dopóki nie pójdzie na jakieś leczenie to ma się nie pokazywać bo za każdym razem jest z nim problem. No i jeszcze wróciłem bogatszy o buty xD Mój stary poszedł się odlać w krzaki i wraca po chwili z butami ujebanymi jakimś gównem i chyba krwią hehe synek popa prawie nowe doczyści się i będziesz miał w sam raz to ja mu tłumaczę, że mam buty i żeby to wyjebał a on no co ty suny grzech zmarnować takie, sam będę chodził ja tobie nie pasujo Teraz stary siedzi w przedpokoju, czyści je i się cieszy jaką ma głowę do interesów xD
submitted by kriskir2000 to ich_iel [link] [comments]


2019.06.23 17:52 seabass_bones Andrzej Gerlach [komentuje](https://www.facebook.com/andrzej.gerlach.319/posts/465741950896356)

Na czwartkowej procesji Bożego Ciała w Tarnowie tutejszy ordynariusz Andrzej Jeż, podobnie jak pozostali biskupi polscy (chyba się panowie umówili, bo trudno uznać to za przypadek), odnieśli się do bieżących problemów naszego partykularnego Kościoła. Ale to co usłyszałem w tym dniu z ust naszych kościelnych pasterzy tak bardzo mnie zdumiało, że postanowiłem odnieść się do tego publicznie. I zrobię to na przykładzie właśnie diecezji zarządzanej przez tarnowskiego ordynariusza, biskupa Andrzeja Jeża. Idąc i prowadząc główną procesję ulicami miasta biskup tarnowski stwierdził: "Nasze okazywanie czci Jezusowi Eucharystycznemu będzie miało charakter ekspiacji, przebłagania za grzechy świętokradztwa, profanacji i znieważania Eucharystii, a także świętych symboli". Tarnowski hierarcha podkreślił także, że bolesnych sytuacji było ostatnio wiele i wymienił tu profanację jasnogórskiego wizerunku Matki Bożej, przypadki napaści na kościoły i samych kapłanów, a także profanacji do jakich dochodzi podczas tak zwanych marszów równości. To niezwykle ważne, ze podczas tak ważnej uroczystości kościelnej zauważył pasterz tarnowskiego Kościoła tak palący problem, że postanowił dokonać publicznie ekspiacji i przebłagania samego Boga za grzech świętokradztwa, profanacji i znieważania Eucharystii. Ale do prawdziwego znieważania Eucharystii nie dochodzi Księże Biskupie podczas tak zwanych marszów równości, podczas których to jedynie przebierańcy parodiują odprawianie rzekomej Mszy. Można takie zachowania różnie oceniać. Jednych to wręcz bawi, a innych to być może zniesmacza. Dla mnie to forma jedynie pewnej błazenady i kuglarstwa, a dodam ponadto, że osobiście nie jestem zwolennikiem takiego wyrażania swoich poglądów i emocji. Ale to moje osobiste zdanie, choć równocześnie szanuję innych, którzy być może mają inną wrażliwość w tym względzie. Jestem jednak zażenowany tym, że ja prosty wierny muszę Jego Ekscelencji tłumaczyć, że podczas tych ulicznych harców nie mamy do czynienia z Eucharystią. Nikt bowiem nie używa wówczas Eucharystii z żadnego kościoła, a jedynie parodiuje, lepiej lub gorzej, czynności księdza. Ma to raczej charakter ulicznego teatru i to o mocno amatorskim poziomie. Ale skoro tak bardzo przejął się Jego Ekscelencja profanacją prawdziwej Eucharystii i za to pragnie publicznie przepraszać Boga, to pragnę Księdza Biskupa poinformować, że jest ona profanowana codziennie, gdy któryś duchowny wracając nad ranem od swojej okazjonalnej kochanki czy stałej konkubiny, staje codziennie rano przy ołtarzu i bierze do swoich rąk Ciało i Krew Chrystusa. CZY KSIĄDZ BISKUP WIE W KTÓREJ DIECEZJI SIĘ TO DZIEJE? Eucharystia jest codziennie profanowana, gdy duchowny, który jeszcze niedawno pchał swoje łapska do rozporka kolegi, teraz tymi samymi rękami przeistacza na ołtarzu chleb i wino w Ciało i Krew Chrystusa. CZY KSIĄDZ BISKUP WIE W KTÓREJ DIECEZJI SIĘ TO DZIEJE? Gdy duchowny swoimi rękami wykorzystuje seksualnie nieletnich, a potem używa tych samych rąk do przeistoczenia przy Ołtarzu Pańskim podczas każdej Mszy świętej. CZY KSIĄDZ BISKUP WIE W KTÓREJ DIECEZJI SIĘ TO DZIEJE? Codziennie Eucharystia jest bezczeszczona przez duchownych. którzy zaspakajają swoje potrzeby seksualne poprzez masturbacje, a potem tymi samymi rękami unoszą nad ołtarzami w całej diecezji Hostie i Kielichy z winem. CZY KSIĄDZ BISKUP WIE W KTÓREJ DIECEZJI SIĘ TO DZIEJE? Gdy pozbawiony przez Stolicę Apostolską urzędu biskup, za długoletni związek pozamałżeński i zamrożone zarodki "in vitro" (proces sztucznego zapłodnienia pozaustrojowego, który równocześnie obłudnie publicznie potępiał), znajduje schronienie w diecezji kolegi z seminarium, z której zresztą sam pochodzi, i w tej diecezji przez wiele tygodni bierzmuje dzieci pobierając przy tym każdorazowo wielotysięczne wynagrodzenia, aż wreszcie nowy papież Franciszek pozbawia go godności biskupiej i kapłańskiej i ostatecznie przenosi do stanu świeckiego. CZY KSIĄDZ BISKUP WIE W KTÓREJ DIECEZJI SIĘ TO DZIEJE? Gdy policja przyłapuje w parku miejskim na zbiorowym seksie z bezdomnymi trzech mężczyzn, którzy na komendzie okazują się szacownymi proboszczami trzech parafii, a biskup przenosi ich "karnie", zamieniając ich jedynie placówkami, którymi dotychczas wszyscy trzej zarządzali. CZY KSIĄDZ BISKUP WIE W KTÓREJ DIECEZJI SIĘ TO DZIEJE? Gdy w Wielki Czwartek, po głównych uroczystościach w katedrze z udziałem samego ordynariusza, trzech znanych proboszczów (w randze prałatów) wynajmuje w miejscowym klubie pochodzące z poza Polski prostytutki i podczas zbiorowej orgii doprowadza do trwałego uszkodzenia ciała tych kobiet i do interwencji chirurgicznej w miejscowym szpitalu, a następnie próbuje ukryć ten skandal szantażem deportacji i przekupstwem, równocześnie codziennie przed ołtarzami Pańskimi odprawiając Msze święte. CZY KSIĄDZ BISKUP WIE W KTÓREJ DIECEZJI SIĘ TO DZIEJE? Gdy długoletni pedofil wykorzystujący ministrantów w jednym mieście, zostaje awansowany na proboszcza i przeniesiony do znanego sanktuarium w drugim mieście, następnie postawiony na czele nowo utworzonej kapituły kolegiackiej, a mimo jego pedofilskiej przeszłości biskup ordynariusz załatwia mu w Watykanie po pewnym czasie godność Protonotariusza Apostolskiego i mitrę infułata. CZY KSIĄDZ BISKUP WIE W KTÓREJ DIECEZJI SIĘ TO DZIEJE? Gdy szantażowani przez swoich partnerów seksualnych duchowni popełniają licznie samobójstwa, a niektórzy z nich wieszają się nawet w kościołach lub na plebaniach. CZY KSIĄDZ BISKUP WIE W KTÓREJ DIECEZJI SIĘ TO DZIEJE? Gdy biskup zwalnia z powodów nadużyć moralnych swoich najbliższych współpracowników w kurii biskupiej i w miejscowym seminarium, a następnie "rekompensuje" im to stanowiskami proboszczów w największych i najbardziej dochodowych parafiach swojej diecezji. CZY KSIĄDZ BISKUP WIE W KTÓREJ DIECEZJI SIĘ TO DZIEJE? Do profanacji Ciała i Krwi Pańskiej dochodzi także podczas jednego z największych świąt w kalendarzu kościelnym, właśnie w Uroczystość Bożego Ciała, gdy sam ordynariusz diecezji niosąc ulicami miasta Ciało Chrystusa obłudnie kłamie i jak biblijny faryzeusz próbuje własne grzechy przeciwko Eucharystii przysłonić rzekomymi grzechami tych, którzy być może nawet do Kościoła nie należą. CZY KSIĄDZ BISKUP WIE W KTÓREJ DIECEZJI SIĘ TO DZIEJE? Wyliczać dłużej? Podstawić do powyższej wyliczanki imiona, nazwiska, daty i miejscowości? Mam nadzieję, że jak najwięcej wiernych diecezji w której to wszystko się dzieje niemal każdego dnia, to dokładnie przeczyta i się głęboko nad tymi faktami zaduma. Bo pasterzom tej diecezji pozostaje już tylko prawdziwa ekspiacja i przebłaganie Boga za wszystkie swoje grzechy przeciwko Eucharystii, choć ostatnio dali dowody, że najlepiej wychodzi im wypominanie jedynie grzechów innych. Biskup tarnowski Andrzej Jeż idąc w czwartkowej procesji ulicami Tarnowa powiedział: "Nie możemy pozwolić, by znieważano i profanowano to, co stanowi dla nas świętość". Piszący ten powyższy komentarz wziął sobie te słowa Księdza Biskupa tak mocno do serca, że nie potrafił się powstrzymać przed jego napisaniem, więc na jego podsumowanie dodaje do swojego komentarza jedynie "AMEN"!
submitted by seabass_bones to Polska [link] [comments]


2019.05.13 21:56 JackRyanPL Państwo budowlane.

Nie pamiętam momentu przystąpienia do Związku Budowlańców, bo miałam wówczas zaledwie kilka miesięcy. Pamiętam za to bardzo dobrze coroczne inspekcje panów budowlańców w naszym domu. Trzeba było ich godnie powitać i zapłacić haracz na Związek. Panowie budowlańcy byli także obecni w moim przedszkolu oraz szkole. Kilka razy w tygodniu mieliśmy lekcje budownictwa, niby nieobowiązkowe, ale w środku dnia, więc i tak każdy chodził. Poza tymi lekcjami także uczyliśmy się o cegłach i betonie. Na apelach śpiewaliśmy piosenki typu "Czerwony jak cegła", "Budujemy nowy dom", "Podaj cegłę". Każdy rok szkolny rozpoczynaliśmy wizytą na budowie. Czasami nie było lekcji, bo trzeba było odwiedzić plac budowy. Na wiosnę spędzaliśmy nawet po kilka dni na placu i nauczyciele musieli nas tam pilnować. Część dzieci pomagała na stałe na budowach i nawet jeździły na inne budowy razem z murarzami. Ogólnie pomoc panom budowlańcom była bardzo dobrze widziana. Każde osiedle ma własny plac budowy, a mieszkańcy w domach cegłę na specjalnym ołtarzyku. Każda instytucja publiczna ma swojego budowlańca. Budowlańcy pojawiają się też jako eksperci w telewizji i autorytety moralne. Każdy człowiek powinien wyznać swoje przewinienia lokalnemu budowlańcowi i posłać do niego swoje dzieci. Politycy walczą zawzięcie o tzw. "betonowy elektorat". Nie ma mocnych w tym państwie na panów murarzy i betoniarzy. Kiedyś stwierdziłam, że nie obchodzi mnie w sumie budownictwo, więc poszłam do lokalnej filii Związku i powiedziałam, że już dawno nie śpiewam "Czerwonego jak cegła" i nie obchodzi mnie, w którą stronę kręci się betoniarka. Pan budowlaniec powiedział, że to nie ma znaczenia, dopóki istnieją na tym świecie cegły, dopóty muszę należeć do Związku. Kiedyś jedna pani pomalowała cegły na różne kolory i przyszli do niej antyterroryści. Pewien dzieciak też miał mocno przewalone za rysowanie kawałkiem cegły po chodniku. Nie zapisywałam własnego syna do Związku, ale obawiam się, że i tak będzie w szkole śpiewał o cegłach i uczył się o odcieniach czerwieni wbrew mojej woli. Być może będzie miał też problemy, bo nie odwiedza placu budowy. Ciężko żyć w państwie budowlanym.
Ukradzione z Sekcji Past (FB) gdzie trafiło z komentarzy pod postem AszDziennika
submitted by JackRyanPL to Polska [link] [comments]


2018.12.18 22:00 Daddy_Yondu Protest nauczycieli - dyskusja

Informacja na portalu TVN24:
Według ZNP pensje w oświacie powinny wzrosnąć o minimum 1000 złotych na etat. Związek krytykuje też obowiązujący od 1 września nowy system oceny pracy nauczycieli. ZNP skierował także po raz kolejny list do premiera Mateusza Morawieckiego z prośbą o spotkanie i rozmowę na temat sytuacji w oświacie.
Generalna refleksja - nauczyciel to w Polsce zawód specjalnej troski. W zawodzie nauczyciela nic nie może funkcjonować normalnie, tak jak to ma miejsce u ludzi z normalną pracą w sektorze prywatnym. Dlaczego nauczyciele nie mogą funkcjonować tak jak inne zawody? Po co im specjalne systemy awansu, oceny pracy?
Może jest tu jakiś nauczyciel który zechce się wypowiedzieć?
submitted by Daddy_Yondu to Polska [link] [comments]


2018.12.16 11:57 Gazetawarszawska Gazeta Warszawska - GRIGORIJ KLIMOW: „NARÓD BOŻY”. r1 cz.1/4

GRIGORIJ KLIMOW: „NARÓD BOŻY”. r1
JUDAISM & ISLAM 15 DECEMBER 2018
GRIGORIJ KLIMOW: „NARÓD BOŻY”.
ROZDZIAŁ 1. ANIOŁOWIE ŚWIATŁA
Rozdział 1. Aniołowie światła
Wprowadzenie ▪ "Kwestia żydowska" ▪ Żydzi byli główną siłą napędową obu rewolucji "rosyjskich" ▪ Przywódca rewolucji lutowej - Kiereński był pół-Żydem
▪ Po histerycznym pół-Żydzie Kiereńskim przychodzi pół-maniakalny pół-Żyd Lenin ▪ Po Leninie do władzy przychodzi kaukaski pół-Żyd Stalin ▪ Pojawia się jeszcze jeden pół-Żyd, laureat Nagrody Nobla Aleksander Isajewicz Sołżenicyn ▪ Pierwsza żona Sołżenicyna, Rieszietowskaja była również pół-Żydówką, a jego druga żona Natalia Swietłowa, była pełną (100% - wą) Żydówką ▪Trzy wieloryby syjonizmu ▪ Zamaskować się pod nie-Żydów i działając metodami brutalnego antysemityzmu, prześladować Żydów za pomocą antysemickich haseł ▪ "Protokoły Mędrców Syjonu", napisane przez Aszera Ginsberga jako program polityczny chasydyzmu (najbardziej nieludzkiej sekty judaizmu) ▪ Głównym zadaniem tej serii wykładów jest ratowanie Żydów przed antysemityzmem ▪ Książę tego świata, według Biblii - to diabeł ▪ Bierdiajew był żonaty z Żydówką ▪ Biechtierew - diagnoza Stalina: typowy paranoik ▪ Oto kto prowadził niezwykle krwawą i niszczycielską wojnę w Hiszpanii. Po obu stronach - Żydzi ▪ Biechtierew w wieku około 70 lat poślubił młodą Żydówkę. Ponownie związek Szatana i Antychrysta ▪ Dostojewski - jeśli ktokolwiek zniszczy Rosję, to będą to nie komuniści, nie anarchiści, a przeklęci liberałowie ▪ Całe to zło w Związku Radzieckim utrzymywało się na Żydach ▪ Żydzi od czasu "rosyjskiej" rewolucji zlikwidowali ponad 60 milionów Rosjan ▪ Do "Głosu Ameryki" ​​biorą tylko ludzi z kompleksem pederastii Lenina ▪ Andriej Dikij - najsłynniejszy antysemita emigracji rosyjskiej ożenił się z Żydówką! ▪ Kuprin, gdy studiował w Korpusie Kadetów, został przyłapany na pederastii
Listy (spisy)
1. Komisariat Wojskowy 2. Komisariat Spraw Wewnętrznych (tj. do spraw egzekucji) 3. Listy tajnej policji Związku Radzieckiego ▪ Członkowie Komisji Nadzwyczajnej Piotrogrodu ▪ Członkowie Piotrogrodzkiej Komuny ▪ Członkowie Komisji Nadzwyczajnej Moskwy 4. KOMISARIAT SPRAW ZAGRANICZNYCH 5. KOMISARIAT FINANSÓW ▪ AGENCI FINANSOWI ▪ CZŁONKOWIE KOMISJI TECHNICZNEJ DO SPRAW LIKWIDACJI BANKÓW PRYWATNYCH 6. KOMISARIAT SPRAWIEDLIWOŚCI 7. Lista społecznych obrońców 8. KOMISARIAT EDUKACJI NARODOWEJ 9. Lista dziennikarzy i pracowników centralnych gazet 10. Komisja d/s śledztwa w sprawie zabójstwa Imperatora Mikołaja II 11. Główna Rada Gospodarki Narodowej ▪ Biuro Wyższej Rady Sekcji Ekonomicznej ▪ Rada Komitetu Donieckiego ▪ Członkowie Sekcji Spółdzielczej ▪ Członkowie Sekcji Węglowej 12. Biuro Pierwszej Rady Delegatów Robotników i Żołnierzy w Moskwie 13. Centralny Komitet Wykonawczy 4-go Rosyjskiego Kongresu Delegatów Robotniczych i Wiejskich 14. Komitet Centralny V Kongresu 15. Komitet Centralny Socjaldemokratycznej Partii Pracy
Lista Komitetu Centralnego Socjaldemokratycznej Partii Mieńszewików
17. Lista Komitetu Centralnego Prawego Skrzydła Partii Socjalistów - Rewolucjonistów 18. Lista Komitetu Centralnego Lewego Skrzydła Partii Socjalistów - Rewolucjonistów 19. Komitet Anarchistów w Moskwie 20. Reprezentacja w Lidze Narodów, czyli twarz Związku Sowieckiego 21. Lista dyplomatów ZSRR w Europie 22. Polityczni Przedstawiciele w państwach pozaeuropejskich 23. Rząd ZSRR 24. ŻYDZI W SKŁADZIE OGPU (NKWD) 25. NAJWYŻSZE ORGANA NKWD ▪ KOMISARZE BEZPIECZEŃSTWA PAŃSTWOWEGO 1 STOPNIA ▪ Leningradzkiego Zarządu NKWD ▪ KOMISARZE ZABEZPIECZENIA PAŃSTWOWEGO 2 STOPNIA ▪ To, co robił Jagoda i to, co robił Stalin - było dziecinną igraszką w porównaniu z dyktaturą, panującą wewnątrz żydowskich gett ▪ ŻYDZI W GŁÓWNYM ZARZĄDZIE ŁAGRÓW I OSIEDLI NKWD ▪ ŻYDZI – NACZELNICY ZARZĄDÓW NKWD W TERENIE
ROZDZIAŁ 1. ANIOŁOWIE ŚWIATŁA
Wprowadzenie
Dzisiaj rozpoczynamy nowy cykl wykładów o WYŻSZEJ SOCJOLOGII pod wspólnym tytułem "Naród Boży".
„Kwestia żydowska”
W tej serii wykładów przeanalizujemy to, co nazywa się "kwestią żydowską". Ten temat, trzeba powiedzieć, jest niezwykle trudny dla obiektywnych badań. Nawet tak wybitny specjalista jak F.M. Dostojewski, mówiąc o kwestii żydowskiej w swoim "Dzienniku pisarza", ostrzegał, że "nie może on w pełni naświetlić tego fatalnego problemu całej ludzkości" i że "nawet nie czuje w sobie takiej siły" ...
Na przykład w oryginale rękopisu „Braci Karamazow” została podana prawdziwa przyczyna zabójstwa przez Smierdiakowa swego ojca – F.P. Karamazowa. Okazuje się, że zabił on swego ojca za to, że ten nieustannie w dzieciństwie gwałcił go w sposób sodomicki (uprawiał stosunki analne – A.L.) ... A w oryginale rękopisu powieści "Biesy" było podane przyznanie się Stawrogina, że ​​zgwałcił on 9-letnią dziewczynkę, która po tym powiesiła się ...
Dostojewski później usunął to wszystko, tłumacząc, że grzech ojcobójstwa spowodowany był abstrakcyjnym rozumowaniem ateisty Iwana, a hardy i zbrodniczy charakter Stawrogina okazał się w ogóle niezrozumiały ...
Dlaczego to zrobił? O tym właśnie dzisiaj będziemy mówić.
Podczas całego tego cyklu wykładów, podobnie jak i w poprzednich dwóch cyklach - "Protokoły sowieckich mędrców" i "Czerwona Kabała", będziemy się trzymać akademickiej tradycji swobodnej wymiany poglądów, idei i faktów. Pytania z sali i wszelkie uzupełnienia do tematu będą mile widziane.
Tak więc, w tej serii wykładów opowiemy o wszystkim, o czym nawet F.M. Dostojewski nie mógł powiedzieć. Przede wszystkim dlaczego on nie mógł wszystkiego powiedzieć? Oczywiście, Fiodor Michajłowicz doskonale o tym wszystkim wiedział, ale ponieważ sam był człowiekiem bionegatywnym, po prostu nie mógł o tym mówić. Gdyby zaczął ujawniać WSZYSTKIE tajemnice "narodu Bożego", to musiałby jednocześnie ujawnić również swoje własne tajemnice. A tego tacy ludzie uczynić nie mogą ...
Żydzi byli główną siłą napędową obu rewolucji "rosyjskich"
Dla nas, Rosjan, ta kwestia żydowska jest szczególnie ważna, ponieważ Żydzi byli główną siłą napędową obu "rosyjskich" rewolucji. Teorię komunizmu, jak wszyscy o tym wiedzą, stworzył Karol Marks (z domu - Mordechaj Levy). Żyd, którego sami Żydzi nazywają antysemitą. Jeśli otworzą Państwo jakąkolwiek żydowską encyklopedię, to z pewnością znajdą tam, że Karol Marks był antysemitą. Ale dlaczego był on antysemitą? Zagadka ...
A więc - Mordechaj Levy (Karol Marks) stworzył dla nas teorię komunizmu. Cała późniejsza historia obu rewolucji w Rosji była również związana z Żydami.
Przywódca rewolucji lutowej - Kiereński był pół-Żydem
Przywódca rewolucji lutowej - Kiereński był pół-Żydem. Tutaj spotykamy kolejną zagadkę - kapitalistyczni historycy na Zachodzie i komunistyczni historycy w Związku Sowieckim milczą na ten temat. Z jakiegoś powodu niemożliwe jest mówienie o Żydach w aspekcie rosyjskiej rewolucji, jak gdyby na ten temat zostały narzucone TABU.
Kontynuujmy naszą analizę - po histerycznym pół-Żydzie Kiereńskim przychodzi pół-maniakalny pół-Żyd Lenin. I oto ciekawostka - o historii rosyjskiej rewolucji i o Leninie napisano setki książek, ale wszędzie, zarówno na Zachodzie, jak i na Wschodzie, starannie unika się pytania o tym, że ​​Lenin był pół – Żydem po matce. A zgodnie z rabinicznym, izraelskim prawem dzisiaj z takim pochodzeniem człowiek jest uważany za pełnego (100% - go) Żyda.
Po Leninie do władzy przychodzi kaukaski pół-Żyd Stalin
No, dobrze. A kto przychodzi do władzy po Leninie? Po Leninie do władzy przychodzi kaukaski pół-Żyd Stalin. Jeszcze jeden pół-Żyd. Znowu zagadka. Okazuje się, że cała historia "rosyjskiej" rewolucji jest nierozerwalnie związana z Żydami.
Można ze mną się spierać - tak, to prawda, ale oni byli przecież pół-Żydami, nie Żydami. W tym jest cały sens. Pół-Żydzi prawie zawsze czują się bardziej Żydami, niż Rosjanami.
Istnieje cały szereg legend o Antychryście, w których mówi się wprost, że Antychryst, jako symbol, narodzi się z żydowskiej matki i ojca nie-Żyda.
Zapamiętajcie dobrze tę formułę. Będzie ona kluczem do całego cyklu. W ciągu stuleci ludzie dostrzegli jakąś tajemniczą, fatalną rolę takich oto pół-Żydów.
Pojawia się jeszcze jeden pół-Żyd, laureat Nagrody Nobla Aleksander Isajewicz Sołżenicyn
W naszych czasach pojawia się jeszcze jeden pół-Żyd, laureat Nagrody Nobla Aleksander Isajewicz Sołżenicyn, który na cały świat krzyczy, że "rosyjska" rewolucja kosztowała naród rosyjski 60 milionów ludzkich istnień.
Ale znowu i tutaj jest zagadka - sam Sołżenicyn ukrywa, że ​​jest pół-Żydem, w tym przypadku po swoim ojcu. Jego ojciec był Żydem-przechrztą, z Izaaka stał się Isajem (pol. Izajaszem) i w ten sposób pojawił się Aleksander Isajewicz Sołżenicyn.
Pierwsza żona Sołżenicyna, Rieszietowskaja była również pół-Żydówką, a jego druga żona, Natalia Swietłowa, była pełną (100% - wą) Żydówką
Tutaj trzeba jeszcze raz zwrócić uwagę na nieco dziwną rzecz - jego pierwsza żona Rieszietowskaja również była pół-Żydówką. Co jest charakterystyczne – pół-Żyda ciągnie do pół-Żydówki. A jego druga, obecna żona, Natalia Świetłowa, jest pełną Żydówką. Zgodnie z prawami rabinicznymi, dzieci tego "wielkiego kochającego prawdę i troszczącego się o Rosję człowieka" mogą nawet w tej chwili stać się obywatelami Izraela (czego prawdopodobnie nie zrobią).
Widzą Państwo, istnieje jakaś określona prawidłowość, wzajemny związek między "rosyjską" rewolucją a "kwestią żydowską". Ale wszyscy - nie tylko Żydzi, ale także antysemici - ten problem starannie pomijają. TABU! Znowu zagadka ...
Mówiąc o kwestii żydowskiej, zawsze się będzie spotykało z problemem antysemityzmu. Tutaj znowu – i śmiech i grzech. Oczywiście, zaczną oskarżać mnie o antysemityzm, ale mam trzech silnych adwokatów. I żadnych innych, tylko trzech wielorybów syjonizmu.
Trzy wieloryby syjonizmu
Moim pierwszym adwokatem jest syjonistyczny ideolog Theodor Herzl, syjonista numer jeden, który w swoim dzienniku napisał, że uważa antysemityzm za przydatny dla sprawy narodu żydowskiego.
Mój drugi adwokat – to Władimir Żabotyński (ros. – Жаботинский). Jeszcze w 1905 roku, czyli w czasie pierwszej "rosyjskiej" rewolucji, pisał:
"Jako dowód dla agitacji syjonistycznej antysemityzm, szczególnie podniesiony do zasady, jest oczywiście bardzo wygodny i użyteczny".
No i mój trzeci adwokat - to sam premier Izraela, Ben Gurion. Napisał kiedyś w żydowskiej gazecie Kempfer w Nowym Jorku:
Zamaskować się pod nie-Żydów i działając metodami brutalnego antysemityzmu, prześladować Żydów za pomocą antysemickich haseł
„Gdybym miał nie tylko wolę, ale i władzę, to wybrałbym grupę silnych młodych ludzi”.
Zadanie tych młodych ludzi polegałoby na tym, aby zamaskować się pod nie-Żydów i działając metodami brutalnego antysemityzmu, prześladować Żydów za pomocą antysemickich haseł.
Mogę zaręczyć, że wyniki, z punktu widzenia znacznego napływu imigrantów do Izraela z tych krajów, byłyby 10 razy większe, niż wyniki osiągnięte przez tysiące emisariuszy, czytających bezowocne kazania".
„Protokoły Mędrców Syjonu”, napisane przez Ashera Ginsberga
Z tymi moimi trzema adwokatami, wielorybami syjonizmu, mają ścisły związek słynne Protokoły Mędrców Syjonu, napisane, jak wiadomo, przez Ashera Ginsberga jako program polityczny Chasydyzmu (najbardziej nieludzkiej sekty judaizmu) dla swoich europejskich współwyznawców – jako kolejna próba zjednoczenia sił, podjęta przez Ashera jeszcze przed pierwszym kongresem Syjonistów.
W tym historycznym dokumencie jasno stwierdza się, że antysemityzm ​​potrzebny jest im dla lepszego kierowania swoimi mniejszymi braćmi.
Głównym zadaniem tej serii wykładów jest ratowanie Żydów przed antysemityzmem
Tak więc postawimy sobie za główne zadanie tej serii wykładów - ratowanie Żydów przed antysemityzmem. I nie ma co ukrywać, przecież wielu Żydów nie wie nic o problemach, związanych z tą "kwestią żydowską".
Aby rozwiązać problem antysemityzmu, powinniśmy my oraz sami Żydzi dokładnie rozeznać korzenie tego zjawiska. Oto dlaczego będę głosił te wykłady z punktu widzenia obrony Żydów przed antysemityzmem.
\ - Grigoriju Piotrowiczu, ale Szulgin napisał w swojej książce, że uważa antysemityzm za zdrowe i naturalne uczucie każdego narodu, jako naturalną reakcję obronną.*
- Zgadza się. Jednak książka Szulgina "Co nam się w nich nie podoba", po uważnym, a szczególnie po powtórnym czytaniu, sprawia wrażenie, że on wielu rzeczy nie dopowiada, zresztą jak i większość książek na ten temat. Zasadniczo zajmuje on takie same stanowisko, jak i Dostojewski –że niby nie mogę wam wszystkiego powiedzieć ...
Podobnie jak i słynny na Zachodzie filozof - Bierdiajew (ja nazywam go - Bierdiczewskij). On również przez cały czas mówi o związku Szatana i Antychrysta, w wyniku którego będzie królestwo księcia tego świata.
Książę tego świata według Biblii – to diabeł.
Książę tego świata według Biblii – to diabeł. Zobaczcie - on też wie, ale nie dopowiada. A przecież Antychryst - to Żydzi, a Szatan jest tym, co nazywamy degeneracją w naszych wykładach. Tj. wynaturzenie, choroby psychiczne i zboczenia (perwersje) seksualne. Są to, że tak powiemy, zboczeńcy - tubylcy z otaczającego środowiska.
Bierdiajew był żonaty z Żydówką
Tak więc Bierdiajew-Bierdiczewskij twierdzi, że ten, który urodzi się z tego związku, będzie rządził światem. A przecież i sam Bierdiajew był żonaty z Żydówką ...
Więc co wtedy z tego wychodzi? A wychodzi oto co - gdy tylko spróbujecie pisać, krytykować lub analizować Żydów, kwestię żydowską - natychmiast podniosą krzyk degeneraci z otaczającego środowiska i zaczną aktywnie występować w obronie Żydów.
Kiedy czasami musiałem wygłaszać moje wykłady dla pracowników intelektualnej elity, to wśród 12-15 osób zawsze znajdzie 2-3-ch, którzy zaczną histerycznie krzyczeć, że to wszystko jest bzdurą, nonsensem itd. itp.
Nie chciałem ich obrażać, ale musiałem powiedzieć - "Dlaczego się zdradzacie?". A potem okazuje się, że są żonaci z Żydówkami. Ale oni sami oraz ich żony starannie ukrywają to przed wszystkimi. Dlaczego? W końcu wydawałoby się, że należy być dumnym, przecież oni – to Naród Boży? Jeszcze jedna zagadka ...
Weźmy inny dobry przykład związku Szatana i Antychrysta. Sprawa słynnego psychiatry Biechtierewa. Obecnie w Związku Sowieckim zaczęto demaskować Stalina. Dyskredytuje się go całkowicie, ale jednak nie wspomina się o tym, że był on kaukaskim pół-Żydem. Nałożono na to tabu, choć jest to właśnie główny klucz do psychologii Stalina.
W prasie sowieckiej piszą teraz, że w 1927 r. Stalin zaprosił do siebie słynnego przedrewolucyjnego psychiatrę Biechtierewa na konsultację z powodu męczącej go bezsenności. I tutaj interesujące jest oto co – jeszcze w moich czasach każdy w Związku Radzieckim wiedział, że Stalin pracuje w nocy. Kiedy służyłem w Berlinie, w administracji wojskowej, nasi generałowie siedzieli do późna, oczekując, że może być telefon z Kremla, ponieważ Stalin i całe jego otocznie pracowali w nocy.
Wyjaśniano nam, że towarzysz Stalin jest tak wielkim człowiekiem pracy, że pracuje on w dniu i w nocy. A teraz wychodzi na jaw i ta tajemnica. Okazuje się, że Stalin przez całe życie cierpiał na bezsenność, dlatego pracował nocą i dręczył całe swoje otoczenie. A podczas badania Biechtierew oprócz bezsenności zdiagnozował jeszcze postępujący paraliż lewego ramienia Stalina. Stalin był „suchą rączką” (ros. – „сухоручкой”). W medycynie nazywa się to kacheksją (wrodzona „сухоручка” – charłactwo kostne, uschnięta ręka, tu lewego ramienia).
Biechtierew – diagnoza Stalina: Typowy paranoik
Zbadawszy Stalina, Biechtierew, wyszedł z gabinetu i od razu szczerze wyraził swoją diagnozę: "Typowy paranoik".
A paranoja jest jedną z najbardziej podstępnych i poważnych chorób psychicznych. Różnica między schizofrenią a paranoją jest raczej niejasna, ale paranoja jest gorsza. Jest to rodzaj agresywnej schizofrenii, której towarzyszy szereg manii - maniakalno-obsesyjnych idei, w tym mania wielkości i mania prześladowcza.
Z manii wielkości zrodził się kult jednostki Stalina, a z manii prześladowczej – niekończące się aresztowania i wieczne czystki. Dla doświadczonego psychiatry było to od razu widoczne.
Stalin miał również 155 centymetrów wzrostu. W Armii Sowieckiej istniało ograniczenie - ludzi poniżej 150 cm nie brano do wojska (karabin byłby wyższy od takiego żołnierza). A Stalin na niewiele przerósł to ograniczenie.
Mój wzrost - to 180 cm, a 155 cm - to wzrost niewielki nawet dla kobiet. Mam specjalną kartę dla karzełków. Co ciekawe, markiz de Sade był także karzełkiem, jakieś 155 cm wzrostu. Spędził połowę życia w więzieniu i w zakładzie dla obłąkanych, gdzie napisał kupę opowiadań, opisujących to, co później nazwano sadyzmem.
\ - A Fromm postawił diagnozę Stalinowi – aseksualny (bezpłciowy) sadyzm.*
Oto kto prowadził niezwykle krwawą i wyniszczającą wojnę w Hiszpanii. Po obu stronach - Żydzi.
- Tak, Fromm - to był znany psychiatra. Weźmy teraz generała Franco, który toczył wojnę domową w Hiszpanii. Zginęła tam niemal jedna trzecia narodu hiszpańskiego. Według krwi generał Franco był czystym Żydem. I po ojcu i po matce. Był z przechrztów, co znowu dokładnie się ukrywa.
A od strony komunistycznej prowodyrem była Passjonaria. Dokładnie taka sama historia. Rasowa, pełnej krwi Żydówka z przechrztów i żona republikańskiego premiera Negrina. Oto kto prowadził niezwykle krwawą i wyniszczającą wojnę w Hiszpanii. Po obu stronach - Żydzi.
Biechtierew w wieku około 70 lat ożenił się z młodą Żydówką. Ponownie, związek Szatana i Antychrysta.
Franco miał 157 cm wzrostu, Napoleon miał 151 cm wzrostu. Pamiętacie - kompleks Napoleona? I wszystko to w większości przypadków jest związane z agresywnością. Tak więc Biechtierew dokonał trafnej diagnozy. A teraz w prasie sowieckiej piszą, że po takiej diagnozie Stalin go otruł. Po 3 dniach Biechtierew zmarł w tajemniczych okolicznościach. Krewni Biechtierewa wprost oskarżają o to jego nową młodą żonę. Okazuje się, że w wieku około 70 lat ożenił się on z młodą Żydówką. Ponownie, związek Szatana i Antychrysta.
Ta młoda Żydówka, wydaje się, że nazywała Berta Jakowlewna, była siostrzenicą szefa NKWD Jagody, czystej krwi Żyda. I, jak pisze prasa sowiecka, na rozkaz Stalina poprzez Jagodę jego siostrzenica otruła swego czcigodnego męża. A żydowska gazeta w Nowym Jorku, „New Russian Word” („Nowe Słowo Rosyjskie”), to wszystko przedrukowuje.
Przy bliższym zbadaniu tej sprawy ujawniają się następujące dziwne rzeczy. Okazuje się, że podczas słynnej sprawy Schneersona-Beilisa, która dla Rosji była odpowiednikiem słynnej głośnej sprawy Dreyfusa we Francji, w tym procesie w obronie Beilisa występował nie kto inny, jak tylko słynny psychiatra Biechtierew. To znaczy, był on Żydofilem.
Biechtierew urodził się w 1857 roku. Proces Schneersona-Beilisa miał miejsce w 1910 roku. Zwykle osoba w wieku 50 lat nie powinna popełniać pochopnych czynów. Oto jeszcze jeden żywy przykład tego, że jak tylko dotknie się kwestii żydowskiej, to pojawiają się degeneraci i natychmiast przystępują do obrony Żydów. Instynktownie.
Kontynuujmy naszą analizę przypadku Biechtierewa i przyjrzymy się innej książce. Aleksander Sielaninow, "Tajna siła masonerii", St. Petersburg, 1911 rok. Tutaj znowu, na stronie 99, spotykamy naszego dobrego znajomego. Znany mason Guczkow, jako Przewodniczący Dumy Państwowej wraz z profesorem Biechtierewem udał się do Konstantynopola, gdzie Młodzi Turcy (tj. tureccy masoni, którzy dokonali rewolucji w Turcji) uhonorowali ich z niezwykłą pompą. Na tej podstawie możemy wywnioskować, że Biechtierew był masonem i to wielkim masonem.
Według wielu źródeł, przed rewolucją Biechtierew był nie tylko lewicowcem, ale najbardziej, jak to się mówi, zażartym liberałem. Zachęcał studentów do brania udziału w ruchu rewolucyjnym, a nawet miał nieprzyjemności w służbie po roku 1905 z powodu swego skrajnego liberalizmu.
Dostojewski - jeśli ktokolwiek zniszczy Rosję, to będą to nie komuniści, nie anarchiści, a przeklęci liberałowie
A co mówił o liberałach F.M. Dostojewski? Powiedział, że jeśli ktoś zniszczy Rosję, to nie będą to komuniści, nie anarchiści, ale przeklęci liberałowie.
Ponieważ oni zawsze podkopują fundamenty państwa. Oto takim cholernym liberałem i był słynny profesor psychiatrii Biechtierew. I nie ma tu nic niezwykłego. Po przeanalizowaniu wielu znanych psychiatrów przekonałem się, że psychopatów wśród psychiatrów jest znacznie więcej niż w jakimkolwiek innym zawodzie.
Nasz Biechtierew, który w wieku 70 lat ożenił się z młodą Żydówką, jest dobrą ilustracją do definicji Bierdiajewa o związku Szatana i Antychrysta. Na początku wydawało nam się, że obrzydliwy be - Stalin otruł dobrego słynnego przedrewolucyjnego profesora psychiatrii Biechtierewa, prawdziwego miłośnika prawdy i patriotę. Który niby oto wyszedł i wyłożył całą prawdę: "Stalin – to paranoik".
Ale przy głębszej analizie widzimy, że Biechtierew był takim samym degeneracyjnym paskudztwem, jak sam Stalin, ale paskudztwem o dużo większym stażu. Znowu potwierdza się powiedzenie, według którego wąż gryzie siebie za ogon. Więc widzą Państwo, wszędzie szukamy prawidłowości i wszędzie je znajdujemy.
Powtarzam, robimy to wszystko po to, aby chronić Żydów przed antysemityzmem, a także innych normalnych ludzi, którzy bezmyślnie są oskarżani o antysemityzm.
Powróćmy do naszego dzisiejszego tematu - udziału Żydów w "rosyjskiej" rewolucji. Prezydent Reagan wielokrotnie powtarzał w ciągu swojej kariery, że Związek Sowiecki - to imperium zła. To stało się jego hasłem, ale żeby odkryć korzenie tego imperium zła, nikt w Ameryce nic nie zrobił. Dlaczego? Kolejna zagadka ...
Całe to zło w Związku Radzieckim utrzymywało się na Żydach
A przecież całe to zło w Związku Sowieckim utrzymywało się na Żydach. Teoria – na Karolu Marksie, a praktyka – na sowieckim rządzie, który w 80% składał się z jawnych Żydów, a pozostałe 20% - to zamaskowani pół-Żydzi lub ludzie żonaci z Żydówkami.
Dzisiaj Żydzi prawie każdego dnia podnoszą wycie do Niebios - holokaust, katastrofa ... O tym, jak Hitler zniszczył około 6 milionów Żydów (liczba ta jest przesadzona co najmniej dziesięć razy, patrz: Jürgen Graf. "Mit o Holokauście" Russian Gazette , - Русский вестник numer 32-34, 1996).
Żydzi od czasu "rosyjskiej" rewolucji zlikwidowali ponad 60 milionów Rosjan
Nikt jednak nie krzyczy o tym, że Żydzi od czasu "rosyjskiej" rewolucji zlikwidowali ponad 60 milionów Rosjan i że są tu trochę winni. Teraz zajmiemy się tą kwestią bardziej szczegółowo.
Najbardziej znanym badaczem kwestii żydowskiej na emigracji rosyjskiej był niejaki Andriej Dikij (ros. - Андрей Дикий, pol. - Dziki), który napisał bardzo dobrą książkę "Żydzi w Rosji i w ZSRR". Książka ta została wydana w Nowym Jorku w 1967 roku. Uważnie ją przestudiowałem i uważam za bardzo interesującą i bardzo wartościową książkę.
Ale zaczniemy naszą analizę, przede wszystkim od autora. Andrieja Iwanowicza Dikiego, to jego pseudonim, a prawdziwe nazwisko autora - Zankiewicz. Być może Białorus, a może i nie - nie wiem. Jednak sam pseudonim jest dość charakterystyczny - Dikij - Dziki. Jeszcze słynny francuski pisarz Balzac zupełnie poważnie pisał: "Imię człowieka często wpływa na jego los". Sołżenicyn również to powtarza. Zwłaszcza, gdy dany człowiek sam wybiera sobie imię - pseudonim. Na przykład,- Maksim Gorkij. Jego prawdziwe nazwisko - to Pieszkow. Mało dźwięczne nazwisko. Jaki wybiera sobie pseudonim? Gorkij. (pol. – Gorzki). Dlaczego? Ten pseudonim odpowiadał goryczy, która była w jego duszy.
Specjalnie zajmowałem się tym problemem. Znam kilka przykładów na to, jak człowiek, który przyjął pseudonim Dikij, w swojej duszy był anarchistą. Na przykład, - Boris Wilde, literacki pseudonim Dikij, członek francuskiego ruchu oporu, rozstrzelany przez Niemców w 1942 roku. Z jego dzienników jasno widać, że ​​był on prawdziwym psychopatą, mono-maniakiem z kompleksem samozniszczenia, samobójstwa.
Oto inny przykład - kanclerz Niemiec Zachodnich Willy Brandt. Ale Brandt - okazało się, że to jego pseudonim, co oznacza pożar, a jego prawdziwe nazwisko to Fromm. Dzisiaj jest prezydentem Światowej Międzynarodówki Socjalistycznej, gdzie gromadzą się wszyscy lewicowcy i liberałowie.
Wróćmy do naszego Dikiego - Dzikiego. Okazuje się, że miał młodszego brata – „suchą-rączkę” – z uschniętą ręką (ros. – „сухоручкy”).
A nieubłagane prawo natury mówi - jeśli jeden brat lub siostra ma znaki degeneracyjne (zwyrodnieniowe), to z reguły rozprzestrzeniają się one na wszystkich braci i siostry, ponieważ jest to genetyczne. W ciągu kilku pokoleń ginie cały ród, ponieważ źródłem tego wszystkiego jest zwyrodnienie (degeneracja).
Czasami na wykładach zamiast terminu – degeneracja będę mówił zboczenie, zwyrodnienie, aby nie było elementu zniewagi. Jeden z największych badaczy degeneracji, uczeń profesora Lombroso, Max Nordau, nazywał Lwa Tołstoja zboczeńcem (zwyrodnialcem) najwyższego rzędu. Nordau napisał nawet książkę „Degeneracja”, która została kilkakrotnie wydana przed rewolucją w języku rosyjskim. W swojej pracy analizował on degenerację w dziedzinie literatury i poświęcił wiele miejsca L. N. Tołstojowi. W rzeczy samej – niezręcznie jest nazywać światowej sławy pisarza degeneratem, więc wymyślił on nowy termin – zboczeniec najwyższego rzędu.
Do „Głosu Ameryki” byli brani tylko ludzie z kompleksem pederastii Lenina
A więc, na mojej fiszce na Andrieja Dikiego jest napisane - brat „sucha-rączka”. Informacja otrzymana od Georgesa Kostina (ros.- Жоржа Костина) 25 grudnia 1972 roku. Georges wyglądał na mniej niż 50 lat, był taki pomarszczony ... no, w ogóle nieciekawy. A obok niego siedziała młoda piękna żona. Potem okazało się, że to było takie samo fikcyjne małżeństwo, jak i u profesora Biechtierewa.
Ten George Kostin pracował dla „Głosu Ameryki” i wiem, że tylko ludzie z kompleksem pederastii Lenina byli brani do „Głosu Ameryki”. Tak więc - informację o bracie „suchej rączce” powiedział mi ten George. Podobne poznaje się przez podobne. Rzecz w tym, że zwykły człowiek może nie zwrócić uwagi na ten fakt, ale legionista zawsze zobaczy legionistę. Wiec, jak się mówi, dzięki za informację ...
Andriej Dikij w latach 30-tych był jednym z liderów NTS*/, solidaristów. I to był wciąż ten sam gang. To była masońska sztuczka. Tylko dlatego amerykański wywiad płacił im pieniądze. Później Dikij pokłócił się z NTS, tak jak to jest z ludźmi "dzikimi", którzy z nikim się nie dogadują, ponieważ są permanentnymi rewolucjonistami. Jest to już drugi minus. Policzmy zatem plusy i minusy.
*/ - NTS - Związek Rosyjskich Ludzi Pracy Solidarystów (НТС – Наро́дно-трудово́й сою́з росси́йских солидари́стов). NTS/НТС – polityczna organizacja emigracji rosyjskiej (A.L.)
Już wcześniej powiedziałem wprost, że jego książka jest bardzo dobra, bardzo cenna. To duży plus. Analizując autora, natkniemy się jednak na trzy minusy: po pierwsze, Dikij - to anarchista, po drugie - brat „sucha-rączka”, po trzecie - jeden z liderów NTS.
Zmarł on w 1977 roku po długiej i ciężkiej chorobie. Umierał bardzo ciężko w domu starców na farmie Tołstoja. Dziko krzyczał. Zauważmy, że do domu starców biorą tylko ludzi w podeszłym wieku, którzy są chorzy psychicznie lub sparaliżowani. Czyli takich, którzy nie mogą zająć się sobą.
Andriej Dikij - najsłynniejszy Antysemita na rosyjskiej emigracji ożenił się z Żydówką!
Ze swoją pierwszą żonę dzieci nie miał. Już w dojrzałym wieku 50-60 lat żeni się z drugą. Ale kim była ta żona? Żydówką - karaimką. Czyli najsłynniejszy Antysemita na rosyjskiej emigracji ożenił się z Żydówką!
* - Tak samo było z przywódcą rosyjskich faszystów w USA – Wonsiaсkim (ros. –Вонсяцким), on również był żonaty z Żydówką.
- Tak, to samo jak z Wonsiackim. W pierwszym małżeństwie przywódca rosyjskich faszystów w Stanach Zjednoczonych Wonsiacki miał za żonę młodziutką Żydówkę z Odessy. W drugim małżeństwie ożenił się z kobietą - milionerką, która była dwa razy starsza od niego, nadawała się na jego matkę. Gorszący kompleks Edypa. Wszyscy oni – to dziwacy. Ale za tymi dziwactwami ukryte są zaburzenia psychiczne. Ci ludzie próbują wstrząsnąć całym światem.
* - Tu przychodzi na myśl jeden z aksjomatów z poprzedniej serii wykładów "Protokoły Sowieckich Mędrców". Stałym i bolesnym antysemitą będzie najczęściej osoba z domieszką krwi żydowskiej (ros. - c прожидью).
submitted by Gazetawarszawska to u/Gazetawarszawska [link] [comments]


2018.12.16 11:39 Gazetawarszawska GRIGORIJ KLIMOW: „NARÓD BOŻY”. O AUTORZE. ISTOTA PROBLEMU cz.1/2

GRIGORIJ KLIMOW: „NARÓD BOŻY”. O AUTORZE. ISTOTA PROBLEMU

JUDAISM & ISLAM 15 DECEMBER 2018
GRIGORIJ KLIMOW: „NARÓD BOŻY”.
O AUTORZE. ISTOTA PROBLEMU
Grigorij Klimow Nota autorska - 19 listopada 2000 roku "Biblioteka Grigorija Klimowa":
Григорий Климов - Божий народ
Тут можно читать онлайн Григорий Климов - Божий народ - бесплатно полную версию книги (целиком). Жанр: Политика, издательство Советская Кубань, Пересвет, год 1999. Здесь Вы можете читать полную версию (весь текст) онлайн без регистрации и SMS на сайте LibKing.Ru (ЛибКинг) или прочесть краткое содержание, предисловие (аннотацию), описание и ознакомиться с отзывами (комментариями) о произведении.

Książka „Naród Boży” Grigorija Klimowa lub jej część JEST ZABLOKOWANA PRZEZ ROSKOMNADZOR (Rosyjska Komisja Cenzury). Żebyście Państwo nigdy nie poznali prawdy o tym, jak "was traktują" zaciekli Syjono-nazistowscy sataniści.
Zablokowanie to już się dokonało lub nastąpi w najbliższych dniach, w miarę tego, jak coraz więcej i więcej dostawców usług internetowych (providerów) będzie zmuszonych do zablokowania tej jednej Strony lub całej Witryny, jeśli nie mają możliwości technicznych, co oznacza, że ​​około 30% populacji Rosji już więcej tej Strony nie zobaczy, chyba że za pomocą anonimizera.
"Biblioteka Grigorija Klimowa": g-klimov.info
Całość książki: https://libking.ru/books/sci-/sci-politics/406928-grigoriy-klimov-bozhiy-narod.html
Spis treści
Naród Boży
• O autorze • Istota problemu 1. Co to jest kompleks władzy 2. Jak odnajdywać degeneratów? • Trzy stadia degeneracji 3. Jak Pan myśli, czy jest dużo degeneratów? 4. Skąd Pan wie, może sam Pan jest degeneratem? 5. A dlaczego nie założyć, że wszyscy jesteśmy degeneratami? 6. Co sądzi Pan na temat Międzynarodowego Funduszu Walutowego? 7. Co sądzi Pan o Jelcynie i jego drużynie? 8. Czy może w ROSJI być normalny rząd? 9. Co Pan myśli o bojownikach za "czystość krwi"? 10. A co Pan myśli o małżeństwach zboczeńców i odrodzeniu (stworzeniu) "Nowego Narodu" (ros. - "Новой Нации")? 11. A jak u Pana jest z tematem religii?
  1. Miałem na myśli religię jako przedmiot badań ... 13. Powstaje jakaś ponura beznadziejność 14. Jakie jest Pańskie zdanie na temat masonerii? 15. Czy są dobrzy masoni? 16. Jakie jest Pańskie zdanie na temat ANTYSEMITÓW i ich walki z Żydami? 17. Czy uważa Pan, że istnieje ogólnoświatowy spisek? 18. Jakie główne zadania widzi Pan w swoich wykładach na temat WYŻSZEJ SOCJOLOGII? 19. Czy mogą zboczeńcy mieć dzieci? 20. Czy uważa Pan, że towarzysz X jest zboczeńcem?
Listy (spisy) 1. Komisariat Wojskowy 2. Komisariat Spraw Wewnętrznych (tj. do spraw egzekucji) 3. Listy tajnej policji Związku Radzieckiego ▪ Członkowie Komisji Nadzwyczajnej Piotrogrodu ▪ Członkowie Piotrogrodzkiej Komuny ▪ Członkowie Komisji Nadzwyczajnej Moskwy 4. KOMISARIAT SPRAW ZAGRANICZNYCH 5. KOMISARIAT FINANSÓW ▪ AGENCI FINANSOWI ▪ CZŁONKOWIE KOMISJI TECHNICZNEJ DO SPRAW LIKWIDACJI BANKÓW PRYWATNYCH 6. KOMISARIAT SPRAWIEDLIWOŚCI 7. Lista społecznych obrońców 8. KOMISARIAT EDUKACJI NARODOWEJ 9. Lista dziennikarzy i pracowników centralnych gazet 10. Komisja d/s śledztwa w sprawie zabójstwa Imperatora Mikołaja II 11. Główna Rada Gospodarki Narodowej ▪ Biuro Wyższej Rady Sekcji Ekonomicznej ▪ Rada Komitetu Donieckiego ▪ Członkowie sekcji spółdzielczej ▪ Członkowie sekcji węglowej 12. Biuro Pierwszej Rady Delegatów Robotników i Żołnierzy w Moskwie 13. Centralny Komitet Wykonawczy 4-go Rosyjskiego Kongresu Delegatów Robotniczych i Wiejskich 14. Komitet Centralny V Kongresu 15. Komitet Centralny Socjaldemokratycznej Partii Pracy
  1. Lista Komitetu Centralnego Socjaldemokratycznej Partii Mieńszewików
  2. Lista Komitetu Centralnego Prawego Skrzydła Partii Socjalistów - Rewolucjonistów 18. Lista Komitetu Centralnego Lewego Skrzydła Partii Socjalistów - Rewolucjonistów 19. Oto Komitet Anarchistów w Moskwie 20. Reprezentacja w Lidze Narodów, czyli twarz Związku Radzieckiego 21. Lista dyplomatów ZSRR w Europie 22. Polityczni Przedstawiciele w państwach pozaeuropejskich 23. Rząd ZSRR 24. ŻYDZI W SKŁADZIE OGPU (NKWD) 25. NAJWYŻSZE ORGANA NKWD ▪ KOMISARZE BEZPIECZEŃSTWA PAŃSTWOWEGO 1 STOPNIA ▪ Leningradzkiego Zarządu NKWD ▪ KOMISARZE ZABEZPIECZENIA PAŃSTWOWEGO 2 STOPNIA ▪ To, co robił Jagoda i to, co robił Stalin - było dziecinną igraszką w porównaniu z dyktaturą, panującą wewnątrz żydowskich gett ▪ ŻYDZI W GŁÓWNYM ZARZĄDZIE ŁAGRÓW I OSIEDLI NKWD ▪ ŻYDZI – NACZELNICY ZARZĄDU NKWD W TERENIE
  1. Hitler oskarżał Żydów o to, że zasadzili bolszewizm w Rosji, a teraz rozprzestrzeniają go na cały świat
  2. George Washington - "Żydzi są dżumą społeczeństwa, największymi wrogami społeczeństwa" 10. Mark Cicero: "Żydzi należą do mrocznej i odpychającej siły" 11. Lucius Seneca: "Ten naród zdołał nabyć taki wpływ, że nam, zwycięzcom, dyktuje swoje prawa" 12. Rzymski historyk Tacyt: "Żydzi uważają za skalane wszystko to, co dla nas jest święte" 13. Marius Justynian: "Żydzi zawsze byli sprawcami chrześcijańskich prześladowań" 14. Król Franków - Guntram: "Przeklęty niech będzie ten diabelski i zdradziecki naród żydowski, który żyje tylko podstępami" 15. Prorok Mahomet: "To dla mnie niezrozumiałe, dlaczego nikt do tej pory nie przepędził tego bydła, którego oddech podobny jest do śmierci
  3. Tomasz z Akwinu: "Żydom nie powinno się pozwalać na posiadanie tego, co zdobyli przez lichwę od innych"
  4. Erazm z Rotterdamu: "Jakiż rabunek i ucisk czynią Żydzi wobec biednych"
  5. Martin Luther: "Jeszcze nigdy słońce nie świeciło dla ludzi bardziej krwiożerczych i mściwych" 19. Żydzi do dzisiaj świętują Holokaust, tańcząc na ulicach i nawet upijając się 20. Giordano Bruno: "Żydzi są zadżumioną, trędowatą i niebezpieczną rasą, która zasługuje na wykorzenienie od dnia jej narodzin" 21. Papież Klemens Ósmy: "Cały świat cierpi z powodu lichwy Żydów, ich monopolu i oszustw" 22. Piotr I: "Wolę widzieć Mahometan i pogan w moim kraju, niż Żydów. Ci ostatni są kłamcami i oszustami" 23. Jean Francois Voltaire: „Żydzi są niczym innym jak tylko pogardzanym i barbarzyńskim narodem, który w okresie długiego czasu łączył obrzydliwą chciwość ze strasznym przesądami i niegasnącą nienawiścią do narodów, które ich znoszą i na których oni się bogacą” 24. Benjamin Franklin: „Jeśli my, na mocy Konstytucji, nie usuniemy Żydów ze Stanów Zjednoczonych, to oni za niecałe dwieście lat, rzucą się w dużych ilościach, zwyciężą, połkną kraj i zmienią formę naszych rządów” 25. Fryderyk Wielki: "Władcy nie powinni tracić Żydów z oczu. Powinni uniemożliwiać ich przenikanie do handlu hurtowego" 26. Cesarzowa Maria Teresa: „Nie znam żadnej innej złośliwszej zarazy wewnątrz kraju, niż ta rasa, która rujnuje naród chytrością, lichwą i pożyczaniem pieniędzy”
  6. Cesarzowa Jelizawieta Pietrowna: "Wszyscy Żydzi, mężczyźni i kobiety, niezależnie od pozycji i bogactwa, z całym ich majątkiem powinni być natychmiast usunięci poza granice"
  7. Angielski historyk Edward Gibbon: "Żydzi wykazali zwierzęcą nienawiść wobec Cesarstwa Rzymskiego, które nieustannie niszczyli przez bestialskie morderstwa i rozruchy" 29. Napoleon Bonaparte: "Oni są jak gąsienice lub szarańcza, które pożerają moją Francję" 30. Car Mikołaj I: "Główną przyczyną ruiny chłopów są Żydzi. Swoimi zdolnościami wykorzystują nieszczęsną ludność" 31. Niemieckie generał i strateg Helmuth von Moltke: „Badając kradzieże rzadko Żyd nie jest zaangażowany albo jako wspólnik, albo jako paser” 32. Franz Liszt: „Nadejdzie czas, kiedy wszystkie chrześcijańskie narody, wśród których żyją Żydzi, zadadzą pytanie, znosić ich dalej czy deportować ... czy chcemy życia lub śmierci, zdrowia czy choroby” 33. Japoński naukowiec, książe Mobuchum Okuma: "Żydzi na całym świecie niszczą patriotyzm i zdrowe podstawy państwa"
  1. "Niech nie czeka na przebaczenie Pana Boga ten, który zwróci rzecz, zgubioną przez goja (nie-Żyda)"
  2. Pasternak - Żyd i pederasta 13. Mandelsztam był chorym psychicznie 14. Statystyki amerykańskie mówią, że około 20% populacji Stanów Zjednoczonych jest chorych psychicznie 15. Biorąc pod uwagę fakt, że u Żydów psychicznie chorych jest sześć razy więcej, będziecie patrzeć na świat już innymi oczami 16. Jeżow był żonaty z Żydówką. Karzeł, potwór, kulawy. Krwawy karzełek - jak wtedy go nazywano - najstraszniejsza postać z czasów Wielkiej Czystki w latach trzydziestych 17. Praktycznie cała rewolucja francuska została dokonana przez masonerię i kosztowała Francuzów ponad milion ludzkich istnień 18. Majmonides: Żydzi muszą zerwać ze swoją przeszłością i dołączyć do kultury europejskiej 19. Rewolucyjna psychoza - to znaczy rewolucja związana z chorobami psychicznymi 20. Żydzi zostali wygnani z Anglii w 1290 roku przez króla Edwarda Pierwszego po licznych ujawnieniach zabójstwa chrześcijańskich dzieci przez Żydów w celach rytualnych 21. Sprawa Schneersona-Beilisa dotycząca rytualnego zabójstwa chłopca 22. Wszystkie nieludzkie sekty, z reguły, składają się z psychopatów 23. Polecam przeczytanie analizy książki "Shulchan Aruch"
  1. Liga "B'nai B'rith " (centrum żydowskiej masonerii) osiągnęła zakaz wystawiania sztuki Szekspira ▪ "B'nai B'rith " jest nazywana w USA żydowskim gestapo 11. Pod wpływem Kościoła Katolickiego ukształtował się wizerunek Żyda jako potomka diabła 12. Żydzi praktycznie toczą wojnę ze wszystkimi narodami ziemi, z całym światem. A potem wyją na cały świat, jak wszyscy ich nienawidzą 13. Żydowski Bóg – to karykaturą idei bóstwa 14. W żadnym kraju w Europie Żydom nie żyło się tak dobrze jak w Niemczech, ale ... 15. Żydzi w Niemczech hulali w restauracjach, wynajmowali całe sale, zachowywali się wyzywająco, podczas gdy większość ludności po niszczycielskiej I wojnie światowej żyła w biedzie i zadłużeniu 16. Żydowskie prawo religijne zabrania mieszanych małżeństw 17. Zgodnie z prawem norymberskim Żydzi nie mogli zatrudniać aryjskich pracownic domowych w wieku poniżej 45 lat 18. Można zepsuć literaturę gojów. Można zepsuć, zniekształcić, wypatrzyć ich przemysł i handel 19. Saltykow-Szczedrin: program łajdaków - Żydów
  2. "Ci, którzy mówią o sobie, że są Żydami, nie są nimi, to zgromadzenie satanistów"
  3. "Bij Żydów, ratuj Izraela!" 22. Najbardziej zajadli antysemici znajdują się zawsze wśród samych Żydów 23. Filozofia Nietzschego – to filozofia żądzy władzy i, w dużej mierze, nienawiści do człowieka, wewnętrznie jest związana z Talmudem. 24. Najbardziej zagorzałym antysemitą ze wszystkich niemieckich antysemitów był filozof Kant 25. Księga Powtórzonego Prawa – to najbardziej zła księga żydowska 26. Dlaczego Żydzi zbierają pieniądze od wszystkich i płacą tej oto paskudnicy - Bakuninej, prawnuczki anarchisty Bakunina? 27. Dzieci Theodora Herzla, założyciela syjonizmu, wyrzekły się swego ojca 28. Żydzi nie są narodem, to choroba 29. Aleksander II został zabity przez bombę, rzuconą przez Żyda Griniewickiego - Appelbauma 30. "Nie ma nic, co by mogło zbliżyć Chrześcijan do Żydów" 31. Dzisiaj wszystkie tureckie i rosyjskie łaźnie w Ameryce - to zakłady pederastyczne
  1. Całkowitym władcą Węgier był Żyd Matias Rakoczy (Rakosi)
  2. Nordau-Sjudfeld wprost nazywał wielkiego pisarza Lwa Tołstoja degeneratem najwyższego rzędu 5. Korzenie antysemityzmu ukryte są w głębi samego judaizmu i jego obecnej manifestacji - syjonizmie 6. W Greenwich Village, gdzie mieszkają lesbijki i pederaści 7. Prezydent Roosevelt był z domieszką krwi żydowskiej 8. Zamach na Aleksandra II, Cara - Wyzwoliciela, przeprowadzono dnia 13-go 9. Wszystkie te orliki byli masonami - pederastami 10. W walce o władzę jedna banda Żydów wieszała inną bandę Żydów 11. Całą prasę niemiecką Amerykanie oddali w ręce Żydów. Natomiast Żydzi zatrudnili do pracy pederastów - Niemców 12. Żydzi wnoszą rozkład do współczesnej kultury 13. Jeśli słyszysz słowo "feministka", to zwykle jest to upozorowanie, za tym zwykle kryje się lesbijstwo 14. Typową żydowską cechą jest zepsucie, rozkład, zniszczenie 15. Co sami Żydzi mówią o antysemityzmie
  3. W składzie sowieckiego rządu zarówno przy Leninie jak i Stalinie było około 80% czystych Żydów. A pozostali 20% - to byli zamaskowani pół-Żydzi lub degeneraci, żonaci z Żydówkami
  4. Siedem milionów najbardziej utalentowanych, najbardziej gospodarskich i najbardziej pracowitych chłopów rosyjskich, na których opierała się zawsze Rosja. Zlikwidowano ich wraz z rodzinami, z dziećmi 18. We wioskach pozostali tylko „kombiedy” (komitety biedoty – G.K.), lenie i pijani kalecy 19. Dwadzieścia milionów Rosjan - kwiat narodu rosyjskiego – zlikwidowano w Gułagu 20. Gelman, Rozowski, Roizman, Bakłanow i jeszcze 3000 takich samych gelmanów. Teraz – to nasi kapłani. Są wszędzie 21. Grupa oszustów w Taszkiencie została postawiona przed sądem - wszyscy Żydzi - podziemni milionerzy Taszkientu 22. "Dlaczego mam harować?" 23. U Żydów psychicznie chorych według formuły profesora Lombroso jest sześciokrotnie więcej, niż u nie-Żydów
Rozdział 11. Idealna narzeczona
Załączniki do książki • 01. Twórczość ludowa. Poemat o Żydzie. Moskwa, 1935 rok • 02. Kiriłł Bielaninow. Niebieskie świerki na Kremlu. I pili też • 03. Israel Shamir. Sprawdzenie zawszenia • 04. Odpowiedzi Głównego Rabina Izraela amerykańskim Żydom • 05. Sto praw z Shulchan Arucha • 06. L. Frey. O autentyczności protokołów Syjonu • 07. PROTOKOŁY MĘDRCÓW SYJOŃSKICH • 08. L. N. Gumilev. Niezgodność • 09. Boris Mironow. O żydowskim faszyzmie • 10. L.N. Gumilew. Błądzący superetos (ros. - Блуждающий суперэтнос) • 11. E. Topol. Pokochaj Rosję, Borysie Abramowiczu! 12. Solomon Lurie. Antysemityzm w starożytnym świecie • 13. Tatiana Putiatina. Lomehuza lub model umierającego społeczeństwa • Apel do czytelników i wydawców
O autorze
GRIGORIJ PIOTROWICZ KLIMOW
📷 Rosyjski pisarz, członek Związku Pisarzy Rosji. Autor bestsellera "MASZYNA TERRORU", wydanego w 12 językach w "Reader's Digest" w nakładzie ponad 17 milionów egzemplarzy. Trzy filmy według tej książki zostały nakręcone w Anglii, Niemczech i Stanach Zjednoczonych w latach 1953-1954. Niemiecki film „WEG OHNE UMKEHR" („DROGA BEZ POWROTU”), został nagrodzony na Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Berlinie w 1954 roku, zyskując tytuł „najlepszego niemieckiego filmu roku.” Angielski "THE ROAD OF NO RETURN" (DROGA BEZ POWROTU") i amerykański film "NO WAY BACK" ("NIE MA DROGI POWROTNEJ") przez długi czas nie schodziły z ekranów całego świata.
Autor książek:
Grigorij Klimow urodził się 26 września 1918 roku w mieście Nowoczerkask, w Rosji, w rodzinie lekarza. W 1941 roku ukończył z wyróżnieniem Nowoczerkaski Instytut Przemysłowy i wstąpił do Wojskowo - Dyplomatycznej Akademii w Moskwie.
W 1945 roku ukończył AKADEMIĘ i został wysłany do pracy w Berlinie jako czołowy inżynier RADZIECKIEJ ADMINISTRACJI WOJSKOWEJ.
W 1947 r. otrzymał rozkaz powrotu do STALINOWSKIEJ MOSKWY. Po długich rozmyślaniach uciekł do NIEMIEC ZACHODNICH.
W latach 1949-1950 pracował w CIA nad ściśle tajnym tematem „UPADEK SYSTEMU KOMUNISTYCZNEGO PRZY POMOCY LUDZI SPECJALNEGO TYPU. LUDZI Z KOMPLEKSEM WŁADZY (UTAJONEGO KOMPLEKSU HOMOSEKSUALIZMU LENINA)”. Nazwa zakodowana – PROJEKT HARWARDZKI. W latach 1951-55 był przewodniczącym Centralnego Związku Powojennych Emigrantów z ZSRR (TSOPE, ros. - ЦОПЭ) i redaktorem naczelnym czasopism „Wolność” i „Antykomunista” (to ostatnie w języku niemieckim).
W latach 1958-59 pracował jako konsultant w PROJEKCIE KORNELLSKIM w Nowym Jorku, gdzie również zajmowano się wszelkiego rodzaju sprytnymi badaniami psychologicznymi, związanymi z Powstaniem Węgierskim 1956 roku.
Wyniki 50 lat pracy nad tym tematem znalazły swoje odzwierciedlenie w siedmiu książkach. Ostatnie trzy książki są streszczeniem serii wykładów, przeznaczonych dla całego dowództwa KGB w przededniu PIERIESTROJKI.
Wszystkie książki zostały wydane przez Wydawnictwo SOWIETSKAJA KUBAŃ, miasto KRASNODAR, ROSJA. Całkowity nakład już przekroczył milion egzemplarzy.
Zmarł Grigorij Piotrowicz Klimow 10.12.2007 roku.
W sprawie zamówień należy skontaktować się z przedstawicielem Wydawnictwa SOWIETSKAJA KUBAŃ. MIRONOW WŁADIMIR LEONIDOWICZ przez e-mail[klimov_[email protected]](mailto:[email protected])
Możecie Państwo przesłać swoje opinie o książkach na adres e-mail: [klimov_[email protected]](mailto:[email protected])
lub napisać na adres:
GREGORY KLIMOV 48-34 91 place Elmhurst New York 11373 USA
ISTOTA PROBLEMU
CO TO JEST KOMPLEKS WŁADZY
- Grigoriju Piotrowiczu, pracuje Pan z ludźmi szczególnego rodzaju, ludźmi z kompleksem władzy – już przez 50 lat. Co to są za ludzie? Czym jest "Kompleks władzy"? Czym jest "Kompleks wodza"? Jaka jest istota tego problemu?
- Gdy bliscy krewni żenią się ze sobą, to dzieci z tych małżeństw będą degeneratami. Jest to stary, dobrze znany wszystkim fakt. Dlatego Cerkiew zabrania małżeństw między krewnymi. Aż do szóstego pokolenia. Jeśli jednak grupa przywódców religijnych będzie robić odwrotnie i będzie popierać takie małżeństwa, a nawet zakazywać małżeństw poza granicami swojej sekty, to ta sekta po 4-5 pokoleniach będzie pełna degeneratów.
Czy zna Pan jakąś sektę, która zakazuje małżeństw mieszanych i robi to już od kilku tysięcy lat? Zgadza się. Wszyscy znamy tę sektę.
Wielu degeneratów posiada niezwykłe cechy - takie jak nienasycona chęć dominowania, nienormalne, wręcz patologiczne pragnienie, aby być zawsze na wierzchu. Wielu z nich ma jawne i nienasycone pragnienie władzy. Ci degeneraci czują się „wybranymi”, „elitą” (megalomania, mania wielkości), ale równocześnie w tym samym czasie czują się „prześladowanymi” i „ściganymi” (mania prześladowcza). Bo przecież "mania wielkości" i "mania prześladowcza" są rodzonymi siostrami. Wszystko to jest elementarną prawdą. Przedszkolem.
A teraz pomówmy o tym problemie na bardziej wysokim poziomie - na poziomie wyższej socjologii (degenerologii), w dziedzinie, w której pracuję już od ponad 50 lat.
Praktycznie wszyscy przywódcy światowi mają wyraźny wrodzony kompleks władzy. Ten kompleks, z reguły, jest wynikiem stłumionego sadyzmu, który z kolei jest związany z utajonym homoseksualizmem.
Kompleks ukrytego homoseksualizmu Lenina ("Kompleks wodza") był dokładnie badany w CIA pod koniec lat 40-tych i na początku lat 50-tych. Nazwa kodowa tych ściśle tajnych badań naukowych – to Projekt Harvardzki. Tam, pracując w grupie naukowców Projektu Harvardzkiego, po raz pierwszy spotkałem się z tym tematem. Dowolna dobrze zorganizowana grupa ludzi, która ma wiedzę na ten zakazany temat, może wyszukiwać i przesuwać do władzy przyszłych liderów jako pionków w światowej grze szachowej. Jest rzeczą oczywistą, że przywódcy zwyrodniałej, zdegenerowanej sekty, którzy dobrze znają ten problem na własnej skórze i którzy praktykują w tej grze już kilka tysięcy lat, mają ogromną przewagę nad tymi, którzy grają bez wiedzy, bez przygotowania, i jeszcze w dodatku na ślepo.
Wszyscy widzieliśmy w telewizji jak 5-6 dorodnych sanitariuszy nie może sobie poradzić z jednym wątłym szaleńcem. Energia, wytwarzana przez tego szaleńca – jest najlepszą ilustracją tego, jaką naprawdę przemożną energię ma na wpół zwariowany sadystyczny zwyrodnialec, ogarnięty żądzą władzy.
Ci ludzie - są jak broń masowego rażenia. W dniu dzisiejszym wielu ludzi już zna podstawowe zasady konstrukcji bomby atomowej, ale tylko bardzo ograniczony krąg wtajemniczonych posiada wiedzę i umiejętności, niezbędne do produkcji broni jądrowej i, co jest nie mniej ważne, jest w stanie dostarczyć głowicę nuklearną do celu, wykorzystując ją do zniszczenia struktur państwowych. To samo dotyczy też wiedzy z zakresu wyższej socjologii, jednak degeneraci są bardziej skuteczni w niszczeniu krajów niż broń jądrowa. Są oni prawie tak samo skuteczni (ale w tym samym czasie tak samo niebezpieczni) jak broń biologiczna.
Degeneraci, z reguły, nienawidzą normalnych ludzi. W końcu "diabeł nie może kochać i nie kocha tych, którzy kochają". Wstrętnym zboczeńcom, zwyrodnialcomsprawia prawdziwie sadystyczną przyjemność oglądanie jak pewien na pół szalony przywódca – zboczeniec, wyniesiony przez nich do władzy w pewnym kraju, idzie na wojnę z innym na wpół szalonym sadystą – zboczeńcem, przyprowadzonego przez nich do władzy na przywódcę innego państwa, a miliony i miliony zwykłych ludzi giną przy tym dla zabawy i sadystycznej przyjemności tych przywódców zdegenerowanej sekty.
Chce mnie Pan zapytać - jak to się robi? Odbywa się to za pośrednictwem masonerii. Masoni, Illuminati, Rotary i tak dalej (imię nasze - Legion, bo nas jest wielu – odpowiedzieli Mu demony), wszystko są to kluby, gdzie degeneraci uważnie obserwują zachowanie potencjalnych kandydatów, a po potwierdzeniu obecności silnych skłonności homo-sadystycznych, zaczynają aktywnie przesuwać ich do dźwigni władzy.
- Jak znaleźć degeneratów?
- Zanim odpowiem na to pytanie, najpierw wyjaśnijmy, czym jest degeneracja.
Przede wszystkim chcę uściślić, że sam terminu degenerat używamy jako czysto medyczny termin, a nie jako słowo obraźliwe. Ci z Państwa, którzy nie mogą znieść nawet wzmianki o tym terminie (a takich spotkałem sporo w ciągu 50 lat, zwłaszcza w kręgach literackich) mogą zastąpić go słowem zboczeniec, zwyrodnialec ( w tłumaczeniu będę używał głównie terminu „zboczeniec” – A.L. ). Mówią, że pomaga. Powtarzam - w otaczającym nas świecie degeneratem może się okazać nawet cichy, dobrze wychowany profesor estetyki na lokalnym uniwersytecie.
Tak więc, degeneracja - jest to naturalny proces, który istnieje na ziemi od tysięcy już lat. Degeneracja – to integralna część cyklu życia. Narodziny, młodość, dojrzałość, starczy zachód słońca, śmierć. Na poziomie pojedynczej osoby proces ten jest dobrze znany każdemu z nas i nie trzeba go nikomu wyjaśniać. Dlatego będziemy mówić tutaj o degeneracji na poziomie klanu (rodziny).
Wielu historyków już od dawna zwróciło uwagę na fakt, że cykl życiowy klanów jest bardzo podobny do cyklu życia jednostki. Wygląda na to, że Pan Bóg (lub Matka Natura, jeśli ktoś tak chce) daje każdemu klanowi w przybliżeniu równy okres czasu dla życia na naszej grzesznej ziemi.
Natomiast kiedy dany klan przekroczył już etap dojrzałości i wszedł w złoty wiek starczego zachodu słońca, Pan Bóg (Matka Natura) daje mu pierwszy dzwonek. Ten dzwonek mówi członkom klanu o tym, że czas tego klanu tu na ziemi dobiega końca. Wyraża się to w tym, że pragnienie kontynuowania prokreacji poprzez naturalne stosunki seksualne jest odłączone.
Jeśli klan słucha głosu Boga i pozostaje bezdzietny lub przyjmuje na wychowanie przybrane dzieci, to wtedy oczekuje go złota starość. Do tego czasu klan zwykle osiąga dobrą pomyślność finansową i może już brać udział w różnych rodzajach działalności charytatywnej, takich jak: normalna sztuka, normalna nauka, normalna literatura. Członkowie tego klanu spokojnie cieszą się złotą porą starczego zachodu słońca tego rodu i w końcu odchodzą do innego świata, pozostawiając ludziom fundusze charytatywne na pamiątkę o swoich dobrych uczynkach.
Z drugiej strony, jeśli okaże się to nieposłuszny klan, tj. klan, który zbuntował się przeciwko Bogu, to jego członkowie będą ignorować głos Boga i będą starali się oszukać Pana Boga na różne sposoby.
Będą starali się oszukać Boga sztuczną inseminacją (czynioną palcem; obecnie również igłą – in vitro - A.L), fałszywymi, lipnymi małżeństwami - spać ze swoją żoną, a wyobrażać w głowie, że śpią z mężczyzną, albo z psem, albo z rodzoną matką („ёб твою мать”), lub oszukać Boga w taki oto sposób - żona, za pozwoleniem męża degenerata (lub bez jego zgody) idzie do lokalnego pubu i znajduje tam sobie na jedną noc niczego nie podejrzewającego zdrowego normalnego faceta. W narodzie wszystko to nazywa się "na cudzym ch.. wjechać do raju".
Jak widać, naród rosyjski o takich ludziach wiedział już od dawna i wyrażał swoją opinię na ich temat, na pierwszy rzut oka w mało zrozumiałych, w wielu przysłowiach.
Tak więc, członkowie tego nieposłusznego, walczącego z Bogiem klanu, z reguły zaczynają wspierać i finansować już nie normalną, a zdegenerowaną działalność charytatywną: sztukę zdegenerowaną, zdegenerowaną naukę, zdegenerowaną literaturę. Przy tym poprzez środki masowej informacji będą przekonywać wszystkich, że wszystko to, czym się oni zajmują - jest normalne i że nie ma w tym nic złego, a ten, kto nie akceptuje tego – jest człowiekiem zacofanym i wrogiem postępu światowego.
Dla takich przebiegłych lisów, Pan Bóg (Matka Natura) wkrótce daje drugi dzwonek. Do nienormalnego życia seksualnego dochodzą u nich jeszcze choroby psychiczne. Jeśli jednak i po tym klan będzie w dalszym ciągu trwał w walce z Bogiem, to rozlega się dla nich trzeci i ostatni dzwonek w postaci wad wrodzonych, takich jak charłactwo (ros. – кахексия) (uschnięta, sucha ręka - Stalin), końska stopa (Goebbels), rozszczep wargi (zajęcza warga), rozszczep podniebienia, zez i tak dalej i temu podobne. W normalnych, prymitywnych warunkach gwarantuje to odejście nieposłusznego klanu ze sceny historycznej w ciągu jednego lub dwóch pokoleń. Kto, przy zdrowych zmysłach, zechce poślubić zezowatego, sadystycznego, chromego i garbatego seksualnego zboczeńca?
Trzy stadia degeneracji
Tak więc, degeneracja ma trzy stadia:
  1. Perwersje (zboczenia) seksualne
  2. Choroby psychiczne
  3. Wady wrodzone
Teraz, gdy już jesteśmy zaznajomieni z trzema stadiami degeneracji, możemy wrócić do Pańskiego pytania, jak znaleźć degeneratów.
Znaleźć ich jest bardzo łatwo. Wystarczy tylko spojrzeć na drzewo genealogiczne danego klanu.
Jeśli drzewo genealogiczne, rodzinne jest zdrowe, jeśli ma wiele nowych gałęzi i wiele nowych, zdrowych pędów (zdrowych dzieci), to przed nami znajduje się normalny i zdrowy klan. Jeśli natomiast to drzewo genealogiczne wysycha (dużo par bezdzietnych), albo jeśli ma wiele martwych gałęzi (samobójstwa, choroby psychiczne, nienormalne dzieci), to patrzą Państwo na klan, który już wszedł w złotą fazę zachodu. Pozostaje nam teraz tylko ustalić, jakiego rodzaju jest ten zdegenerowany klan: bogobojny czy walczący z Bogiem. Jest to również łatwe do wykonania. Po prostu należy uważnie przyjrzeć się temu, co ten klan wspiera w otaczającym go życiu. Czy rozprzestrzenia on truciznę dekadencji w sztuce, nauce i literaturze, czy też walczy z tym ze wszystkich sił i popiera normalną sztukę, normalną naukę i normalną literaturę.
– Jak Pan myśli, czy jest dużo degeneratów?
- Statystyki dotyczące trzeciego (3) stadium degeneracji (wady wrodzone) i statystyki dotyczące drugiego (2) stadium degeneracji (choroby psychiczne) znajdują się w otwartej prasie. Możecie Państwo znaleźć je sami. Natomiast statystyk pierwszego stadium degeneracji (perwersje seksualne) - tak łatwo znaleźć nie można.
Weźmy dane opublikowane w USA przez doktora Wittelsa i doktora Kinseya. Dr Wittels w swojej pracy "Życie seksualne kobiet amerykańskich" podaje nam następujące statystyki:
Kobiety niezamężne:
20% - miało wielokrotne związki homoseksualne z innymi kobietami; 51% - marzyło o związkach homoseksualnych z innymi kobietami aż do orgazmu włącznie.
Kobiety zamężne:
15% - miało wielokrotne związki homoseksualne z innymi kobietami; 32% - marzyło o związkach homoseksualnych z innymi kobietami aż do orgazmu włącznie.
A jak te sprawy wyglądają u mężczyzn? Dr Kinsey podaje nam następujące statystyki:
4% - miało wielokrotne związki homoseksualne z innymi mężczyznami 33% - marzyło o związkach homoseksualnych z innymi mężczyznami aż do orgazmu włącznie
Inne prace naukowe dostarczają nam nieco innego rozrzutu danych, ale większość z nich mieści się w przedziale 33-50%. Tak więc - co trzeci (co drugi) człowiek trafia do pierwszego stadium degeneracji.
Kiedy te dane zostały przeanalizowane według kryteriów zawodowych, to otrzymano dość interesujący obraz:
- 5% - chłopi (farmerzy); - 10% - robotnicy (w fabrykach); - 50% - intelektualiści; - 75% - pracownicy literatury i sztuki; - 90% - pracownicy środków masowego przekazu.
Ta statystyka daje nam nowe spojrzenie na dawną ideę o walce klas (o walce klasowej). Jednak walki klasowej nie bogatych z biednymi, a degeneratów z normalnymi ludźmi.

submitted by Gazetawarszawska to u/Gazetawarszawska [link] [comments]


2018.10.22 15:05 SoluriX Wiadomości w pigułce 19-21.10

Wiadomości w pigułce 19-21.10

https://i.redd.it/ntcpqcy9jqt11.png

POLSKA

🎯 1. Wstępne wyniki (exit polls) wyborów samorządowych: PiS zwycięża w 9 województwach, PO w 7. Wyniki: 1. PiS 32.3%, 2. KO 24.7%, 3. PSL 16.6%, 4. Bezpartyjni 6.3%, 5. Kukiz 6.3%, 6. SLD 5.7%, 7. Wolność 1,5%, 8. Razem 1.4%, 9. Ruch Narodowy 1.2%, 10. Zieloni 1%. Frekwencja 51.3%. PO zwycięża w dużych miastach. Rafał Trzaskowski w I turze bierze Warszawę z 54%, Jaki 31%. W Łodzi H. Zdanowska (PO) z 70% deklasuje. W I turach PO zwycięża w: Białystok (Truskolaski), Lublin (Żuk), Poznań (Jaśkowiak). 2 tura będzie w Krakowie (Majchrowski vs Wassermann), Gdańsku (Adamowicz vs Płażyński), waży się Wrocław. Kandydat PiS i SLD wygrywa w Katowicach (Marcin Krupa)
🎯 2. Trybunał Sprawiedliwości UE poparł wniosek KE o zastosowanie środka tymczasowego i zawieszenie stosowania ustawy o SN (chodzi m.in. o przywrócenie do pracy sędziów, którzy ukończyli 65 lat i przeszli w stan spoczynku). Polska strona zapowiada ustosunkowanie się do tej decyzji po przeanalizowaniu zawiadomienia - TVP Info
🎯 3. Polska złożyła w USA zamówienie 1 dywizjonu artylerii rakietowej dalekiego zasięgu HIMARS w ramach programu Homar. Składać się on będzie z 18 wyrzutni na podwoziach kołowych i towarzyszących pojazdów. Szacunkowy zasięg broni = do 300 km. Trwają negocjacje ceny - PAP
🎯 4. Warszawa, muzułmański imigrant Afraz kierujący w Uberze napastował seksualnie pasażerkę, ta nagłośniła sprawę w mediach społ. Zboczeniec Afraz zjechał z trasy, przesiadł się do tyłu, zablokował drzwi i dobierał się do Polki. Wrócił za kierownicę, gdy ta stanowczo zagroziła policją, całą drogę proponował stosunek i wiele razy zatrzymywał auto, lub wjeżdżał w boczne uliczki. Sprawa trafiła na policję - Facebook
🎯 5. Ambasador USA G. Mosbacher wyraziła zdeterminowanie, by "załatwić" Polsce ruch bezwizowy do USA, czego wg niej "nie da się usprawiedliwić", że tak nie jest do dzisiaj. Twierdzi też, że Polsce uda się załatwić wiele z tego, na czym jej zależy militarnie, bo siła Polski leży w interesie USA - Forsal
🎯 6. USA czasowo wstrzymuje import polskiej wieprzowiny w obawie przed ASF. Amerykanie mają zastrzeżenia do 2 firm: Sokołów i Morliny. USA to 1 z naszych głównych odbiorców tego typu mięsa; w 2017 kupili ok. 60 tys. t wieprzowiny wart. 176,8 mln € - PAP
🎯 7. Wg raportu ONZ Polska krajem nr 3. na świecie pod względem największych nasadzeń drzew do powierzchni (1. Czechy, 2. Szwecja) i 8 państwem generalnie co do ilości posadzonych drzew (1. Chiny, 2. USA, 3. Rosja, z Europy tylko Szwecja z msc 5. przed Polską) - World Economic Forum
🎯 8. Podróżnik i pisarz Wojciech Cejrowski rozpoczyna akcję "PiSlamizacja Polski" - zachęca do przesyłania z całej Polski zdjęć ukazujących jak licznie imigranci z krajów arabskich zalewają Polskę za rządów PiS, który posługuje się retoryką o imigracji by straszyć nią przed wybieraniem opozycji. Wg WC to akcja monitorowania rosnącego zagrożenia dla życia Polaków, bo w mediach trwa cisza - Twitter
🎯 9. Związek zawodowy Castoramy wszczął w prokuraturze spór zbiorowy z pracodawcą. Domaga się m.in. 900 zł podwyżki dla każdego pracownika (z 2400 do 3500 brutto), wyższych stawek w niedziele i 10% większego zatrudnienia - Bankier
🎯 10. Kolejne taśmy z Sowy ukazują w złym świetle wicepremier w rządzie PO-PSL E. Bieńkowską i Min. Zdrowia B. Arłukowicza. Na nagraniach mówi ona, że kontrole NIK (dot. funduszy na sprzęt medyczny) "robiliśmy" by wykazały, że jest dobrze, a "wiadomo, że to nie jest prawda" - podsumowała. Arłukowicz: "jest źle i to na poważnie. Setki milionów zł". Z kolei marszałek woj. Zach-pom. O. Geblewicz i sekretarz stanu w Min. Gospodarki T. Tomczykiewicz zastanawiali się "dla kogo, my k…a, jesteśmy partią", bo "nasz elektorat najbardziej ch…o potraktowaliśmy". Doszli do wniosku, że dla interesu ogółu "to jest interesu ciemnych mas finansowych" - TVP Info
🎯 11. Badania spirometryczne Rybniczan w ramach akcji "Dzień dla zdrowych płuc" zszokowały lekarzy. Blisko połowa przypadkowo przebadanych w rynku z zaburzeniami układu oddechowego. Odpowiadać ma za to zatrute powietrze. Np. Elektrownia Rybnik jest 1 z 20 największych trucicieli powietrza w Europie, a sam Rybnik 5 najbrd zatrutym miastem Europy. Lekarze: - nie ma już czasu. Potrzeba szybkich działań samorządowo i krajowo - Rybnik.com.pl
🎯 12. Oko.press wyśledziła iż proboszcz parafii w Orzechowie Roman Kramek (Warmia), gdzie m.in. prowadzi rekolekcje i zajmuje się ministrantami, zgwałcił w 2002 w USA 17-l. ofiarę gwałtu, która szukała duchowej pomocy. Wg jego zeznań w USA, była to terapia mająca dziewczynie pomóc zapomnieć poprzedni gwałt. Po takiej "pomocy" dziewczyna samookaleczała się i trafiła do psychiatryka, a gwałciciel na Warmię. Biskupi wiedzieli, ale wbrew prawu nie zgłosili do Watykanu. Po medialnym szumie kuria zawiesza właśnie w obowiązkach księdza i skierowała sprawę do Watykanu - PAP / Oko press
🎯 13. 80% ankietowanych przez Millward Brown Polaków opowiada się za tym, by Kościół ponosił finansową odpowiedzialność za przestępstwa księży (np. pedofilię). 13% przeciw - TVN24
🎯 14. Decyzją NFZ ważność Europejskiej Karty Ubezp. Zdrowotnego (EKUZ) będzie wydłużona z 12 do 18 mies., a w przypadku niepełnoletnich do 5 lat. Karta wydawana jest bezpłatnie i potwierdza prawo ubezpieczonych do korzystania m.in. z opieki zdrowotnej w krajach UE i EFTA na takich samych zasadach jak mieszkańcy tych krajów - Forsal
🎯 15. MON potwierdził śmierć polskiego attache obrony z Ambasady RP w Teheranie. Dyplomata został potrącony przez samochód na pasach i zmarł w szpitalu. Trwa wyjaśnianie sprawy - PAP
🎯 16. GUS: od stycznia do końca sierpnia br. liczba turystów w PL, którzy skorzystali z noclegów wzrosła o >6% z 21,8 mln do 23,1 mln os. Z obiektów powyżej 10 miejsc noclegowych skorzystało 18,3 mln turystów krajowych i 4,8 mln zagranicznych (w ub. roku 17,2 mln i 4,6 mln) - Forsal
🎯 17. Premier Morawiecki zdecydował wesprzeć Polski Związek Piłki Siatkowej 15 mln zł, z czego część ma trafić na premie dla zawodników i sztabu, którzy zdobyli MŚ - TVP Sport
🎯 18. Łódzkie, 2 kobiety zginęły wskutek uderzenia w ich samochód przez ukraiński autokar jadący z nadmierną prędkością. Uderzenie wepchnęło auto pod nadjeżdżającą ciężarówkę. Kierowca fałszował też czas pracy 2 kartami do tachografu - 40ton.net
🎯 19. 11 listopada rozpocznie się symbolicznie odbudowa Pałacu Saskiego w W-wie, wysadzonego w powietrze przez Niemców w '44. A w praktyce - info od Kancelarii Prezydenta - przedstawiona zostanie droga do realizacji zadania, dokumentacja i plany mają być skompletowane. Ma to być dopełnienie odbudowy Stolicy po II w.ś. - WP
🎯 20. GIOŚ we współpracy z brytyjskim odpowiednikiem odesłał już do Wlk. Brytanii 1400 ton nielegalnych odpadów, jakie miały trafić do PL - Money
🎯 21. Kraków, w dniu przemarszu 10 tys. dzieci przez miasto z okazji 100-lecia niepodległości, dopuszczalne normy smogu były przekroczone o 350%. Zaleca się wtedy, by dzieci pozostawały w domach, a na zachodzie zamyka się szkoły - Radio Zet
🎯 22. Wrocław, w Synagodze pod Białym Bocianem za 4 mln zł odtwarzana jest mykwa - rytualna łaźnia do obmywania się Żydów z tzw. nieczystości rytualnych - wodą z natury, w tym przypadku deszczówką. Żeby oczyścić się przed Bogiem, trzeba zanurzyć się po czubek głowy. Ale mykwa ta będzie tylko dla kobiet, mężczyznom zaleca się skorzystanie z Odry, lub miejskiej fosy - Gazeta Wrocławska
🎯 23. Tylko rok więzienia w zawieszeniu, rok zakazu zawodu i 17.500 zł grzywny dla wrocławskiej adwokatki i wykładowczyni prawa Anny D. próbującej skorumpować pracownicę prokuratury do przekazywania info nt. aferzysty Romualda Ś. (oszustwa na 80 mln zł), którego broniła. Decyzja Sądu Rejonowego w Lesznie. Prokuratura: wyrok rażąco niski, będzie apelacja. Obrona Anny D.: - to był tylko taki żart - TVP Info

ŚWIAT

➡ 1. W Londynie odbył się wielki marsz przeciwników Brexitu - domagali się ponownego referendum. Wg organizatorów wzięło w nim udział 700 tys. os. Rząd pozostaje nieugięty: zorganizowanie 2. referendum byłoby podkopaniem zaufania do brytyjskiej demokracji - PAP
➡ 2. Arabia S. po 2 tyg. zaprzeczeń przyznała, że w jej konsulacie w Stambule zginął dziennikarz Dż. Chaszodżdżi. Wg władz arabskich miał się on wdać w kłótnię i bójkę z 18 osobami, które aresztowano. Jednocześnie 1 z agentów podejrzewanych o udział w mordzie zginął w wypadku samochodowym. Strona turecka mówi o "uciszeniu go przez Arabię". Trump: wersja saudyjska wiarygodna, choć sprawa nie do końca wyjaśniona, "mamy kilka pytań do księcia ibn Salmana", a sankcje są możliwe, ale nie wojskowe, bo arabskie zakupy dają setki tys. msc pracy w USA. Dodaje, że USA potrzebują Arabii do przeciwwagi dla Iranu - Niezależna
➡ 3. Wlk. Brytania: 16 azjatyckich muzułmanów tworzących pedofilski gang z Huddersfield skazanych na kary od 5 lat do dożywocia. W latach 2004-2011 mieli narkotyzować, więzić i gwałcić wyłącznie białe dziewczynki w wieku od 11 do 17 lat. Lider gangu A. S. Dhaliwal usłyszał 54 zarzuty (22 dot. gwałtu) i otrzymał dożywocie - PAP
➡ 4. W zw. ze zmianą strategii budżetowej włoskiego rządu i wyższym niż planowano deficytem budżetowym na 2019 (2,4% PKB), agencja Moody's obniża rating Włoch z Baa2 do Baa3. Wg niej, nawet mimo optymistycznych prognoz rządu, dług publ. tego kraju pozostanie na poziomie ok. 130% PKB - PAP
➡ 5. Indie: >50 os. zginęło, a >200 zostało rannych podczas festiwalu palenia kukły demona Rawany z okazji święta Dasara. Tłum zagłuszony przez fajerwerki został rozjechany przez nadjeżdżający z dużą prędkością pociąg - PAP
➡ 6. Trump grozi Meksykowi zamknięciem granicy i wysłaniem na nią wojska, jeśli ten nie zatrzyma kilkutysięcznego pochodu migrantów z Hondurasu, który Trump nazywa atakiem. Prezydent Wenezueli N. Maduro zaapelował do Trumpa o otwarcie granicy i przyjęcie migrantów- PAP
➡ 7. Chiny planują wprowadzić od 2020 na orbitę sztuczny księżyc, świecący 8x mocniej niż on odbitym światłem słonecznym, o promieniu 10-80 km celem oświetlania miast zamiast ulicznych latarni, co miałoby być dużą oszczędnością (w samym tylko Chengdu 170 mln $ rocznie). Jeśli satelita zda egzamin w 2022 trzy kolejne - Rmf 24
➡ 8. Zniesienie 175 regulacji dla biznesu przez administrację Trumpa przyniosło dotąd 23 mld $ oszczędności, a znoszenie kolejnych ma przynieść dodatkowe 18 mld $ - Money
➡ 9. Mołdawia chce zablokować powrót Wlk. Brytanii do Światowej Organizacji Handlu, a dołączenie jej do grona państw blokujących daje im taką prawną możliwość. Uniemożliwiłoby to Wlk. Brytanii po brexicie zawieranie umów z rozwiniętymi gospodarkami świata szacowanych na 1,7 biliona $. Powód: Corina Cojocaru, mołdawskiej doradczyni ekonom. przy WTO i jej zespołowi bez wyjaśnień nie udzielono wizy, gdy ci chcieli omówić interesy mołdawsko-brytyjskie po Brexicie - Bloomberg
➡ 10. Węgry podwajają (do 40 mln zł) wsparcie finansowe dla Węgrów żyjących na ukraińskim Zakarpaciu. Portal Kresy zauważa, że to więcej niż Polska przeznacza na swoje mniejszości na Ukrainie, Białorusi i Litwie razem wziętych
➡ 11. Wlk. Brytania, więzienie opuścił najbardziej radykalny imam, "siewca nienawiści" Anjem Choudary. Pozostanie pod ścisłą kontrolą służb - zamieszka w specjalnym hostelu, bez dostępu do internetu, możliwości spotkania z przypadkowymi osobami, z zakazem nauczania i odwiedzania wybranych meczetów. Jego środki finansowe pozostaną zamrożone. Koszt nadzoru - 2 mln funtów / rok. Naukami Choudarego kierowali się liczni terroryści, wspierał on ISIS i popierał zamachy. Jest na globalnej liście terrorystów ONZ - PAP
➡ 12. Ukraina, w zw. z epidemią Odry i nieszczepieniem się duże części społ. Min. Zdrowia przesłało do władz centralnych zarządzenie, że nieszczepione dzieci odtąd nie mogą uczęszczać do szkół i przedszkoli. Od pocz. Roku 32 tys. chorych, a 14 os. zmarło - Rmf24
➡ 13. Hiszpanii przybyło 100 tys. uprawnionych do głosowania - nadano prawo wyborcze niepełnosprawnym umysłowo, pacjenctom psychiatryków i niepoczytalnym. Dotąd w UE 8 takich państw, w tym Polska - PAP
➡ 14. Finlandia, obrana rządowa strategia zakłada zakaz spalania węgla kamiennego od 2029. Finlandia przez 27 lat ograniczyła il. emisji gazów cieplarnianych o 1/5 - PAP
➡ 15. Rekordowa przestępczość w Londynie. W ciągu roku 15 tys. ciężkich przestępstw przy użyciu noża - jak mordy (91), gwałty (170), rabunki użycia noża. 40 ofiar dziennie. To wzrost o 15% rdr
➡ 16. Hiszpania, socjalistyczny rząd planuje zdemontować drut kolczasty na granicy jej enklawy w Afryce, ponieważ rani on migrantów szturmujących płot. W to miejsce mają być zamontowane czujniki rejestrujące ruch - The Times
➡ 17. Szwecja, Amerykanin ze szwedzkimi korzeniami musi opuścić kraj, gdyż 9 lat po stworzeniu rentownego browaru urząd imigracyjny zbadał, że wypłacał on sam sobie zbyt niską pensję minimalną - The Local
➡ 18. Kalifornijscy naukowcy ze Scripps Research Institute opracowali enzym, który ma niwelować uzależnienie od nikotyny. Na razie testy na gryzoniach udowadniają skuteczność - Dziennik Naukowy
➡ 19. Muzułmańska Algieria zakazała kobietom w miejscu pracy burek zakrywających całą twarz celem identyfikacji - Reuters
➡ 20. W celu zapobieżenia rozprzestrzeniania się ASF Chińczycy wybili dotąd prewencyjnie >200 tys. szt. trzody chlewnej. W ciągu 2 mies. wykryto 41 ognisk choroby w 27 miastach - PAP
➡ 21. W zaledwie 1 dzień od legalizacji marihuany w Kanadzie wyprzedane zostały wszystkie zapasy w sklepach i aptekach - Rzeczpospolita
➡ 22. Klęska demograficzna Bułgarii. W ost. latach ludność zmniejszyła się z z 9 do 7 mln, a do 2030 wyniesie 5,5 mln. Zniknie 900 miejscowości, a 60% kraju stanie się ludzką pustynią. Obecnie już blisko 2x mniej ludzi wchodzi co roku na rynek pracy, niż przechodzi na emeryturę. Jedynie wśród cyganów wyż. Szacuje się ich liczbę na 750 tys i stale rośnie. Bułgaria ma najniższe płace i największy niż demograficzny - TVN24
➡ 23. Turcja, Sugoren. Nowy imam miejscowego meczetu Iso Kaya odkrył, że świątynia jest wybudowana nie w tym kierunku co trzeba, przez co wierni od 37 lat modlili się w złą stronę, a nie do Mekki, jak nakazuje islam. Odtąd strzałki na dywanie wskazują właściwy kierunek do czasu przebudowy - O2
➡ 24. Dziennikarskie śledztwo "The Guardian" - Arabia S. płaci miliony funtów największym firmom PR-owym w kraju oraz fundacji powiązanej z b. premierem T. Blairem za kreowanie pozytywnego wizerunku w tym kraju
➡ 25. Amerykańscy naukowcy opracowali pewny i szybki (o kilka tyg. szybszy niż dotąd) test na boreliozę, jednak nie wiadomo kiedy wejdzie on do powszechnego użycia - Rzeczpospolita

POLSKA W ŚWIECIE

  1. Sąd apelacyjny w Bolonii utrzymał wyrok 16 lat więzienia dla Kongijczyka Guerlina Butungu, lidera grupy, która bestialsko zgwałciła Polkę w Rimini na oczach jej męża. Obrona bandyty była niespójna. Raz, że został wrobiony przez kolegów, dwa, że spał na plaży pijany, trzy, że to wina jego traumatycznego dzieciństwa - PAP
    1. Polscy importerzy używanych aut stracą niemieckie źródło z silnikami diesla o normach emisji spalin EURO1 do EURO4, czyli do rocznika 2008. Powód: w Niemczech rusza związany z Volkswagenem program atrakcyjnych dopłat za złomowanie takich aut. Właściciel złomując je otrzyma wartość rynkową plus 5-8 tys. zniżki na nowy model VW. Sprzedawanie zagranicę przestanie się opłacać - Interia
    2. Niemiecki dziennik "Augsburger Allgemeine" pisze w artykule na swojej www o polskich obozach zagłady do których w '42 trafić miało 56 lokalnych Żydów. Polska ambasada zapowiada interwencję - Polskie Radio 24
    3. Niemcy, Bielefeld, 21-l. Polka Karolina Smaga udaremniła gwałt na Niemce, jaki próbował dokonać w krzakach 25-l. "uchodźca" z Maroko. Gdy wystraszyła sprawce ruszyła za nim w pogoń i wdała się w walkę, gdzie została ugodzona nożem w rękę. Sprawcy udało się uciec, ale po chwili go ujęto - Neue Westfalische
    4. Szwecja, Mateusz Jeziorski kierowca TIR-a udaremnił próbę porwania go przez arabskiego migranta w Malmoe, podczas rozładunku. Zauważywszy jak jego TIR próbuje odjechać, dobiegł, wyciągnął migranta i po szamotaninie zatrzymał do przyjazdu policji. TIR miał posłużyć do ataku terroryst. - Życie Kalisza

POZYTYWNE INFO

Min. Cyfryzacji i Min. Infrastruktury przygotowały pakiet deregulacji dla kierowców na 2019: - koniec z nalepką kontrolną - nie trzeba mieć prawa jazdy przy sobie - koniec z wydawaniem miękkich dowodów - brak konieczności zmiany tablic przy zakupie aut - opcja rejestracji pojazdu przez internet - koniec z kartą pojazdu - Rzeczpospolita

Jeżeli doceniasz tego typu zebrane informacje i chcesz aby one się dalej ukazywały, prosimy o upvote.
Któryś punkt jest nieprawidłowy? Zawiera fakenews? A może chcesz o nim z kimś porozmawiać? Napisz w komentarzu. Jak zawsze, zachęcamy do dyskusji.
submitted by SoluriX to Polska [link] [comments]


2018.09.08 17:49 Gazetawarszawska Syndrom Sztokholmski ex. xiędza Międlara czy agenturalna ustawka?

+++
Laudetur Iesus Christus.
Syndrom Sztokholmski ex. xiędza Międlara czy agenturalna ustawka?
Coś niedobrego dzieje się na froncie polskich „narodowców”, „endeków”, „ONR-owców” czy kawiarnianych faszystów.
W Polsce uwidacznia się bardzo wyraźna perspektywa budowy ruchu szabes-goizmu polskich „nacjonalistów”(!?) jako normy politycznego bytu.
http://www.gazetawarszawska.com/index.php/pugnae/910-syndrom-sztokholmski-ex-xiedza-miedlara-czy-agenturalna-ustawka#comment-372,0
To takie neo-con dla Polski. Z „polską” premier Szydło, której matka – jako małe dziecko – rzucała chleb zgłodniałym żydom, którzy po takim posileniu się szli prosto do gazu, bo sześć milionów to dużo, a czas był krótki.
Lecz tu nie chodzi ani o chleb, ani o gaz, ani o żyda, ale o to, aby Polakom nadać obowiązkowy status żydowskiego podnóżka, podcieracza czy nawet może tu chodzić o kult żyda w Polsce – co widać coraz częściej.
Jest tu stosowana socjotechnika, która faktycznie nie jest w Polsce niczym nowym. Przypomnijmy słynne w PRL hasło, które brzmiało: socjalizm „tak”, wypaczenia „nie”.
I tu w Polsce widzimy nacjonalistów wyrastających jak grzyby po deszczu i można by dokonać trawestacji:
nacjonalizm „tak”, antysemityzm „nie”.
Jak widać wkoło, w Polsce - podobnie jak w innych krajach ludzi białej rasy - wszystko ma już być dozwolone, ale nie antysemityzm. Po zalegalizowanej sodomii jest już tolerowana pedofilia, a handel ludźmi czy organami jest czymś powszechnym, ale antysemityzmu nie wolno!
Antysemityzm nie jest dopuszczalny, a wszystko na tym świecie będzie już dobre i sprawiedliwe, kiedy tylko antysemityzm zostanie wypalony do korzeni.
http://www.gazetawarszawska.com/index.php/historia-2/31-jakub-berman-uznac-antysemityzm-za-zdrade-glowna
Tę wstrętną chorobę – antysemityzm - trzeba wyleczyć całkowicie i jest na to lekarstwo. Jednak jak wiemy, nie wszystko jest takie proste, każda medycyna ma swoje skutki uboczne i jej stosowanie może pociągać za sobą cały szereg powikłań, nowych chorób.
I tu jest podobnie, zwalczanie antysemityzmu i nie kończy się przecież na wyeliminowaniu brzydkiego mówienia o dobrych żydach, ale pociąga za sobą dużo większe i różnorakie skutki. Np. wiąże się to nierozłącznie z exterminacją biologiczną antysemitów. A to włącznie z aborcją wobec dzieci podejrzanych genów – co dodatkowo jest logiczne w świetle najnowszej wiedzy o wpływie genów na nasze zachowania socjalne. Mamy to pamiętać!
A w Polsce, ojczyźnie soborowego świętego Jana Pawła II i Ulmów z Markowej, sprawy poszły nawet znacznie dalej i po dość zaawansowanej likwidacji antysemityzmu, mamy do czynienia z wyższym poziomem naszego bytu duchowego: z kultem żyda. I jak na kult przystało, są tam celebracje ołtarzowe: ofiarowanie, składania żydowi swego życia w ofierze.
Tak rzekomo zrobił Ulm. Rzekomo, gdyż prawdy o okolicznościach najścia jego domu przez żydów nie znamy i dobrowolność tej gościnności może być Ulmowi dopisana współcześnie, bo jak wiemy, żyd po otrzymaniu kromki chleba lub szklanki wody od goja, najczęściej żądał zaraz znacznie więcej, szantażując gospodarza i zbawcę doniesieniem do gestapo o właśnie tej nielegalnej kromce chleba nieroztropnie podanej żydowi. Tak mogło być w Markowej.
Te opowiadane fakty o wstrząsającym mordzie zbiorowym na Ulmach, ich dzieciach i Ulmowej jako ciężarnej są otrąbione w Polsce jako standard naszego stosunku wobec żyda:
W ofierze żydowi można zabić siebie, swoją żonę, swoje dzieci, a nawet dziecko w łonie matki - nienarodzone Ulmiątko.
Na miejscu tego szatańskiego wydarzenia postawiono świątynię, którą za ok. 9 milionów złotych polskich podatników wybudowała szwedzka firma budowlana Skanska.
📷
Przy otwarciu w Markowej prezydent Andrzej Chanukowicz wraz z małżonką w obecności dwóch polskich dziewuszek ubranych na biało konsekrował ten szatański kult żyda – zapalił światła a`la Yad Vashem.
Nie ma zgody na to, aby dzieci Ulmów były żydowskim nawozem (http://www.gazetawarszawska.com/pugnae/3497-nie-ma-zgody-na-to-aby-dzieci-ulmow-byly-zydowskim-nawozem)
To straszne wydarzenie u Ulmów w Markowej, pochwalone przez bluźnierczą aklamację Sejmu, stworzyło uroczysty i formalny zaczyn kultu żyda w Polsce!
Zagroda Ulmów w Markowej jest kamieniem węgielnym religii boskiej czci żyda wśród polskich gojów, która to nowa religia zajmie katolickie miejsca kultu i stanie się wiarą Polaków w żyda (żydów) jako boga.
Jednakże niezbędnym fundamentem tego kultu jest wolna wola złożenia życia w ofierze żydowi.
I tu w/w Jacek Międlar (Warszawska Gazeta) dopuszcza się czegoś strasznego, bo o ile Ulm nie daje osobistego, bezspornie autentycznego świadectwa ofiary żydom, to Jacek Międlar – wykształcony absolwent seminarium katolickiego czyni to otwarcie, daje ku temu dowód na piśmie:
„ …byli gotowi oddać życie za każdego, bez względu na wyznanie, kolor skóry oraz reprezentowaną nację”.
Symbolicznym, ale i wysoce fizycznym przejawem tej strasznej patologii umysłowej jest artykuł pod tytułem „Księża „antysemici" na ratunek Żydom” Jacka Międlara zamieszczony na łamach Warszawskiej Gazety – organu farbowanych patriotów, a przedrukowany w:
http://www.gazetawarszawska.com/index.php/pugnae/911-ksieza-antysemici-na-ratunek-zydom
Artykuł ten pod w/w tytułem „Księża „antysemici" na ratunek Żydom”, jest niczym innym, jak tylko deklaracją pochwalenia żydocentryzmu, a w wyżej zacytowanym zdaniu - propagowaniem religii kultu żyda z Markowej. W ramach tego kultu jest deklarowana wola ofiarowania swojego życia dla żyda.
Sama Warszawska Gazeta w ostatnim okresie gwałtownie wytwarza sobie na rynku mediów profil nacjonalistyczny czy deklaratywnie antysemicki. Ale jest skądinąd znana z – nie tak odległej w czasie - próby wymuszenia rozbójniczego wobec portalu gazetawarszawka.com, a to ze względu na „antysemityzm” tejże strony internetowej, który to antysemicki wizerunek szkodzi dobrej reputacji Warszawskiej Gazety, jej redaktor Zaorskiej i spółki, bo nazwy tych portali mylą się czytelnikom. http://www.gazetawarszawska.com/judaizm-islam/662-zawiadomienie-o-przestepstwie-aldona-urszula-zaorska
Krzykliwy nacjonalizm Międlara czy nacjonalizm Warszawskiej Gazety wpisują się w równie krzykliwą wojowniczość „ONR”. „ONR-owcy” jak maszerują ulicami, to wrzeszczą politycznie poprawnie: „raz sierpniem raz młotem czerwoną hołotę”, a co jest faktyczną „mową nienawiści”, lecz równie poprawna prokuratura tego nie słyszy. A przecież powinna słyszeć i karać!
Takie nawoływanie na barykady tych ONR-owskich bohaterów - bohaterstwa bardzo spóźnionego - jest skierowane przeciwko tysiącom Polaków, którzy służyli w PZPR, a jeszcze wcześniejsi w KPP i chociaż zwalczali niesłusznie wiele spraw, których my broniliśmy i bronimy nadal, to w tych komuchach, zwalczanych obecnie i sierpem, i młotem, nie brakło miłości do Polaków i do Ojczyzny. I dzięki temu, że w PPR i PZPR nie wszyscy byli żydami, ukraińcami czy folksdojczami, to PZPR wraz z UB i SB nas nie wymordowała co do nogi, bo te komuchy były inercją systemu, która uratowała nam życie.
I dzięki temu np. niżej podpisany mógł się urodzić - w ogóle! Bo Ojcu nie obcięto atrybutów męskości, a jeżeli już doszło do poczęcia, to i Matki nie wysłano na przymusową aborcję. Gdyż niżej podpisany - jako płód dotknięty genetycznym antysemityzmem - byłby dzieckiem niechcianym – niepełnosprawnym - i jako taki powinien być unicestwiony już w łonie matki. Komuchy jednak – „czerwona hołota”, te zapite mordy, śmierdzące skarpetki w wykoślawionych pantoflach i te przetłuszczone krawaty zwisające nad rozrośniętymi brzuchami, miały jednak odruch miłosierdzia, wstydu, czy właśnie ludzkiej miłości, nie wstydźmy się tego powiedzieć, miłości do niżej podpisanego tu, jako przedstawiciela milionów podobnych nienarodzonych Polaków, którzy przyszli na Ten Piękny Świat, tu wyrośli, wyuczyli się, i doznali niezliczonych pięknych przeżyć.
I jest wysoce niesprawiedliwe, głupie i szkodliwe skandowanie „raz sierpniem raz młotem czerwoną hołotę” przez bezmyślnych uczestników tych marszów, tak jak głupi i niesprawiedliwy, wysoce antypolski jest filosemicki tekst Międlara w „Warszawskiej Gazecie”.
Międlar, jak typowy szabesgoj, tłumaczy się przed żydami z tego, że ani on sam nie jest antysemitą, ale i inni wybitni Polacy, w tym kler też nie są żydożercami. A co gorsza, Międlar poniewiera przy tym takimi pięknymi nazwiskami księży już nieżyjących, jak np. x. Trzeciak – Ojciec naszego wojującego katolicyzmu narodowego. X. Trzeciak był nie tyle antysemitą – to pojęcie jest semantycznie niewłaściwe, ale antyżydem, a właściwie ażydem, podobnie jak np. wielki polski patriota x. Unszlicht czy x. Jeż, czy Adam Doboszyński, którego myśli Międlar instrumentalnie przerabia na żydowski nawóz.
Co już jest autentycznie straszne, Międlar na równi z x. Trzeciakiem ustawia Mosdorfa czy Kemnitza, który to ten drugi szkodnik może nawet w „Tygodniku Powszechnym” odróżniałby się niepoprawnym filosemityzmem. Bo ten do cnót polski przedwojennej zaliczał wsadzanie do więzień przez Sanację polskich antysemitów i pochwalał propagowanie jidysz wśród żydów w Polsce, a za co dostał „drzewko sprawiedliwych w Izraelu”.
A właściwie - można by zadać pytanie - po co to wszystko z tym Międlarem, nagłym pojawieniem się ONR etc?
A w naszych wątpliwościach zauważmy również, że słowo „nacjonalizm” nigdy w polskiej historii nie było tak używane jak obecnie. Sam Dmowski pojęcia tego nie preferował. W krajach protestanckich „nacjonalizm” jest dość mocno kojarzony z żydowskim ekskluzywizmem religii Lutra - rasizmem, a w krajach południowych języków romańskich jest to „naród” „narodowość”, a to bez nacjonalistycznej (protestanckiej) nienawiści wobec innych narodów. Tu chyba, zawrotna wręcz kariera popularności zwrotu „nacjonalizm” jest dla nas jakimś sygnałem, wabikiem, wyróżnikiem - nie tyle dla nas, ile dla naszych wrogów – żydów.
Czy przypadkiem, cała ta sprawa xiędza Międlara - teraz już ex xiędza - nie jest faktycznie żydowską ustawką? Takim jakimś polskim neo-con, ale w krzywym zwierciadle oczywiście, bo ten proamerykański małpizm w Polsce, który bez jakichkolwiek zahamowań u Polaków już dawno przekroczył wszelkie granice dobrego smaku i jako taki daje żydom nowe przestrzenie. Ten motyw u Międlara jest możliwy, prawdopodobny, bo biernie akceptowany przez obecne społeczeństwo nawykłe do owczego pędu.
Nacjonalista Międlar ze swoim filosemityzmem nie jest tu sam – to fakt niepodważalny. Nacjonaliści ONR-owcy składają kwiaty w Oświęcimiu ku czci Mosdorfa, który swoje życie utracił nie dla Polski, tylko dla żyda. I ci młodociani idioci – w ramach jakiegoś przerażającego tak dalece zapomnienia się – tę oświęcimską „ścianę straceń” nazywają „Ścianą Płaczu”. I to zastanawia: Czy oni wszyscy tam żywią się już macą i zagryzają jajkiem z kroplą krwi niewiniątka?
A nie tylko ci. W internacie na YT aż roi się od skrajnych nacjonalistów, faszystów, przodowników badaczy historii alternatywnej, ale gotowych umrzeć za prawdę wykluczającą jakikolwiek antysemityzm w Polsce, aby bronić się przed zarzutami, że np. polski kmieć przebił widłami żyda, który zagrażał nie tylko jemu, ale całej społeczności zapadłej wioski w okupowanej Polsce. A przed czym tu się migać, czemu zaprzeczać? Tu trzeba chwalić, że taki wieśniak mający na rękach krew żyda taką legalną egzekucją uratował przed męczeńską śmiercią setki swoich sąsiadów. A może w ogóle ci polscy kmiecie swoim widłami, cepami i siekierami ocalili Polskę przez włączeniem do Bolszewii? Oni zasłużyli na pomniki, a nie nasze bezwstydne zapieranie się tych heroizmów chłopskich sądów polowych, które były i są absolutnie legalne w świetle formalnego prawa.
Czy upadek polskiego instynktu i wstydu zaszły już tak daleko, że Polakom wolno walczyć z wrogami, ale pod warunkiem, że wróg nie jest żydem? Żyda w Polsce zwalczać nie wolno, nawet otwartego żydowskiego ludożerstwa, tu w Polsce, w Sejmie?!
Czy Międlar, który tak bije się w piersi i usprawiedliwia, już napisał wcześniej zawiadomienie do prokuratury o potwornym wystąpieniu żydówki Gasiuk-Pihowicz (przestępstwo ścigane prawem) w Sejmie?
Zawiadomienie przeciwko tej żydówce, która bez elementarnego pardonu rzuciła się na prawo do życia naszych polskich najmniejszych braci w łonach ich matek, a naszych sióstr. To wystąpienie Gasiuk-Pihowicz było i pozostanie straszne, woła ono o pomstę do Nieba! Pomstę przeciwko Gasiuk-Pihowicz, przeciwko Sejmowi i przeciwko tym wszystkim, którzy milczą w tej sprawie.
Dzielić żydowski włos na czworo to ma być dobrze, a protestować na temat żydowskiego nawoływania żydówki Gasiuk-Pihowicz do ludobójstwa na małych Polakach to już jest źle. To ma być głucho i ślepo, nic nie widać i nie słychać? Żadna gmina żydowska w Polsce nie przeprasza za wystąpienia Gasiuk-Pihowicz i żaden rabin nie mówi, że „zabić jedno polskie dziecko to jakby zabić sześć milionów Polaków”. Żydzi nie przepraszają, a różne Międlary tego od żydów nie wymagają, bo są zajęci składaniem kwiatów na grobach Mosdorfów, którzy zabili się, aby żyd mógł żyć na trupie Polaka.
Zachowanie Międlara jest symptomatyczne, a jest on jednym z wielu, to fałszywi narodowcy, fałszywi endecy, fałszywi ONR-owcy. I nawet marsz Niepodległości idzie niegodnie, bo wyprowadza ludzi na błota Warszawy zamiast wprowadzać do Centrum, gdzie są liczne groby Powstańców, krew wsiąknięta w Marszałkowską czy Nowy Świat – krew tamtych pięknych niedoszłych polskich matek niepoczętych nawet dzieci pozostaje osamotniona, wydana na pastwę deptania przez żydów od Wildsteina, a na Pradze przecież nikt nie zginął, co najwyżej jakiś pijak.
A co najgorsze - nie jest to nic nowego, historia się powtarza i powtarza.
Polacy powinni mieć już trochę więcej tego rozumu, zauważyć fasadowość tych ruchów i zjawisk. Bo po „okrągłym stole” Macierewicz z Chrzanowskim, Jurkiem i Hall´em bardzo sprytnie - a szkodliwie dla Polski - utworzyli a to „narodowców”, a to ”prawicowców” i do spółki z jeszcze paru innymi utworzyli wyniszczającą alternatywę dla odbudowy Stronnictwa Narodowego, które do dzisiaj jest nielegalnie blokowane przez ludzi niegodnych imienia działaczy SN, a nawet zwariowanych, którzy poznawalni są jakimiś corocznymi błazenadami przed szkaradnym pomnikiem Dmowskiego, dodatkowo postawionym w niegodnym miejscu.
Należy pamiętać i wyciągać wnioski np: to „narodowiec i katolik” - żyd Marek Jurek wprowadził do Sejmu świętowanie chanuki.
Polacy muszą oczyścić ruchy narodowe i organizacje marszów z fałszywych proroków, którzy swymi zwodniczymi zachowaniami systematycznie wypuszczają energię naszego ducha odbudowy Polski narodowej, Polski wolnej od żydów, Niemców czy ukraińców, a i również od islamskich uchodźców, którzy chcą tu pielęgnować swoją „odrębność”, czyli budować swe „państwa w państwie”.
My jesteśmy u siebie i nie musimy tu nikogo przyjmować czy tolerować, albo usprawiedliwiać się przed nikim obcym czy tłumaczyć się, że było tak, a nie inaczej. Możemy tylko rozważać, czy coś naszego w historii nas samych jako narodu nie niszczyło, albo czy się Prawu Stwórcy nie sprzeciwiało. To nasze wewnętrzne sprawy, za które odpowiadamy przed sobą, naszymi dziećmi i Stwórcą.
Bo tu właśnie tak jest, jak to nam się podoba, tu jest Polska Ziemia, Polski Etos, polska przeszłość i przyszłość, to nasza odpowiedzialność, bo to nasz dar od Stwórcy, dar wyłącznie nam dany i jest niegodne, wręcz bluźniercze oddawanie go obcym, bo to obraża Pana Boga. Tu my mamy stać i budować, a jak się dzielić, to tylko z takim, którzy na to zasługują, a nie z takimi, którzy podniosą oręż przeciwko nam, albo wobec innych narodów.
Jeśli komuś nie podoba się nasza ksenofobia, antysemityzm, islamofobia i podobne, to jest to jego sprawa, a nie nasza. Trudno - on tak z takimi kłopotami musi jakoś żyć, ale nas niech nikt nie obciąża i na to nie wolno pozwolić, aby ktoś taki te ciężary oskarżeń zrzucał na nasze barki.
My jesteśmy u siebie i mamy prawo do naszych upodobań, a i mamy obowiązek te upodobania – nasze polskie subiektywizmy narodowe - pielęgnować.
I trzeba wprowadzić w Polsce prawa surowego karania za próby werbalnego choćby stawiania nas pod pręgierzem cudzych oskarżeń, które są niczym innym, jak cudzym interesem politycznym, bo przecież nie naszym. Albo przynajmniej takich jego reprezentantów wypraszać stąd jako „persona niemile widziana”.
Ex xiądz Jacek Międlar popełnił bardzo szkodliwy błąd pisząc i publikując taki artykuł. Nie jest to jednak przypadkiem, bo jego związek ze środowiskiem „Warszawskiej Gazety” dobrych owoców dać nie może. Artykuł jest na dłuższą metę ciągiem antykatolicyzmów i antypolonizmów wpisujących się w Jedwabne, pogrom kielecki i podobne.
Możliwe, że Międlar jako człowiek młody ma prawo do błędów, a to szczególnie, że środowisko klerykalne w obecnej Polsce jest najgorszym miejscem dla ludzi młodych, osamotnionych – a zatem nie należy go przekreślać. Ale też nigdy nie wolno, wbrew interesowi Narodu, stawiać "dzielenia włosa na czworo" błądzących jednostek, czy, a jest to bardzo prawdopodobne, manipulowanych przez jakieś ukryte środowisko.
Właściwym, ukrytym celem takiego środowiska jest zbudowanie w Polsce kultu żyda, całkowite wyeliminowanie „antysemityzmu”, zaszczepienie w Polakach poczucia winy, gorszości i potrzeby ciągłego usprawiedliwiania się z win.
Świat przyszłości polskiego „nacjonalizmu”, „ONR-owcow” to taki właśnie, jak to ukazano w tym artykule Międlara, triumfalizm żydowski, ukazujący polskich antysemitów umierających za żydów, z postaciami całkowicie może fikcyjnymi, jak np. ten "ksiądz Zamenhof", który chyba nie istniał. To brutalne szaleństwo przypisujące Adamowi Doboszyńskiemu myśli, idee, których on nigdy nie sformułował, jak to zinterpretował i wykorzystał Międlar. Doboszyński nigdy nie postawiłby żydów z innymi narodami, i nigdy nie uważał ich za element pożyteczny Polakom, zasługujący na naszą tolerancję.
Doboszyński chciał usunięcia żydów z Polski, co wyraził w liście do żyda Słonimskiegohttp://gazetawarszawska.com/judaizm-islam/575-adam-doboszynski-list-do-zyda
Został z tego powodu zamordowany, a jego grób jest nieznany.
📷
Sprawcami mordu na Adamie Doboszyńskim byli żydzi.
+
I może to dobrze, bo lepiej Adamie, abyś anonimowo leżał pod mostem czy na śmietniku, aniżeli na żydowskim Panteonie na Powązkach – zamordowany przez żydów, a dodatkowo pohańbiony przez polski motłoch, który nawet po śmierci pozwala żydom na znęcanie się nad prochami Zamordowanych Świętych Bohaterów Narodu.
+
To wszystko jest kłamstwem, „Międlarów”, „ONR-owcow”, te marsze poniżenia musimy powstrzymać, te kłamstwa, manipulacje są szczególnie szkodliwe i haniebne – i jako takie muszą być zdemaskowane, a kłamcy i profani ukarani .
Fałszywych proroków, prowokatorów, sabotażystów należy odrzucić, ukarać, a jak trzeba unicestwić!
Nasza władza musi nadejść!
In Christo
Krzysztof Cierpisz
19-11-2016.
+++
submitted by Gazetawarszawska to u/Gazetawarszawska [link] [comments]


2018.04.23 11:52 SoleWanderer Narodowcy donoszą na prezesa do Wyborczej. Śmiertelny wróg prosi o pomoc: No szczerze, nie znosimy gnoja

Kawaler Krzyża Zasługi do żony: - Masz wykonywać polecenia, moje i mojej mamy, inaczej będę cię traktował jak sukę – Jest pan moim śmiertelnym wrogiem – oświadczył męski głos w słuchawce. – A jednak do nikogo innego nie mogę się zwrócić o pomoc. Jestem narodowcem z Lublina. Mamy tu problem. Przewodzi tu nami paskudny człowiek. Znęca się nad rodziną, zarabia na weteranach, a sam kreuje się na wzór do naśladowania. Jest odznaczany przez państwo. Wielu z nas się to nie podoba. No, szczerze: nie znosimy gnoja. Ale bez pomocy się nie oczyścimy. Po naszej stronie nikt raczej tego nie opisze, nie chcą kalać gniazda. Ale ja już nie mogę patrzeć, czuję wściekłość, sumienie mi nie daje spokoju. Inaczej bym się do śmiertelnego wroga nie zwracał, czy pan to rozumie? On nazywa się Karol Wołek i jest prezesem Związku Żołnierzy Narodowych Sił Zbrojnych. Proszę mu się przyjrzeć. Na razie chyba nie powiem więcej.
Szczerze przyznam, aż mną telepie, że z panem rozmawiam.
Roman Kroczący Karierę prezesa Wołka można by zmieścić w październikach.
Październik 2007 roku. 24-letni działacz Młodzieży Wszechpolskiej lokuje się tylko dwie pozycje pod Romanem Giertychem na liście LPR w wyborach do Sejmu. Nie dostaje się.
Giertych dzisiaj: – Wołek? Co za Wołek? Jakaś płotka. A ja z tymi świrami nie mam już nic wspólnego.
Październik 2010 roku. Czytelnicy z Lublina skarżą się, że kioskarze wkładają do środka „Wyborczej” „Gońca Lubelskiego”, czyli miesięcznik lubelskiej Młodzieży Wszechpolskiej. Robi się afera. Kioskarze tłumaczą, że „przyszły jakieś studentki i tak właśnie poleciły im robić”. Naczelnym „Gońca” jest wtedy 27-letni Wołek.
Październik 2014. Dwie osoby próbują zagłosować przez internet na lubelski budżet obywatelski. System komputerowy wyświetla błąd – już oddali swój głos. Sprawę bada ratusz. Okazuje się, że głosy przynajmniej 20 osób w internetowym głosowaniu zostały oddane bez ich wiedzy i zgody. Wszystkie na trzy projekty. Pierwszy to postawienie pomnika Romana Dmowskiego w okolicach lubelskiego Zamku (miałby kosztować 499 tysięcy złotych). Drugi – Szlak Pamięci Żołnierzy Wyklętych, trzecim jest zorganizowanie Uroczystości Narodowego Dnia Pamięci Wyklętych. Autorem wszystkich trzech jest 31-letni Karol Wołek.
„Dmowski mógłby zostać pokazany dynamicznie. Idąc, krocząc, obrazując dynamizm swej działalności i innowacyjności” – opisuje przyszły pomnik Wołek. W tym czasie jest nauczycielem historii i WOS-u w Gimnazjum nr 19 im. Józefa Czechowicza w Lublinie. Pnie się też po szczeblach Związku Żołnierzy Narodowych Sił Zbrojnych, to organizacja kombatancka, zrzesza weteranów polskiego nacjonalistycznego podziemia z czasów II wojny. Powstała w 1990 roku. Ma oddziały w całej Polsce. Opiekuje się weteranami, organizuje rajdy, edukuje w duchu narodowym, wydaje publikacje o Wyklętych. Wołek jest tu najpierw skarbnikiem, a potem wiceprezesem.
Październik 2015. Umiera Zbigniew Kuciewicz. Kombatant, żołnierz NSZ-u, uczestnik powstania warszawskiego. I dotychczasowy prezes ZŻ NSZ. Na nowego prezesa kombatanckiego związku zostaje wybrany 35-letni Karol Wołek.
Tego października wybory wygrywa też Prawo i Sprawiedliwość.
Nowy prezes związku nie mógłby mieć większego szczęścia, otwierają się nowe możliwości. Wołek zgłasza się po dotacje, zapraszany jest na uroczystości, udziela wywiadów, przemawia. Najczęściej o tym samym: wychowywaniu młodego pokolenia, kształtowaniu młodzieży, wartościach, które należy jej przekazać, i wzorcach, które trzeba w sobie umacniać.
Październik 2017. Prezydent Andrzej Duda decyduje o przyznaniu Karolowi Wołkowi Srebrnego Krzyża Zasługi.
„Do lasu pana nie wywiozę” – Teczkę z papierami, z którymi powinien się pan zapoznać, zostawię do odbioru w sklepie spożywczym Pokusa w Lublinie. Miałem już nic nie mówić, ale nie zdzierżę – słyszę po kilku dniach ten sam męski głos w słuchawce.
Potem zmienia jednak zdanie.
– Chyba za duże ryzyko. Jeszcze mnie ktoś zobaczy, jak to zostawiam? Zróbmy inaczej. Proszę czekać na przystanku autobusowym o 16.45. Przyjadę autem – mówi. – I niech pan się nie martwi, do lasu przecież pana nie wywiozę – dodaje.
– Dopiero w tym momencie zacząłem się martwić – odpowiadam.
Przez chwilę słychać tylko szum.
– Co ja robię, no co ja, kurwa, robię? Z „Wyborczą”? – woła. I zaraz wzdycha. – Trudno. Są sprawy ważniejsze. Czołem! – rozłącza się.
Czekam w deszczu. Spóźnia się. Stare auto, trzeszczy w nitach, wyje.
– Ma pan całkiem sympatyczną twarz… – otwiera drzwi i przekrzykuje warkot silnika.
– Dziękuję…
– …jak na kogoś z „Wyborczej”! Dziwna sprawa, czuję do pana zaufanie, powiedziałbym, metafizyczne. Nawet moglibyśmy się zakumplować. Oczywiście gdybyśmy nie byli żołnierzami w przeciwnych okopach. Proszę – wręcza teczkę.
„...znęcał się psychicznie i fizycznie nad żoną. Wszczynał awantury, podczas których wyzywał ją słowami wulgarnymi, poniżał, szarpał, popychał, kopał po ciele, uderzał w twarz, w nocy nie dawał spać, ściągając kołdrę, i polewał zimną wodą, zabraniał kontaktu z rodziną...” – czytam.
To kserokopia aktu oskarżenia. Karola Wołka.
– Gnój. Widzi pan, jaki gnój? – auto pruje dalej przez miasto. – A to nie wszystko, to początek, zobaczy pan. Co zrobił ze Związkiem Żołnierzy NSZ? Prywatny folwark! Trzepie kasę na naszych weteranach, ciągnie na nich od państwa. A jak ostatnio jeden potrzebował pomocy, to się na niego wypiął. Ja to bym sprawdził te jego fundacyjki w KRS. Ależ, kurwa, jestem wściekły!
– To po co go wybraliście?
– Bo on nas oszukał. Nie wiedzieliśmy, zataił przed nami postępowanie. A potem powyrzucał ludzi, obstawił się kolegami. Niektórzy postraszyć potrafią, jak ten kafar z Poznania – „Globus”. Weteranów NSZ-u, starszych ludzi, którzy nigdy nie splamili honoru, nie szanuje. Któryś jest przeciwny, to wyzywa od komuchów i kabewiaków [Korpus Bezpieczeństwa Wewnętrznego – walczący z niepodległościowym podziemiem]. I kasę trzęsie, razem z matką.
– Z matką?
– Tak, bo on to wszystko robi razem z matką. Pan się przyjrzy. Więcej nie powiem.
– A dlaczego sami się nie przyjrzycie?
– Przyglądamy się, ale ręce mamy związane. Taki jest klimat, prezes dobrze dogaduje się, z kim trzeba. Nikt po naszej stronie tego nie opisze, na swojego nie doniesie. Tu się zatrzymam i pana wyrzucę, dobra?
– Może powie pan coś więcej?
– Nie mogę. Muszą być jakieś granice. Żebym wewnętrznie też czuł, że nie wszystko powiedziałem, jak kolaborant. Naprawdę mi z tym niedobrze. To nasze ostatnie spotkanie.
Dzikuś w zamrażalniku Lublin to narodowo-radykalna twierdza. Tu mieszka Marian Kowalski, były kandydat na prezydenta. Stąd pochodzi Artur Zawisza, jeden ze współtwórców Ruchu Narodowego.
Tu urodził się Mariusz Szczerski, wokalista zespołu Honor. Tu otworzył się pierwszy w Polsce nacjonalistyczny kebab – Prawdziwy Kebab u Prawdziwego Polaka. Tutaj rocznicę powstania świętuje też ONR.
Siedzibę ma Związek Żołnierzy Narodowych Sił Zbrojnych.
Chodzę po Lublinie, czytam akt oskarżenia, rozmawiam z ludźmi, którzy znają Wołka. Nikt nie zgadza się rozmawiać pod nazwiskiem.
– Ale dlaczego nie?
– Mowy nie ma. To mściwy człowiek. Odklejony całkiem. Całe jego zajęcie w życiu to sprzedawać ludziom wielkościowe bajki o sobie – słyszę od dawnego bliskiego znajomego.
– Co to znaczy? Kłamie?
– Ja bym tego nie nazwał kłamstwem. Ten stół jest brązowy, tak? A on się uprze, że czarny, uwierzy w to i będzie tego bronił. I nazwie idiotą każdego, kto zasugeruje co innego. A jak sobie coś wkręci, to jest nieobliczalny.
– W jaki sposób?
– Opowiem historię. Kilka lat temu wyjeżdżali z żoną do pracy na Wyspy i zwalniali mieszkanie. Ale mieli problem, co zrobić z królikiem, którego hodowali sobie od roku. Nazywał się, zdaje się, Dzikuś. Jego żona postanowiła oddać Dzikusia siostrze. Tylko że w nocy sprawą zajął się Karol.
Zasiekał go nożem myśliwskim, oskórował, a potem włożył do zamrażalnika. Tłumaczył, że chce zaoszczędzić siostrze kłopotu, a królik się przecież nie zmarnuje. Jego ojciec jest myśliwym i Karol też często nosi nóż myśliwski przy pasku. Ale, Chryste, ten królik miał imię.
Według aktu oskarżenia Wołek zaczyna się znęcać nad żoną po wyjeździe do Szkocji. Poznali się na studiach historycznych, ślub wzięli po obronie prac magisterskich i wyjechali.
Prezes Wołek jeździ tam na wózku widłowym. Złości się, że musi pracować fizycznie. Frustrację wyładowuje na żonie – najpierw popycha, krzyczy albo ignoruje. Gdy ona nie zgadza się z jego zdaniem lub gdy zachowuje się inaczej, niż on sobie życzy – karze ją. Na przykład brakiem snu. Przez całą noc – sam nie śpi, bo zarywa nocki na grach strategicznych – polewa ją zimną wodą.
Potem pojawiają się wyzwiska: idiotka, nierób, pasożyt.
Mówi: – Beze mnie nic nie znaczysz.
W Szkocji rodzi im się córka, ale teściowej, która chciałaby wnuczkę zobaczyć, zakazuje przyjeżdżać w odwiedziny. Żonie zabrania dzwonić do rodziców w jego obecności.
„Słuchaj mojej matki” Po powrocie do Polski kupują mieszkanie, którego współwłaścicielką ma być także matka Wołka.
Zbuntowany narodowiec z Lublina: – Są ze sobą bardzo zżyci. Na wyjazdach z weteranami do Holiszowa zawsze śpią razem w pokoju. W Polsce, w obecności matki, agresja narasta. „Masz wykonywać polecenia, moje i mojej mamy. Inaczej będę cię traktował jak sukę” – oznajmia. Innym razem: „Mamusia jest chora psychicznie” (do córki), „A spierdalaj z tym dzieckiem”, „Pasożyty, jecie sobie na mieście, a mnie zostaje jakiś syf” (wyrzuca jedzenie dziecka do kosza).
„Patrz, mamo, zwierzęta mają przynajmniej instynkt. A ta?” – pyta matkę, pokazując swoją żonę palcem. Lubi taką zabawę: pstryka jej palcami po głowie tak długo, aż wyprowadzi z równowagi. Wrzeszczy, że nie uprasowała mu majtek.
Całą karierę Karola Wołka można by zmieścić w październikach i teraz też jest październik (26): on krzyczy i popycha, ona bierze córkę na ręce i próbuje uciec do innego pokoju. Wołek zagradza im drogę w korytarzu. Szarpie, uderza pięścią w twarz. Gdy ona się przewraca, kopie ją, leżącą na ziemi.
Ona ściska w tym czasie ich roczną córkę.
Obok, w kuchni, siedzi w milczeniu jego matka.
„Nie przesadzaj” – mówi, gdy słyszy płacz synowej.
Tego dnia żona decyduje się wyprowadzić do rodziców (on ma zdążyć jeszcze wypłacić z konta ich wspólne oszczędności, a także pieniądze z jej konta).
Obdukcja lekarska wykazuje ślady pobicia. Policjantka na komendzie nie chce jednak przyjąć zgłoszenia. Jedno przywalenie pięścią, proszę pani (macha ręką), jaka to przemoc, w każdej rodzinie się zdarza – od czasu do czasu. Zostaje przyjęte dopiero po interwencji prokuratora.
Sprawa za psychiczne i fizyczne znęcanie się nad żoną (dziś już byłą) toczy się jednak przeciwko prezesowi Wołkowi od 2012 roku. W 2015 roku został już raz skazany na sześć miesięcy więzienia w zawieszeniu. Wyrok został jednak uchylony, sąd wyższej instancji doszukał się uchybień formalnych. Sprawa ruszyła ponownie, prokuratura podtrzymuje zarzuty i toczy się do dzisiaj. – Pan Karol Wołek robi wszystko, co możliwe, by odwlec ogłoszenie wyroku – mówi Franciszek Piątkowski, pełnomocnik byłej żony prezesa Wołka.
To znaczy: zgłasza się z nowymi wnioskami dowodowymi, żąda powołania nowych biegłych.
Na kolejną rozprawę w sprawie znęcania się nad żoną Karol Wołek również przychodzi z matką. On spokojny, cichy, ale pewny siebie. Ona cicha, elegancka, chłodna.
Przed wejściem na salę dyskutują o „żołnierzach wyklętych”.
Sam, w euforii, przepytuje biegłego, a potem swoją matkę, wezwaną na świadka.
– Oglądałam telewizję z synem, gdy nagle synowa weszła do pokoju i kazała mi się wynosić z domu. Była agresywna – zeznaje matka.
Pełnomocnik poszkodowanej: – Ale czy to znaczy, że to pan bał się żony?
Cisza.
– Tak, bałem się – odpowiada Wołek, odwraca się w stronę publiczności i posyła jej szeroki uśmiech od ucha do ucha.
I tym razem rozprawa nie ma finału – oskarżony składa wniosek o przesłuchanie pracowników firmy, która sześć lat temu pomagała jego byłej żonie w przeprowadzce, czy pamiętają na jej twarzy siniaki.
Wzorce rodzinne „Czyny przodków dostarczają wzorców postępowań, na podstawie których każda wspólnota ludzka wychowuje kolejne pokolenia. W ten sposób następuje przekazanie wartości, wiary, kultury, wiedzy i tradycji między kolejnymi generacjami. Dla funkcjonowania państwa narodowego wychowywanie obywateli w jednym systemie wartości narodowych i obywatelskich jest warunkiem przetrwania (...). Celem naszego działania jest kształtowanie młodzieży, która jest białą kartą i nie jest »zarażona” sposobem myślenia okupanta komunistycznego. Czasem lubię powtarzać zdanie: »Wychowajmy dzieci komunistom«. (...) musimy być zorganizowani i połączeni wspólną tradycją państwową, która dostarcza jasnych i konkretnych wzorców zachowań patriotycznych i obywatelskich” – pisze Karol Wołek w artykule „Przywracanie pamięci narodowej” (kwartalnik „Myśl.pl”, nr 2/2017).
„Zarabiam 26 złotych brutto miesięcznie” – pisze też prezes Wołek w kolejnej sądowej sprawie, właśnie pozywa córkę o zmniejszenie alimentów z 400 do 100 złotych miesięcznie (dziś jest już siedmioletnia, sąd orzekł, że może się widywać z ojcem tylko w obecności matki).
Swoje 26-złotowe dochody dokumentuje PIT-em. Żali się, że ma kryzysową sytuację materialną, o wiele gorszą niż po rozwodzie.
„Wtedy – tłumaczy we wniosku – pracowałem w swoim zawodzie nauczyciela historii i wiedzy o społeczeństwie”. Tłumaczy, że stracił pracę, a szkoła jest na etapie likwidacji.
„W moim zawodzie jest obecnie bardzo trudno o znalezienie pracy ze względu na niż demograficzny. Placówki ze względu na reformę edukacji są likwidowane, a etaty ograniczane lub obcinane w taki sposób, żeby dotychczasowi nauczyciele dotrwali do emerytury, na ułamkach etatu”. „Żyję bardzo skromnie”.
Na Facebooku zamieszcza jednak zdjęcia za kierownicą całkiem nowej kii optima.
Dzwonię do Szkoły im. Czechowicza w Lublinie. – Pamiętam! Dobry nauczyciel, żeby wszyscy tacy byli. Dzieci go lubiły – mówi Beata Teter, wicedyrektorka szkoły.
– To dlaczego został zwolniony?
– Zwolniony? No skąd. Sam odszedł. Podobno miał bardzo dużo pracy w tej swojej fundacji.
Oprócz prezesowania Związkowi Żołnierzy Narodowych Sił Zbrojnych Wołek kieruje dwiema fundacjami i jednym stowarzyszeniem.
Wszystkie trzy mają siedzibę w mieszkaniu jego matki. Skład zarządów fundacji jest skromny, ale stabilny – prezesem jest zawsze Karol Wołek, a wiceprezesem lub skarbnikiem jego matka Bożena.
Stronę internetową posiada jedynie Fundacja im. Kazimierza Wielkiego.
(„Nazwa nie jest przypadkowa, skrót FKW miał pasować do jego imienia i nazwiska” – tłumaczy zbuntowany narodowiec z Lublina).
Na stronie fundacja zachęca m.in. do przelewania 1 procentu z podatku, choć zgodnie z prawem nie może go pobierać (bo nie jest wpisana na listę organizacji pożytku publicznego). Trudno w pierwszej chwili zorientować się, że dane, które podaje fundacja, należą do innej organizacji Wołka – Stowarzyszenia im. Kazimierza Wielkiego (wpisane jako OPP).
Najmłodsza, Fundacja Amor Patriae, ma się z kolei zajmować krzewieniem wartości patriotycznych oraz handlem detalicznym.
Zakłada ją w maju 2016 roku. W prestiżowej lokalizacji Pałacu Parysów Wołek razem z Wojciechem Rowińskim (skarbnik ZŻ NSZ) prowadzą tu dzięki fundacji przez kilka miesięcy sklep z odzieżą patriotyczną.
– Pieniądze, które zarabiamy, wydajemy na pomoc kombatantom – zapowiada Wołek w lokalnej prasie niedługo po otwarciu. Jednak potem sklep się zwija. Szyld wisi do dziś, ale w środku pustki.
– Nie wynajmujemy już powierzchni Fundacji Amor Patriae – mówią mi w spółce Menora, która zarządza lokalami, związanej z Józefem Godlewskim, królem Herbapolu. Więcej nie chcą powiedzieć.
– Tak, prowadziłem tam z nim sklep. Z „Wyborczą” jednak nie rozmawiam – rozłącza się Rowiński. Fundacja Amor Patriae do tej pory nie złożyła sprawozdań finansowych w KRS i nie rozliczyła się z działalności.
Z Krajowego Rejestru Sądowego (oddział w Świdniku) wyciągam za to sprawozdania finansowe drugiej – Fundacji im. Kazimierza Wielkiego. Przychody dwuosobowej, rodzinnej fundacji, zarejestrowanej w prywatnym mieszkaniu matki, robią wrażenie.
W 2015 roku to 408 tysięcy złotych (316 tysięcy z darowizn, 90 tysięcy z dotacji). Zysk: 136 tysięcy. W roku 2016 – 358 tysięcy złotych przychodu i 185 tysięcy zysku. Fundacja zatrudnia tylko jedną osobę – matkę prezesa.
Wycieczka za 45 tysięcy Przykładowy program dnia: godzina 5.30 zaprawa, 6.15 kąpiel, 6.30 śniadanie, 7.45 apel i modlitwa NSZ. Od godziny 8 – postawy strzeleckie, ogień, manewry i wynoszenie z pola walki. Od 14 – noże i broń krótka. O 20 czyszczenie broni, 21.30 modlitwa NSZ. 21.45 – capstrzyk.
Na taki 10-dniowy obóz szkoleniowy dla młodzieży, organizowany w 2017 roku przez Związek Żołnierzy NSZ, Karol Wołek dostał z Ministerstwa Obrony Narodowej dotację 49 tysięcy złotych. To nie zaskoczenie, bo państwowe pieniądze płyną szeroko na wszystko, co ma związek z „żołnierzami wyklętymi”. Haczyk jest gdzie indziej.
– Więc to jest tak: w sprawie dotacji prezes idzie do urzędów jako prezes Związku Żołnierzy NSZ. To poważna, uznana w środowisku narodowym organizacja kombatancka, opiekuje się weteranami. Ale umowy na dotacje projektów podpisuje jednak na swoją prywatną fundację, którą prowadzi razem z matką. Związek, którego prezesurę wykorzystuje, nic z tego nie ma – opowiada bliski współpracownik Wołka.
– Człowiekowi honoru nie przystoi zarabiać na dwóch rzeczach – komentuje z kolei zbuntowany narodowiec z Lublina, kiedy zdzwaniamy się kolejnego wieczoru. – Na kurewstwie nie wolno zarabiać, tak uważam, i na patriotyzmie też. Kurde, a tu wszyscy już wiedzą, że się pan zajmuje tematem. Nerwowa atmosfera. I rozglądanie się, który to dał cynk.
– A myślałem, że macie dość prezesa.
– Jasne, ale tego, kto wam doniósł, nikt szanować nie będzie.
Przeglądam faktury, umowy, wnioski.
W ciągu dwóch lat rządów PiS tylko z Urzędu ds. Kombatantów na Fundację im. Kazimierza Wielkiego Wołek dostał ponad 100 tysięcy złotych (w 2015 – 55 tysięcy, w 2016 – 39 tysięcy, w 2017 – 33 tysiące). Tyle miały kosztować m.in. rajdy piesze dla młodzieży i szkolne konkursy literackie (to statutowe zadania Związku Żołnierzy NSZ, którego jest prezesem, tymczasem Związek dostaje równe zero). Ponad 500 tysięcy złotych dotuje fundację Wołka Ministerstwo Obrony Narodowej.
Na przykład – autokarowa wycieczka w 70. rocznicę wyzwolenia niemieckiego obozu koncentracyjnego w Holiszowie przez Brygadę Świętokrzyską NSZ (wystąpienie z pocztem sztandarowym, spotkanie z władzami, położenie wiązanek i zapalenie zniczy) ma kosztować 45 tysięcy złotych. Nocleg i wyżywienie było we własnym zakresie weteranów. Co kosztowało tak dużo?
„Wydrukowaliśmy 20 tysięcy kolorowych ulotek w języku czeskim i angielskim o wyzwoleniu obozu” – pisze Wołek w rozliczeniu dotacji z Urzędem ds. Kombatantów (choć w uroczystościach brało udział kilkudziesięciu weteranów, kilku przedstawicieli miejscowych władz).
10 tysięcy złotych Wołek liczy za „promocję za pośrednictwem relacji prasowych, zdjęciowych, filmowych z przebiegu uroczystości”.
20 tysięcy złotych to koszt reprezentacji, przemarszu, wyposażenia, umundurowania Grup Rekonstrukcji Historycznej NSZ i pocztów sztandarowych” (choć to wolontariusze).
Rok później po pieniądze na wyjazd do Holiszowa Wołek zgłasza się do ministra obrony narodowej. Tym razem koszt autokarowej wycieczki ma wynieść już 122 tysiące złotych (prosi o 109 600 dotacji).
Rajd Pieszy im. Wincentego Sowy ps. „Vis” (dla młodzieży, po lasach wokół Janowa Lubelskiego) ma kosztować prawie 30 tysięcy złotych (MON daje 19 tysięcy).
Fundacja dostaje też na wydawnictwa i konkursy (Ogólnopolski Konkurs o Żołnie-rzach Wyklętych, „Przesłanie informacji o konkursie do mediów” – koszt 10 tysięcy złotych). Wołek zgłasza się także do MON-u po 300 tysięcy złotych na film – tytuł: „Dzik z NSZ”.
Kapujesz już? – pyta bliski współpracownik Wołka. – To dlatego tak wkurzył ludzi w środowisku. Przemoc domowa i alimenty to jedno. Chodzi o to, że pieniądze przeznaczone na cały Związek Żołnierzy NSZ i jego cele, ze wszystkimi regionami, poszły sobie teraz bokiem prosto do Wołka.
Srebrny Krzyż samozasługi Na wręczenie Krzyża Zasługi (12 grudnia) prezes Wołek wkłada czerwony krawat w paski. Ze wzruszenia szklą mu się oczy. W imieniu prezydenta odznaczenie przypina mu wojewoda lubelski Przemysław Czarnek.
To sympatyk narodowców, desant PiS-u na urząd wojewódzki w Lublinie – wcześniej był prawnikiem w biurze poselskim posła PiS z Zamościa Sławomira Zawiślaka.
Gdy o odznaczenie pytam w Kancelarii Prezydenta, odpowiadają, że Srebrny Krzyż Zasługi dla Wołka to właśnie inicjatywa i pomysł wojewody Czarnka.
Wojewoda jednak zaprzecza. Tylko formalnie opiniował, że tak, owszem, prezes Wołek „wykazuje się znaczącym zaangażowaniem zarówno w pracy zawodowej, jak ofiarnej działalności publicznej”.
– Czyli kto go zgłosił do orderu?
„Inicjatorem uhonorowania Karola Wołka był poseł na Sejm RP prof. dr hab. Jacek Kurzępa, który skierował wystąpienie w tej sprawie do Kancelarii Prezydenta RP” – odpisuje wojewoda palcami rzecznika Radosława Brzózki.
Jacek Kurzępa to poseł PiS-u z lubuskiego. Dzwonię.
– Order dla kogo? Z Lublina? – pyta poseł. – Grzechu... – mówi do mnie, choć pierwszy raz w życiu z nim rozmawiam. –...To jakaś pomyłka. Nie znam w ogóle takiego człowieka.
– Nie prosił pan o jego odznaczenie?
– A w życiu. Grześku, przecież ja jestem z województwa lubuskiego, a nie lubelskiego. Więc ktoś tu się pomylił. Do widzenia – mówi.
Dzwonię kilka dni później, zaopatrzony w dowody.
– Przecież pisał pan: „Pragnę zaproponować do uhonorowania…” i tak dalej. „Każda z wymienionych osób przyłożyła zasługi dla państwa i obywateli spełniając czyny przekraczające zakres ich zwykłych obowiązków. Ponadto było to związanie z ich niezwykłą ofiarnością na forum publicznym. W oczekiwaniu na pozytywne rozstrzygnięcie”. I pański podpis.
– Grzechu, zgłupiałem, naprawdę. Musiałbym sprawdzić.
– Ależ Jacusiu – mówię, bo zirytowała mnie ta familiarność – Kancelaria sfałszowała podpis?
– Powiem szczerze. Czasem podpisuje się wnioski o odznaczenia, chociaż człowieka się nie zna. Nie sprawdzam, ufam kolegom.
– Ale Wołka to chyba pan zna? Wystąpił pan z nim podczas sejmowej konferencji dotyczącej „żołnierzy wyklętych”.
– Teraz sobie przypominam. Muszę to jeszcze sprawdzić.
Kilka dni i kolejny telefon później poseł w mailu pisze wyjaśnienia:
„W roku ubiegłym przygotowując się do obchodów Dnia Żołnierzy Niezłomnych i corocznym spotkaniu 1 marca w Sali Kolumnowej Sejmu, intencją naszą, grupy posłów (których ja reprezentowałem) jako główny organizator, powieliliśmy intencję podziękowania poprzez rekomendacje o odznaczenia państwowe grupy społeczników, ludzi dobrej woli (…). Wśród wielu podanych na liście zaproponowanej znalazł się Pan Karol Wołek”.
Poseł przyznaje, że „nie uwzględnił konieczności dokonania rozpoznania, czy jakieś kompromitujące fakty nie uchylają zasadności rekomendacji”.
W Lublinie mówi się za to, że Karol Wołek sam sobie ten krzyż załatwił:
– Jak to załatwił?
– Normalnie – tłumaczy mi zbuntowany narodowiec. – Zwrócił się do posłów, w imieniu całego związku, z prośbą o przyznanie krzyża zasłużonemu, czyli dla siebie. Wojewoda klepnął, no i jest. Ale słyszałem, że wojewoda poprosił ostatnio, żeby go na uroczystościach więcej z prezesem Wołkiem nie fotografować. Więc się chyba w końcu na prezesa wkurzył. U nas też się ruszyło. Kilka osób ze środowiska podobno pracuje nad listem protestacyjnym w sprawie prezesa. Będzie rozsyłany do kogo trzeba. Ale to potrwa. Na razie nie mogą dojść do porozumienia, co powinno się w takim liście znaleźć.
Doszli. Wysłali listy do MON-u, IPN-u i Urzędu ds. Kombatantów. Jeden jest o fundacji Wołka, która „podszywa się pod związek”, drugi o sprawie karnej i alimentacyjnej.
„(...) Utracił moralne prawo do reprezentowania środowiska żołnierzy i spadkobierców NSZ (...) nie jest godzien prezesury ZŻ NSZ (...) powinien złożyć urząd albo zostać odwołany (...) objęty infamią (...) zostać potraktowany tak, jak na to zasłużył”. Oświadczenie podpisali m.in. Artur Zawisza (były poseł) i Andrzej Turkowski (były dyrektor Agencji Filmowej TVP).
Prezes Karol Wołek odmówił rozmowy i odpowiedzi na jakiekolwiek pytania.
Niektóre dane moich rozmówców ze względu na ich prośbę zostały zmienione
http://wyborcza.pl/duzyformat/7,127290,23296034,narodowcy-donosza-na-prezesa-do-wyborczej-smiertelny-wrog.html
submitted by SoleWanderer to Polska [link] [comments]


2018.03.31 00:14 jaqqu7 [Spoiler] Darling in the FranXX ep. 11 podsumowanie

Odcinek dziesiąty, to przede wszystkim wejrzenie wgłąb społeczeństwa, które bohaterowie starają się w swoich wielkich robotach chronić. Okazuje się, że dorośli odcinają się od emocji i większego przywiązania do doczesności na rzecz neurostymulacji mózgu: przyjemność i inne pozytywne doznania otrzymują w specjalnych maszynach, gdzie spędzają zamknięci nawet całe długie lata. Interakcja między pozostałymi członkami społeczności jest znikoma. Dochodzi do tego też ciekawy fakt, iż zarówno dzieci szkolone na pilotów jak i dorośli różnią się pod względem fizycznym - ich ciała są w jakiś sposób zbudowane inaczej i funkcjonują na innych zasadach. Całość ogólnie była dość niepokojąca miejscami, ale podobało mi się jak buduje się świat bez nadmiaru ekspozycji, a wiele rzeczy musimy sobie sami dopowiadać i interpretować.
   
I na początek przenosimy się ponownie do przeszłości i wczesnego dzieciństwa protagonistów. Nasz MC-kun od początku był kreowany na specjalny okaz: ciekawe, czy to wynika z jego wrodzonych cech, czy też został w ten sposób "zaprojektowany" aby zgromadzić wokół swojej osoby pozostałe dzieciaki. Niemniej jednak jego wpływ na innych jest ogromny, do tego stopnia, że był wręcz boskim idolem. No i pranie mózgów mocno, żeby za wiele młodzi nie myśleli i skupili się na poświęceniu sprawie, czyli walce za Cyber Papieża... Szybko zostaje ta scenka przerwana przez przebudzenie się Mitsuru - wychowywał się w tej samej "hodowli" co Hiro, Ichigo oraz Goro, ale wydaje się od nich odrobinę młodszy. Sam odcinek pewnie będzie skupiał się na nim i jego pretensjach wobec głównego bohatera. I w monologu mamy także pierwsze wejście w jego psychikę, co prezentuje nam stoika, a może nawet lekkiego nihilistę. Co tak wpłynęło na jego pogląd - dlaczego nazywa MC-kuna "zdrajcą"? To jest całkiem intrygujące.
   
Na tę chwilę jednak to zostawiamy i przechodzimy do briefingu po jednej z misji, tam ich opiekunowie wydają się być bardziej niż zadowoleni z przebiegu "eksperymentu" jakiemu zostali poddani piloci. Wydaje się, że ich indywidualizm oraz duch rywalizacji pozwala w dalszej perspektywie osiągać im lepsze wyniki niż ekipom z innych Plantacji. Dodatkowo wydaje się, że cały ten trud związany z nimi jest głównie z polecenia Dr. Franxx (twórcy mechów), a opiekunowie nie bardzo wiedzą jednak co więcej za tym stoi, a szczególnie za tak radykalnym odejściem od dotychczasowych metod szkolenia oraz wykorzystania dzieciaków.
   
Słuchając potoku słów jaki z siebie wydał Futoshi względem Kokoro, a szczególnie gdy obiecała mu, że zawsze będą pilotować wspólnie - w głowie leciała mi jedna melodia. Za dużo już serii widziałem, żeby nie podejrzewać jak to się może skończyć ostatecznie. Jednak tutaj dzieje się coś o wiele ciekawszego po tym: mianowicie gdy już ekipę na stanowiskach bojowych mają zaatakować cyber kaiju - Mitsuru traci przytomność z powodu wysokiej gorączki, co unieruchamia robota. W następnym ujęciu widzimy już jak leży pod kroplówką w szpitalnej sali, a jego stan określono jako "Dziecięcą Gorączkę" - widać, że to jakaś przypadłość, która dotyczy wielu z pilotów. Co więcej na jego karcie widnieje wpis, że w wieku dziewięciu lat wstrzyknięto mu coś określanego mianem "Eliksiru". Ma on coś wspólnego z tymi tajemniczymi "żółtymi komórkami krwi" - wprowadzenie go do jego organizmu miało na celu zwiększyć ich produkcję. Wygląda na to, że był jedną z niewielu osób, które przetrwały tę procedurę - w teorii miała polepszyć możliwości danej jednostki jako Pasożyta. Dodatkowo jest tutaj jakiś związek między Mitsuru, tym eliksirem oraz Hiro, o którym pozostali bohaterowie za bardzo nie wiedzą.
   
Znów mamy flashbacki Mitsuru z dzieciństwa. On był totalnie zapatrzony w Hiro jak w obrazek i chciał razem z nim pilotować FranXX - tutaj nie wiem, czy tłumaczenie jest idealne i czy chodziło o fizyczne bycie razem w mechu, czy też o bycie w jednej drużynie. Jeżeli mówimy o tym pierwszym, to mam taką małą teorię, że zarówno Mitsuru jak i Ikuno są nieco "specjalną" parą, a mianowicie dla obojga (przynajmniej tak mi się wydaje na ten moment) są atrakcyjni przedstawiciele tej samej płci. Myślę, że dlatego relacja między nimi, jako partnerami jest o wiele chłodniejsza niż pozostałych, jednocześnie oboje są do siebie mocno podobni pod wieloma względami. Nie mam na to co prawda mocnych dowodów, ale poszlaki są dość wyraźne.
   
Tymczasem Mitsuru wybudza się z gorączki, a następnie przed młodymi pilotami postawiona zostaje propozycja zamiany partnerów w pilotowaniu - przynajmniej na chwilę. Also twarz Kokoro mówi wszystko jeżeli chodzi o jej obietnicę wobec Futoshiego, doskonale wiem gdzie to zmierza. No i mamy też Hiro, który próbuje wyciągnąć informacje od Zero Two na temat tego, dlaczego w ostatnim czasie wydaje się być ponura oraz wycofana, ta jednak wciąż nie jest zbyt chętna do tego aby podzielić się z nim informacją, że urosły jej kły. Plus jeszcze więcej poszlak na temat preferencji seksualnych Mitsuru oraz Ikuno - no i jej zgłoszenie, że chce pilotować wraz z inną dziewczyną chyba to cementuje. Oczywiście Kokoro też wypala, że chce zmiany i prosi o możliwość wejścia do mecha wraz z Mitsuru. Można było tego oczekiwać, tym bardziej, że już wcześniej wydawało się, iż coś ją do niego ciągnie. Czyżby to ten słynny "chłód" ją tak przyciąga? Czy Mitsuru można uważać za Chada, a Futoshiego za nice guy'a?
   
Szybko okazuje się, że girl-on-girl połączenie nie daje żadnych rezultatów jeżeli chodzi o pilotowanie robota, ale para Mitsuru-Kokoro osiąga minimalne wymagania, aby uruchomić mecha. Dodatkowo nasz biedny puszysty pilot ciężko znosi fakt bycia "porzuconym"... a chwilę później dowiadujemy się, że jego "ex" chce coś więcej. Książeczka o dzieciach, którą znalazła w porzuconym miasteczku otworzyła jej oczy na całkowicie nowy świat i zamarzyło się jej posiadanie dziecka, co objawia się tym, że porusza ten temat w obecności Mitsuru, gdy konfrontuje się z nią tam Mitsuru, ciekawy dlaczego zdecydowała się na zmianę. Jednocześnie jest tym faktem mocno poirytowany, bo narusza jego, do tej pory ustabilizowaną, bańkę jaką wokół siebie wytworzył. Zanim jednak rozmowa może zostać dokończona - Plantacja 13 zostaje zaatakowana przez klaxiozaura i przenosimy się do akcji, gdzie jak zwykle mamy absolutny popis animacji. Dodatkowo stan psychiczny Zero Two powoduje, że staje się bardziej agresywna w walce i jeszcze mniej niż zwykle zważa na pozostałych oraz jakąkolwiek taktykę.
   
Ale serio - animatorzy dają absolutny popis swoich możliwości. Cała ta sekwencja wygląda naprawdę obłędnie. Od ruchu robotów, poprzez układ scen i poczucie prędkości oraz impaktu przy walce. Perfekcyjne użycie także spowolnionego tempa, które nawet chyba nie muszę tłumaczyć ile musi kosztować wysiłku w stworzeniu przy tradycyjnej animacji. Generalnie jest moc.
   
Oprócz cudów wizualnych dostajemy też osobistą rozmowę między Kokoro a Mitsuru, gdy ten drugi dość mocno załamuje się pod ciężarem dalszych problemów z organizmem (gorączka mu jednak nie do końca odpuściła) oraz niepowodzenia w walce. Widać, że lata próby stłumienia emocji w sobie w końcu odbijają się na nim. Dowiadujemy się też dlaczego w jego oczach Hiro jest "zdrajcą" - co prawda można było się tego już wcześniej domyślić, ale intrygującym faktem jest różnica w zachowaniu MC-kuna między tym jak obiecał pilotować razem z nim Franxx'a, a gdy Mitsuru chciał potwierdzić obietnicę. Coś międzyczasie się wydarzyło i zmieniło Hiro, coś czego jeszcze nie widzieliśmy w anime. Also: pozostałe dziewczyny-piloci również, tak jak Zero Two mają możliwość wpadnięcia w jakiegoś rodzaju szał bitewny i prowadzenia solo mecha. Zanim jednak Kokoro udaje się w niego wejść, Mitsuru interweniuje i powstrzymuje ją przed tym, samemu pokonując przy tym w jakiejś części, swoją traumę.
  O wraca poprzedni ending w wersji instrumentalnej jako tło dla grande finale całej sceny akcji. Lepiej być nie mogło <3
submitted by jaqqu7 to anime_dyskusje [link] [comments]


2017.11.10 19:37 SoleWanderer Polski proboszcz marzy o teokracji

http://wyborcza.pl/magazyn/7,124059,22625458,norman-daies-polski-proboszcz-marzy-o-teokracji.html
Prof. Norman Davies – ur. w 1939 r., wybitny historyk brytyjski i polski. Jako jeden z pierwszych badaczy zachodnich studiował w Polsce i pisał o historii Polski. Wydał m.in. książki: „Boże igrzysko. Historia Polski”, „Europa. Rozprawa historyka z historią”, „Mikrokosmos” (historia Wrocławia), „Powstanie ’44” (historia powstania warszawskiego), „Szlak nadziei” (o armii Andersa). Właśnie opublikował u nas książkę „Na krańce świata” (z podróży dookoła globu). Jest obywatelem brytyjskim i polskim, kawalerem Orderu Orła Białego
Maciej Stasiński: Pańska ostatnia książka „Na krańce świata” sprawia wrażenie summy pana wiedzy i doświadczeń. Ma się wrażenie, że wychodząc od nich, chciał pan opisać historię świata, jadąc dookoła niego.
Prof. Norman Davies: Bo ja wiem, czy summa? Raczej nowy początek. To próba obserwacji nowych krajów, każdy z nich był dla mnie nieznany. Chciałem sprawdzić, czy mam anteny do odbioru dziejów tych krajów. Cytuję tam poemat Tennysona o ostatniej podróży Odysa. Coś w tym jest. Może to taka ostatnia przygoda?
W końcu ja przez pół wieku pisałem o Europie. Byłem chyba pionierem pisania o tej drugiej Europie, po wschodniej stronie żelaznej kurtyny. To była moja misja życiowa. Tym razem chciałem od Europy i europejskich spraw odpocząć. Ta podróż i książka są ćwiczeniem z uczenia się i odkrywania. Przy tym użyłem zgromadzonej wiedzy historycznej do zrozumienia nowych krajów i tematów, często dla nas wręcz egzotycznych. Mam nadzieję, że dla czytelników to będzie otwarcie innej perspektywy. Wie pan, jak się siedzi na Tahiti, to Europa leży bardzo daleko i jest strasznie mało znacząca.
Byłem dopiero co na spotkaniu z czytelnikami we wspaniałym Kutnie, tematem była poprzednia moja książka, o armii Andersa. Spytali mnie: „O czym pan teraz pisze?”. Mówię, że o mojej podróży dookoła świata i że nie będzie tam nic o Polsce. Dostałem brawa. To ciekawe, bo ja akurat uważam, że Polacy za dużo myślą o sobie i o swojej historii. Ja sam też czułem potrzebę oderwania się od niej. Nie było to celem mojej podróży, ale taką rolę ona odegrała.
W książce burzy pan wyobrażenia o imperializmie Europejczyków i potoczny w wielu krajach ogląd dziejów z punktu widzenia ofiary europejskiego czy amerykańskiego imperializmu. Pokazuje pan, że imperializmów było wiele i że podbój, zniewolenie, panowanie nad innym narodami zostały najpierw wypróbowane w samej Europie. Ale także, że te pozaeuropejskie światy wcale nie były wcześniej oazami pokoju i wolności. Panowały w nich te same mechanizmy podboju, niewolenia i wyzysku.
– Tak jest. To jest moja teza. Oczywiście, że Europejczycy padali ofiarą swoich imperializmów. Na Wyspach Brytyjskich kolejno Kornwalijczycy, Irlandczycy czy Szkoci byli ofiarami imperializmu angielskiego.
W czasie podróży dookoła świata powtarzałem te tezy na wykładach. Nie bito mi jednak mocnych braw. Grzecznie słuchano, ale nie było to tak dobrze przyjmowane, jak się spodziewałem. W Malezji młoda pani krzyczała na mnie, że bronię imperializmu europejskiego, a w Nowej Zelandii – wręcz przeciwnie – zaatakował mnie ktoś, twierdząc, że kwestionuję osiągnięcia zachodniej cywilizacji. Dobrze, że poruszyłem ten temat, ale nie trafiłem do publiczności, tak jak chciałem.
Czy więcej się pan w tej podróży nauczył nowych rzeczy, czy raczej pańska wiedza i erudycja się potwierdziły? A może zostały zanegowane?
– Myślałem, że jestem w pewnym stopniu erudytą, a okazało się, że mało wiem. Dowiadywałem się niebywałych rzeczy. Trochę wiedziałem o historii języków, zwłaszcza europejskich. Sir William Jones, też Walijczyk, jak ja, który był sędzią w Kalkucie w XVIII wieku, znał walijski, angielski, grekę i łacinę, a pracując w Bengalu, zaczął się uczyć bengalskiego. To on odkrył pokrewieństwo języków hindi i sanskrytu, z językami europejskimi. Od niego zaczęło się badanie języków indoeuropejskich. A na plaży w Polinezji dowiedziałem się, że jest wielka rodzina języków austronezyjskich, jest ich 3 tys. Mówią nimi mieszkańcy wysp rozproszonych od Madagaskaru po pacyficzną Polinezję. Odkryto ich wspólne korzenie w drugiej połowie XX wieku. To tylko jeden przykład mojej oszałamiającej niewiedzy.
Gdzie indziej moja wiedza się potwierdziła. W Azerbejdżanie przekonałem się, że 2 tys. lat temu nie było ani Azerbejdżanu, ani Azerów. Nie było też, rzecz jasna, islamu ani muzułmanów. Była za to Albania Kaukaska – wschodni limes imperium rzymskiego. Jest tam wyryta w kamieniu inskrypcja Rzymianina, który tam dotarł w II wieku. Zresztą wtedy nie było też na Wyspach żadnych Anglików, byli jacyś Walijczycy, Celtowie. To mnie utwierdziło w opinii, że koncepcja tzw. rdzennych ziem jest nowożytną fikcją i fałszem naszej epoki.
Kiedy w latach 60. przyjechałem do Polski, oficjalna polityka historyczna PRL-u była taka, że Polska wróciła na swoje odwieczne, rdzenne ziemie słowiańskie i polskie. To oczywiście w odniesieniu do tzw. ziem odzyskanych miało ostrze antyniemieckie. O Celtach nikt wtedy nie mówił.
Ambasadorem USA w Warszawie był wówczas Richard Davies, nazywał się tak jak mój ojciec i był walijskojęzycznym Amerykaninem, fanatykiem archeologii celtyckiej. Zaprzyjaźniłem się z nim i on zabierał mnie na wycieczki po Polsce. Kiedyś przyszedł urzędnik z MSZ i pyta: „No, panie ambasadorze, dokąd dzisiaj pojedziemy?”.
A Davies na to: „Zobaczymy kamienne kręgi celtyckie na Dolnym Śląsku”. Ten gość z MSZ mówi: „Co? Nie ma niczego takiego”. „Ależ są” – mówił ambasador. Wtedy po raz pierwszy zobaczyłem, że ideologicznie można przerabiać nawet prehistorię.
I to jest jeden z tematów mojej książki. Miałem z moim londyńskim wydawcą różnicę zdań o tytuł. On chciał dać „Native Lands”. A ja się uparłem, że nie, bo nie ma czegoś takiego jak rdzenne ziemie. To fikcja. Każdy naród ma skłonność do twierdzenia, że tu mieszkał i panował od zawsze, że to jego odwieczne siedziby, a reszta to obcy, więc won! Ta wiedza mi bardzo pomogła, byłem dobrze przygotowany.
Ten powrót do rdzenności, nacjonalizmu, swojskości czy „naszości” widać wszędzie w Europie. A przecież po II wojnie światowej właśnie świadomość, że nacjonalizmy i totalitaryzmy wpędziły Europę w dwie wojny ludobójcze i że trzeba przekroczyć ramy narodowe i budować wspólnotę europejską, stała się ogromnym osiągnięciem cywilizacyjnym. Dlaczego Europa się kruszy?
– Nie mam wątpliwości, że to reakcja obronna na globalizację. Sporo ludzi woli wrócić do swoich małych ojczyzn i wspólnot. To strach przed utratą tożsamości, poczucia bezpieczeństwa. W każdym takim ruchu kryje się nostalgia za utraconym czasem czy rajem. Ale to wszędzie mity i fantazje.
W Polsce ideologię Blut und Boden [krew i ziemia], niemiecką przecież, przejęli narodowa demokracja i Roman Dmowski. Piłsudski i sanacja przez 20 lat walczyli przeciw tej ideologii. Polska przedwojenna była przecież wielonarodowa i wielowyznaniowa.
Poza Polakami mieszkali tu Żydzi, Białorusini, Ukraińcy, Niemcy, Litwini. Armia Andersa była odzwierciedleniem tamtej Polski. Po wojnie ideologię nacjonalistyczną przejęli polscy komuniści. Zresztą Stalin też to zrobił i był wielkorosyjskim nacjonalistą, nie bronił Gruzinów i innych narodów, przeciwnie. I ten rosyjski nacjonalizm najlepiej trzyma się dziś właśnie w Rosji Putina. Twierdzi on, że Krym to odwieczna rosyjska ziemia. Nonsens. W Wielkiej Brytanii brexit to także odruch angielskiego nacjonalizmu, który twierdzi, że ktoś Anglikom odbiera ich pewność siebie, pozycję na Wyspach, jacyś Szkoci, Europejczycy.
W Polsce PiS przejawia oczywistą nostalgię za PRL-em. Ci ludzie mówią, że są bardzo antykomunistyczni, ale w gruncie rzeczy chcą mieć swój PRL, swoje politbiuro oraz partię rządzącą kontrolującą całe państwo. Ma być silna władza, porządek, można znowu pluć na Niemców. Przecież „Rota” tak każe: „Nie będzie Niemiec pluł nam w twarz, ni dzieci nam germanił”. Kaczyński w butach Gomułki.
Kaczyński przez 25 lat zbierał żywioły rozczarowanych ustrojem liberalnym. Wie, że tylko Polską opanowaną przez takie żywioły może rządzić, bo inna go wypluje. Ale dlaczego ta nacjonalistyczna matryca jest wśród ludzi tak żywa, że idzie za nią jedna trzecia dorosłych Polaków?
– M.in. dlatego, że popiera ją Kościół katolicki. Zgadza się, że Kaczyński zbierał tych wszystkich nieszczęśliwych, ale przecież najbardziej nieszczęśliwy był i jest kler albo jego większość. W Krakowie słyszałem przerażające kazania: „Żyjemy w bezbożnych czasach, liberałowie są jak komuniści, niszczą naród”, i inne takie absurdy. Lenin to liberał!? Stalin liberalniejszy?! Wierni cały czas łykają taką truciznę. Przegapiliśmy te zjawiska.
W czasach „Solidarności” Kościół czekał na nadejście teokracji. Wierzył, że jak upadnie komunizm, to on wkroczy do swojego królestwa, gdzie proboszcz będzie pił herbatę z sekretarzem czy ministrem, a państwo będzie za pan brat z Kościołem. Zamiast tego dostał państwo świeckie, przynajmniej formalnie, potem prezydentem został Aleksander Kwaśniewski. I przyszła bezbożna Unia Europejska – wbrew nadziejom Kościoła na teokrację.
Ale papież Jan Paweł II miał w tej sprawie całkiem inne zdanie. – Jasne, ale on hamował polski Kościół tylko tak długo, jak mógł, czyli dopóki żył. A kiedy odszedł, od razu odezwała się cała ta reakcyjna ideologia. I PiS krzyczał, że robi politykę zgodną z naukami papieża. To nonsens.
Znak, w którym od zawsze wydaję swoje książki, „Tygodnik Powszechny” – to jest ten Kościół liberalny i otwarty, który został potępiony. Przecież papież Franciszek też jest potępiany w Polsce. Jakby katolicyzm nie był ze swej istoty uniwersalny, czyli powszechny, tylko narodowy!
A dlaczego idą za tym młodzi ludzie?
– Kościół ma duże wpływy także wśród młodych. W szkołach jest mnóstwo lekcji religii. Kościół podsyca nastrój, że ojczyzna jest w niebezpieczeństwie, poczucie zagrożenia ze strony obcych. Młodzież ma wybór: wyjechać lub posłusznie zostać. Chyba wyjeżdżają ci odważniejsi i lepiej wykształceni, a zostają ci bojaźliwi. W Wielkiej Brytanii mam kontakty z młodymi Polakami, którzy wcale nie chcą wracać do Polski, bo im się ta atmosfera nie podoba. Zaczepiła mnie niedawno w autobusie młoda Polka, która mnie poznała. Zaprosiliśmy ją. Przyszła ze swoim partnerem, Ugandyjczykiem. Opowiadała, że nie może wrócić z nim do Polski.
Polska po wojnie została sztucznie wyprana z etnicznego bogactwa nie przez swą decyzję, tylko przez historyczny los. Przed wojną Polacy byli w Polsce większością, ale każdy miał sąsiada – jak nie Żyda, to Niemca, jak nie Ukraińca, to Białorusina.
Po wojnie młodzi Polacy nie nauczyli się, co to jest współżycie wielu kultur, wyznań, ras. Mój syn Christian jest w Polsce i lubi tu być, ale to jedno uważa za dziwne. On się wychował w warunkach, w których pluralizm rasowy i wyznaniowy jest normą. Tak samo jest we Francji czy Niemczech. Młodzi Polacy rzadko to znają, nie mają takich kolegów w szkole czy na osiedlu. W 5--tysięcznym Kutnie jest pewnie bardzo mało obcokrajowców. Dla młodych Polaków oni są obcy, groźni. Na takiej glebie kwitnie ideologia PiS-u.
Rodzina mojej żony pochodzi ze Lwowa, po wojnie „przesiedlonego” na zachód. O Wrocławiu, w którym osiedliło się wielu Kresowiaków, napisałem książkę. Ci ludzie przeszli w czasie wojny i po wojnie prawdziwą „pralkę”, wymieszanie ziem i ludzi: Lwów i Wilno, Wrocław czy Szczecin. Co Szczecin miał wspólnego z Polską? I gdzieś kryje się strach, że to wszystko może zostać odebrane i trzeba bronić języka, ziemi, Kościoła.
Ale skąd u młodych kult tych prostych anachronicznych prawd: Bóg, Honor, Ojczyzna, powstanie, „żołnierze wyklęci” itd.? Przecież to mity i wiek XIX.
– Wie pan, niektóre prymitywne ludy wyspiarskie na Pacyfiku po zetknięciu się z przybyszami z Europy popadają w tzw. kulty cargo, wierzenia w nadejście nowego porządku. Gdzieś czczą Nixona, gdzie indziej w Afryce kapłan przekonuje ludność do masowego uboju bydła, po którym nastanie szczęśliwość itp. Taka wiara w nowy początek występuje też gdzie indziej. Brexitowcy w Wielkiej Brytanii wierzą, że kiedy Wielka Brytania odejdzie z Europy, to się odrodzi.
Czasem jesteśmy bezradni wobec tego, co się dzieje. Jak wytłumaczyć Donalda Trumpa? Wiadomo, że takie typy istnieją, ale żeby ktoś taki wygrał wybory i został prezydentem pierwszego państwa wolnego świata!? To dla nas za dużo. Brak nam zasobów intelektualnych, żeby to zrozumieć. Dlatego sięgamy do antropologii, do kuriozów psychologii zbiorowej, żeby pojąć takie zjawisko.
Czy Kaczyński wiedział więcej? To raczej instynkt. On wyczuł, że jest jakaś społeczna nisza, i wszedł w nią.
11 listopada to rocznica odzyskania przez Polskę niepodległości. Za rok setna. Mam poczucie wielkiego fałszu, kiedy celebruje się tę datę dzisiaj, w sytuacji gdy wielbiące ją władze wyprowadzają Polskę z Europy na jakieś dzikie pola. Polska w Europie albo nigdzie, tak myślę. Co pana zdaniem dla Polaków powinna oznaczać ta rocznica?
– Ja obchodziłem ją przez wiele lat, kiedy w Polsce była zakazana. Wykładałem o niepodległości Polski raz do roku od Chicago po Adelajdę i w całej Wielkiej Brytanii. To było potrzebne, bo wtedy w Polsce były tylko 1 Maja i rocznica rewolucji październikowej. Dziś niepodległość jest, ale kontekst się zmienia. Narodziny państwa polskiego są ważne, ale trzeba pamiętać, jak krótko ono trwało. Nie tylko to, jak się zaczęło, ale też to, jak się skończyło zaledwie 21 lat później.
Nie ma co zbyt mocno trąbić o niepodległości, suwerenności i prawie do samostanowienia, jak często wielu robiło w Europie. Bezmyślne mówienie wciąż o sobie do niczego dobrego nie prowadzi. Nie ma co uderzać w tony triumfalne. Historia II Rzeczypospolitej była tragiczna. Niekoniecznie z winy Polaków, ale też nie bez niej. Polska niepodległa nie była bez skazy. Trzeba mówić o rocznicy niepodległości, ale chodzi o ton i dobry gust. Należy zawsze pamiętać o ciemnych stronach.
Zwłaszcza dziś ten triumfalizm jest bez sensu. Polska stała się niemal czarnym ludem w Europie.
– To może przesada, choć w tym kierunku zmierzają zdarzenia. Możliwe jednak, że rząd PiS-u nie potrwa długo albo będzie się zmieniał. Historia jest pełna niespodzianek. Opowiadanie o mocarstwowości Polski to oznaka słabości. Mówi pan: Polska samotna, w Europie albo nigdzie. Gdzieś będzie. Tylko gdzie?
Mówię o Polsce z pewnym skrępowaniem, bo mój pierwszy kraj zaraz może być wyspą dryfującą po oceanie. Wielka Brytania jest może nawet bardziej podzielona niż Polska, nie tylko między rząd i opozycję, skłócona jest też partia rządząca. Premier May jest niewolnicą tych podziałów.
Rząd próbuje przeprowadzić brexit bez parlamentu, ale to wbrew tradycji brytyjskiej. Parlament jest ostatnią suwerenną instancją. Rząd próbuje też rządzić bez konsultacji ze Szkocją, Walią i Irlandią Płn. Jeśli do brexitu dojdzie, pewne jest nowe referendum w Szkocji, nastąpi separacja i koniec Zjednoczonego Królestwa. Ten rozpad zaczął się w 1922 r., kiedy oddzieliła się Republika Irlandzka. Potem II wojna kraj zjednoczyła, ale po wojnie siły odśrodkowe narastały.
Może jednak do brexitu nie dojdzie, może w ostatniej chwili w obliczu katastrofy nastąpi bunt i parlament to zatrzyma. Ale brexit i rozpad Zjednoczonego Królestwa nadal są możliwe. Wtedy będzie trzęsienie ziemi. I skutki odczują wszyscy. Jak odpadnie taki płatnik do budżetu Unii, to poczują to ci, którzy biorą więcej. Zjednoczone Królestwo może się stać zaginionym królestwem, napisałem o takich książkę. Unia też może się takim stać. Może nawet trwa wyścig, kto pierwszy zniknie. To wszystko jest groźne, ale nie wiemy, czy śmiertelne. Stary historyk wie, że nic nie jest wieczne. Nawet Związek Sowiecki wyglądał mocno dzień przed śmiercią.
Polski rząd niszczy Muzeum II Wojny, którego kolegium programowemu pan przewodził.
– Jestem dumny z tego, co zrobiliśmy przez osiem lat. Świetna załoga, doskonały dyrektor. Pokazaliśmy znakomitą panoramę II wojny. Nie brak mocnych akcentów polskich, ale przecież to była wojna światowa, a nie wojna Polski przeciw reszcie świata. Trzeba pokazywać bohaterstwo, ale też jego brak. Równowaga na wystawie jest dobrze zachowana. Jednak dla ludzi, którzy chcą mówić tylko o Polsce, to oczywiście nie jest dobra wystawa.
Rząd nie znosi głównego przesłania wystawy, antywojennego i antynacjonalistycznego.
– Chcą wystawy ideologicznej i selektywnej dla posłusznej publiczności. Ale ekspozycja jest ogromna. Nie wiem, czy dadzą radę ją zmienić krok po kroku, jak próbują. Na razie nie podburzają przeciw niej gniewu ludu, jak bywało w PRL-u. Wierzę, że Polacy to buntownicy i tolerują takie rzeczy tylko do czasu.
Czy obecna recydywa nacjonalizmu w Europie i Polsce to ostatnie podrygi anachronicznej XIX-wiecznej wsobnej ideologii, czy raczej fala reakcji, która na długo pogrąży nas w smucie?
– Jestem zdania, że niestety raczej to drugie. To wygląda na bardzo głęboką reakcję na zmiany w świecie. Na utratę poczucia bezpieczeństwa, tożsamości, pewności. Europa miała wojnę co pokolenie. Teraz ma najdłuższy od XIX wieku okres pokoju. Panuje jakiś dyskomfort, „ból” pokoju. Nagromadzenie złych emocji nie wiadomo skąd. Kiedy jest bezrobocie i nędza, to zawsze rodzą się skutki polityczne. Ale tym razem tego nie ma. Zwłaszcza w Polsce. Ta nowa choroba powstała, kiedy wszystko szło raczej dobrze. Przecież tych zjawisk nie było w latach 90. XX wieku, kiedy nastąpiła całkowita zmiana ustroju. Wtedy wszystko obyło się bez wstrząsów. To, co się dzieje, jest nieracjonalne i nie tak oczywiste, jak wcześniej bywało.
Jako prekursor piśmiennictwa historycznego sklejającego dzieje Europy, do niedawna podzielonej wedle pańskiego bon motu „East the beast, West the best”, ma pan poczucie spełnionej misji?
– To niekończące się zadanie, ale, owszem, mam poczucie, że moja praca dała efekty. Piszę o Europie od 50 lat i widzę, że nawiązania do moich książek, cytaty z nich są liczne, żywe i aktualne. Wywarły wpływ na myślenie o Europie. Historia kontynentu na Zachodzie przed publikacją w 1996 r. mojej „Historii Europy” w Oxford University Press wyglądała zupełnie inaczej. Ona nadal się sprzedaje i się nie starzeje.
Ale nie mogę iść spać. Stereotypy o Europie Wschodniej mają długie nogi i wracają wciąż w nowych formach. Nie chodzi tylko o relacje Wschód – Zachód, ale także Północ – Południe. W ogóle chodzi o włączanie wszystkich wątków i obszarów, o historię inkluzywną, a nie selektywną. Nie można wybierać krajów wygodnych czy pasujących do tez jak wisienek. Historyka obowiązuje ogarnianie całości. To ideał, jednak trzeba go ścigać.
Ma pan satysfakcję, że pana szkoła trwa? Młodsi od pana poszli w pana ślady i uczyli się języków, żeby sięgać do źródeł i pisać o Europie Wschodniej: Timothy Garton Ash, Tony Judt, Timothy Snyder, wcześniej Daniel Beauvois.
– Oczywiście. Byłem egzaminatorem na obronie świetnego doktoratu Timothy’ego Snydera. Beauvois i ja jesteśmy nestorami tej szkoły. Ale mam kolegów i kontynuatorów. To mnie cieszy.
submitted by SoleWanderer to Polska [link] [comments]


2017.10.05 22:49 Bifobe Narodowe Siły Zbrojne: wojsko skrajnej prawicy [tygodnik "Polityka"]

Sebastian Pawlina, 3 października 2017
Robota szkodliwa
Uczczone niedawno uchwałą Sejmu, przez aklamację, Narodowe Siły Zbrojne były organizacją skrajnie prawicową, która nie podporządkowała się Polskiemu Państwu Podziemnemu.
Po klęsce wrześniowej przedwojenne partie, w tym Stronnictwo Narodowe, już w lutym 1940 r. zawiązały w konspiracji Polityczny Komitet Porozumiewawczy mający ułatwić wspólne działania. Starały się uzyskać jak największy wpływ na Polskie Państwo Podziemne reprezentowane przez rząd w Londynie i powoływały do życia własne struktury wojskowe. 13 października 1939 r. powstało zbrojne ramię Stronnictwa Narodowego – Narodowa Organizacja Wojskowa (NOW), w 1942 r. licząca ok. 80 tys. ludzi (dla porównania latem 1944 r. AK miała 380 tys.).
Stronnictwo Narodowe było główną siłą po prawej stronie sceny politycznej okupowanego kraju. Ale jeszcze w 1939 r. Narodziła się dla niego konkurencja w postaci Grupy Szańca, wywodzącej się z przedwojennej Organizacji Narodowo-Radykalnej (ONR), powstałej w 1934 r. i zdelegalizowanej w tym samym roku. Szymon Rudnicki, badacz historii tego ugrupowania, pisał: „ONR deklarował się jako obrońca wiary katolickiej. Prawa publiczne przyznawał tylko Polakom. Władzę w państwie miała sprawować Organizacja Polityczna Narodu. (…) Zapowiadano wywłaszczenie i unarodowienie zakładów użyteczności publicznej oraz wielkich przedsiębiorstw górniczych, hutniczych i elektrowni znajdujących się w rękach obcego kapitału”.
ONR przestał istnieć formalnie, ale nie zawiesił działalności. W 1935 r. Doszło w nim do podziału na Ruch Narodowo-Radykalny Falanga i ONR-ABC. I właśnie ta druga frakcja jesienią 1939 r. stała się podstawą dla Grupy Szańca, biorącej swoją nazwę od wydawanej gazety. Jej organizacją militarną był Związek Jaszczurczy, powstały w połowie października 1939 r., liczący w 1942 r. 10 tys. ludzi. Na jego czele stanął działacz ONR, uczestnik bitwy pod Kockiem, ppor. Władysław Marcinkowski.
Grupa Szańca uznała w 1940 r. Rząd Władysława Sikorskiego za jedyny legalny, ale nie akceptowała ZWZ jako nadrzędnej władzy wojskowej w kraju i taka postawa nie zmieniła się do końca wojny. Finanse uzyskiwała z datków od osób prywatnych. Dużą wagę przykładała do propagandy; tylko do 1942 r. udało jej się stworzyć blisko 60 gazet.
Utworzenie NSZ
Szansa na poważniejsze zaistnienie Grupy Szańca pojawiła się wraz z kryzysem w Stronnictwie Narodowym w pierwszej połowie 1942 r. Część jego działaczy zaproponowała, aby podporządkować Narodową Organizację Wojskową dowództwu AK. Nie wszystkim się to spodobało i doszło do podziału. Ta część NOW, która postanowiła pozostać samodzielna, połączyła siły ze Związkiem Jaszczurczym, tworząc 20 września 1942 r. Narodowe Siły Zbrojne. Ich dowódcą został płk Ignacy Oziewicz, ps. Czesław, a szefem sztabu Stanisław Żochowski.
Nazwa organizacji była pomysłem Zbigniewa Stypułkowskiego, prawnika, dotąd związanego z SN, którego mianowano sekretarzem Tymczasowej Narodowej Rady Politycznej, organu zwierzchniego nad NSZ. Teren jej działania podzielono na sześć inspektoratów: Centralny, Ziem Zachodnich, Górnej Wisły, Grodów Czerwieńskich, Północno-Wschodni i Wschód. Te składały się z okręgów, a okręgi z powiatów.
NSZ działały głównie w Generalnym Gubernatorstwie. Na wschodnich obszarach nie udało im się zorganizować niczego więcej ponad luźne grupy. Zaś na zachodzie, na terenach wcielonych do Rzeszy, nie były w stanie prowadzić akcji ze względu na duże straty w ludziach.
Sztab NSZ podzielono na sześć oddziałów: Organizacyjny, Wywiadowczy, Operacyjno-Wyszkoleniowy, Kwatermistrzowski, Łączności oraz Wychowawczo-Oświatowy. Stworzono szkoły podchorążych, przez które według Żochowskiego przeszło ok. 600 ludzi. Uczono ich na podstawie przedwojennych programów, m.in. Centrum Wyszkolenia Piechoty w Rembertowie, korzystano z wydawanych przez NSZ podręczników.
Problemem był brak pieniędzy. Według Żochowskiego miesięczny budżet NSZ w 1943 r. wynosił ok. 2 mln zł. Tymczasem np. liczący mniej niż 100 osób oddział AK Agat, późniejszy batalion Parasol, tylko we wrześniu 1943 r. wydał ponad 250 tys. zł. Pomimo tego NSZ rosły w siłę. 1 października 1943 r. liczyły blisko 73 tys. członków.
Antysemityzm
Podstawą ideologiczną NSZ pozostawał silny antysemityzm. Jeszcze przed wojną ONR winą za słabości Polski obarczał Żydów, którym miała ulegać polska inteligencja. „Jako pozytywny przykład i wzór do naśladowania podawano Niemcy hitlerowskie”, pisze Rudnicki. Wojna nie zmieniła tego podejścia. W Żydach widziano wszystko, co najgorsze. Przypisywano im współpracę z oboma okupantami przeciwko Polakom, oskarżano o stworzenie komunizmu, uznawano za ukrytego wroga, głoszono, że nawet w gettach żyje im się lepiej niż Polakom. Tworzono listy proskrypcyjne – na jednej z nich w kwietniu 1944 r. znalazł się Aleksander Kamiński, autor „Kamieni na szaniec”. NSZ wielokrotnie przyznawały, że Niemcy w znaczącym stopniu „pomogli” Polakom.
W marcu 1943 r. „Barykada”, jedna z gazet NSZ, pisała: „Możemy potępiać Niemców za ich bestialskie metody, ale nie możemy zapominać o tym, że żydostwo było i będzie zawsze elementem destrukcyjnym w naszym organizmie państwowym. Likwidacja Żydów na ziemiach Polski ma wielkie znaczenie dla przyszłego naszego rozwoju, gdyż uwalnia nas od wielomilionowego pasożyta Nie zapominajmy, że rozwiązanie tego problemu w sensie usunięcia Żydów z naszych terenów czekało nas nieuchronnie”. Los Żydów uznawano za dziejową sprawiedliwość. Tych, którzy przeżyliby wojnę, według NSZ miało czekać w Polsce pozbawienie majątków, ziemi, obywatelstwa, a w końcu – wygnanie. W Wielkiej Polsce nie było dla nich miejsca.
I choć – jak twierdzą niektórzy badacze historii NSZ – organizacja nie nawoływała bezpośrednio do zabijania Żydów, jednak wrogość wobec nich była elementem jej tożsamości powodującym, że podczas wojny i po jej zakończeniu żołnierze tej formacji wielokrotnie dopuszczali się morderstw. Już w październiku 1942 r. oddział NOW, który później przyłączył się do NSZ, zabił 40 Żydów, którym udało się uciec z obozu w Lublinie.
Chaim Goldstein, więzień obozu koncentracyjnego, zwanego potocznie Gęsiówką, utworzonego na ruinach warszawskiego getta, wspominał w książce „Bunkier”, że, walcząc w powstaniu warszawskim, był naocznym świadkiem zastrzelenia jednego ze swoich towarzyszy z oddziału, ubranego w pasiak. Ogień otworzyli eneszetowcy, krzycząc: „Nam nie potrzeba walczących Żydów! Wszystkich należy zabić! Śmierć Żydom!”. Bronisław Anlen, również więzień Gęsiówki, opisał „rozprawę” nad złapanym więźniem Pawiaka i Gęsiówki oraz ranną Żydówką na noszach. Oboje byli „sądzeni” przez członków NSZ pod zarzutem szpiegostwa. Zostali rozstrzelani.
Wbrew państwu podziemnemu
Może właśnie po to, aby nad nimi zapanować, AK chciało przejąć kontrolę nad żołnierzami NSZ. Od stycznia 1940 r. ZWZ/AK zgodnie z rozkazem Naczelnego Wodza prowadziło akcję scaleniową mającą na celu podporządkowanie wszystkich organizacji podziemnych jednemu dowództwu. Rozmowy trwały od początku 1943 r., nie przynosząc efektów. NSZ domagały się współpracy na równych warunkach i dostępu do pieniędzy rządu RP w Londynie. 11 marca 1943 r. w „Biuletynie Informacyjnym” AK ukazał się artykuł Jana Piekałkiewicza, delegata rządu RP na kraj, zatytułowany jednoznacznie „Warcholstwo”. Działanie NSZ określił jako „robotę szkodliwą i zasługującą na potępienie”. Ale pertraktacje trwały. Doszło do spotkania Ignacego Oziewicza ze Stefanem Roweckim. Zanim jednak wykonano kolejny krok, AK i NSZ otrzymały potężne ciosy ze strony gestapo, które w czerwcu 1943 r. Aresztowało i Roweckiego, i Oziewicza.
Rozmowy utknęły w martwym punkcie. Nie pomagały im działania NSZ. Do początku 1943 r. organizacja za głównego wroga uznawała Niemców, ale po ich klęsce pod Stalingradem przeciwnikiem nr 1 stał się ZSRR, przez AK uznawany za „sojusznika naszych sojuszników”. Oddziały NSZ zaczęły zwalczać oddziały Gwardii Ludowej (GL), później Armii Ludowej (AL) oraz sowieckich partyzantów. Według raportu AK z listopada 1944 r. „d-cy [NSZ] kontaktują się i współpracują z Gestapo. Wsypują partie komunistyczne”.
W poniedziałek 9 sierpnia 1943 r. Oddział Leonarda Zub-Zdanowicza, ps. Ząb (jedynego cichociemnego, który nie wykonał rozkazu AK i przystał do NSZ), w leżącej niedaleko Sandomierza wsi Borów dokonał mordu, zabijając 26 partyzantów GL z oddziału im. Jana Kilińskiego oraz czterech mieszkańców wsi. W listopadzie AK na łamach „Biuletynu Informacyjnego” odcięła się od tego morderstwa, zaś gen. Tadeusz Bór-Komorowski potępił NSZ. W lutym 1944 r. w Tomaszowie Mazowieckim oddział NSZ Las zamordował trzy osoby za powiązania z AL, pokrewieństwo z partyzantami AL lub komunizm, dziewięć oddał Niemcom, którzy zesłali je do Gross-Rosen.
Tymczasem 15 października 1943 r. minął termin, jaki nowy dowódca AK wyznaczył NSZ na podporządkowanie się, w efekcie czego 9 listopada wydał rozkaz, w którym stwierdzał, że NSZ nie są częścią Polskich Sił Zbrojnych, a wszyscy jego członkowie mają obowiązek „zameldować się do czynnej służby w Armii Krajowej”. Interweniował Naczelny Wódz gen. Kazimierz Sosnkowski, który zalecił Borowi-Komorowskiemu przyjęcie NSZ z uznaniem niezależności do końca wojny. Bór-Komorowski nie zaakceptował tego rozwiązania, słusznie przyjmując, że mogłoby zaszkodzić AK, która dotąd scalała inne organizacje, nie zapewniając im samodzielności. W końcu nowy dowódca NSZ płk Tadeusz Kurcyusz otrzymał list od Sosnkowskiego, w którym ten rozkazywał mu podporządkować się AK. Poskutkowało. 7 marca 1944 r. NSZ scaliły się z AK, pozostawiając sobie swobodę m.in. w zakresie werbunku i propagandy. 31 marca Bór-Komorowski wydał rozkaz powitalny dla żołnierzy NSZ.
Jednak nie wszystkim w NSZ podporządkowanie się podobało. Zaczęli naciskać na Kurcyusza. Ten zmarł 22 kwietnia, co skomplikowało sytuację. W jego miejsce Bór-Komorowski na p.o. komendanta NSZ wyznaczył ppłk. Albina Raka, nakazując mu dokończenie scalenia. Wtedy grupa niechętnych AK oficerów NSZ porwała Raka, postawiła przed sądem i skazała na śmierć. Choć wyroku nie wykonano, o całościowym scaleniu można było zapomnieć. Do AK przeszło 10–15 tys. ludzi, poza nią zostało 60–65 tys.
Na czele NSZ-ONR, zbuntowanego odłamu organizacji, stanął ppłk Stanisław Nakoniecznikoff-Klukowski, wcześniej związany z AK. Nie cieszył się zaufaniem kierownictwa politycznego NSZ-ONR, co wynikało m.in. z jego dążenia do bliższej współpracy z AK. W efekcie 18 października 1944 r. z wyroku sądu NSZ został zastrzelony.
Z uwagi na problemy z podporządkowaniem się rozkazom AK organizacja NSZ nie wzięła udziału w akcji Burza (choć poszczególne oddziały partyzanckie przyłączały się do walki). Stało się tak również w czasie powstania warszawskiego. Dowództwa NSZ nie poinformowano o jego wybuchu, ale blisko 2 tys. ludzi z NSZ uczestniczyło w działaniach bojowych.
Niemiecka asysta
Największe zgrupowania NSZ od czerwca 1944 r. zbierały się na Kielecczyźnie. Wśród nich znalazła się dowodzona przez ppłk. Antoniego Szackiego, ps. Bohun, związanego ze Związkiem Jaszczurczym od 1940 r., Brygada Świętokrzyska. Powołana do życia 11 sierpnia 1944 r., licząca początkowo ok. 850 ludzi, chciała przedostać się na zachód, w stronę wojsk anglo-amerykańskich. Liczono na trzecią wojnę światową, w której brygada miała ruszyć na ZSRR u boku aliantów. Do Amerykanów faktycznie udało jej się dostać. Nie dokonała tego samodzielnie, ale dzięki wyraźnej pomocy Niemców.
Dobre kontakty z Niemcami zapewniał jednostce Hubert Jura, ps. Tom, współpracujący z okupantem od jesieni 1943 r., kiedy to nawiązał kontakt z SS-Hauptsturmführerem Paulem Fuchsem, gestapowcem działającym w Radomiu. Dzięki znajomościom Tomowi udało się zapewnić brygadzie swobodny przemarsz przez tereny zajmowane przez Niemców, którzy nie tylko przepuścili oddział, ale także dostarczali mu broń, paliwo i jedzenie. Część żołnierzy brygady trafiła na kursy prowadzone przez Abwehrę. Jeszcze w kwietniu 1945 r. toczyły się rozmowy o wykorzystaniu brygady przez Niemców, m.in. jako desantu na tyły Armii Czerwonej. O współpracy z Niemcami donosiły meldunki dowódców AK i tajny raport gen. Reinharda Gehlena, dowódcy Oddziału Obce Wojska Wschód w sztabie niemieckich wojsk lądowych.
W styczniu 1945 r. Brygada Świętokrzyska, licząca blisko 1400 osób, dotarła do Czechosłowacji. 5 maja wyzwoliła obóz koncentracyjny w Holiszowie. Po wejściu na tereny zajęte przez Amerykanów jej żołnierzy przydzielono do kompanii wartowniczych. Nie powiodło się włączenie brygady do II Korpusu gen. Władysława Andersa. Jej żołnierze dopiero w 1988 r. zostali uznani za kombatantów Wojska Polskiego. Historia NSZ jako organizacji skończyła się w 1948 r. wraz ze śmiercią ostatniego komendanta Stanisława Kasznicy.
Zanim jednak do tego doszło, NSZ prowadziły dalej działalność. Nie tylko tę polegającą na walce z Armią Czerwoną i instalującą się w kraju komunistyczną władzą, ale także, a może przede wszystkim, tę wynikającą z realizacji skrajnie nacjonalistycznej wizji Polski. Najpierw 27 maja 1945 r. w Przedborzu, opodal Piotrkowa Trybunalskiego, oddział NSZ Władysława Kołacińskiego, ps. Żbik, wcześniej żołnierza Brygady Świętokrzyskiej, zamordował 9 Żydów. Po latach dowódca akcji usprawiedliwiał się, że wybrano jedynie kilku spośród blisko 300 Żydów zamieszkujących w tym czasie miasteczko, a ci, którzy zginęli, współpracowali z komunistami. Wersję tę powtarzają bezrefleksyjnie apologeci NSZ. Tymczasem badania prowadzone przez historyków wykazały, że w całym Przedborzu żyło wówczas niewielu więcej Żydów ponad tych zabitych, a akcja, zamiast być konkretnie wymierzoną zemstą na wrogu, nosiła znamiona pogromu.
Do pogromu doszło także 6 czerwca 1945 r. we wsi Wierzchowiny, nieopodal Chełma. Jeszcze w maju tego samego roku Marian Pazderski, ps. Szary, sporządził listę kilkunastu „niebezpiecznych” mieszkańców wsi. Jednak kiedy jego oddział wszedł do Wierzchowin, zamiast kilkunastu osób zamordował 194, w tym 65 dzieci poniżej 11 roku życia. Ofiarami byli Ukraińcy. Jak pisze Grzegorz Motyka, „głównie prawosławni, ale wśród nich była też grupa świadków Jehowy”.
Następnego dnia w Gawrychowie w powiecie łomżyńskim bojówka NSZ zamordowała sześcioosobową rodzinę Rybińskich. 20 czerwca w Żelechowie żołnierze NSZ zabili troje Żydów. Chanke Ashlak, która przeżyła napad, wspominała: „Mordercy weszli do domu i spytali polskiej rodziny: »Gdzie są te Żydówki, które uciekły?«. Nikt im nie odpowiedział. Zaczęli szukać i zajrzeli pod łóżko, świecąc latarką. Znaleźli moją biedną przyjaciółkę, a kiedy ją wyciągali, błagała ich słowami, których nigdy nie zapomnę: »Panowie, nie zabijajcie mnie, przeżyłam tyle okropieństw, straciłam wszystko i wszystkich, darujcie mi życie, ja tak pragnę żyć…«”. Kilka tygodni później, 8 lipca, w Opocznie, niespełna 30 km od Tomaszowa Mazowieckiego, z rąk NSZ zginęło trzech Żydów, w tym 32-letni David Mandelbaum, który przeżył Auschwitz.
Podobnych przypadków było więcej. Do wielu dochodziło w późniejszym okresie, gdy żołnierze NSZ działali już w konspiracji antykomunistycznej. Część z nich można zaklasyfikować jako przejaw wojennego bandytyzmu, jednak te największe zbrodnie były czystkami powodowanymi nienawiścią do wszystkiego, co niepolskie.
submitted by Bifobe to Polska [link] [comments]


2017.08.13 13:34 akejavel Załoga Volkswagena: oni nas zwalniają, a my zakładamy nowy związek zawodowy

Załoga Volkswagena: oni nas zwalniają, a my zakładamy nowy związek zawodowy submitted by akejavel to Polska [link] [comments]


2017.08.13 13:34 akejavel Załoga Volkswagena: oni nas zwalniają, a my zakładamy nowy związek zawodowy

Załoga Volkswagena: oni nas zwalniają, a my zakładamy nowy związek zawodowy submitted by akejavel to Poznan [link] [comments]


2016.09.21 18:37 ben13022 Debata prezydencka w USA: Clinton może polec jak Carter

Za pięć dni pierwsza debata telewizyjna kandydatów. Wtedy pozna ich 60 mln Amerykanów.
Kandydatka demokratów wydobrzała po ostrym zapaleniu płuc, ale w tym tygodniu odwiedzi tylko dwa stany – Florydę i Pensylwanię – i to na krótko. Wszystko po to, aby zachować jak najwięcej czasu na przygotowanie się do pierwszej bezpośredniej konfrontacji z Donaldem Trumpem. – Sztab Hillary Clinton liczył, że na tym etapie kampanii jej przewaga nad Trumpem będzie na tyle bezpieczna, iż bez trudu pokona go w telewizyjnym studiu. Tak się jednak nie stało ze względu na narastającą atmosferę zagrożenia w USA, a także powszechne zmęczenie politycznym establishmentem, który nie potrafi wyprowadzić kraju na ścieżkę szybkiego wzrostu gospodarczego, oraz wątpliwości co do stanu zdrowia Clinton – mówi „Rz" Bruce Stokes, dyrektor w waszyngtońskim instytucie badania opinii publicznej Pew. Spocony Nixon Opublikowany we wtorek sondaż NBC daje co prawda po raz pierwszy od wielu dni przewagę Clinton. Miałaby uzyskać 8 listopada 50 proc. głosów wobec 45 proc. dla Trumpa. Jednak poniedziałkowa debata telewizyjna może te proporcje zmienić diametralnie. 90-minutowe starcie obu kandydatów na Hofstra University w stanie Nowy Jork będzie oglądało trzy czwarte Amerykanów, którzy mają „poważny" zamiar wziąć udział w wyborach. To jakieś 100 mln osób, spośród których 60 mln tak naprawdę po raz pierwszy odkryje oboje kandydatów. – Celem Clinton jest pokazanie, że nie tylko posiada ogromną wiedzę, wielkie doświadczenie, ale potrafi także być politykiem z krwi i kości, który wczuwa się w problemy zwykłych Amerykanów – mówi „Rz" proszący o zachowanie anonimowości dyplomata USA. – Trump ma potencjalnie łatwiejsze zadanie. Będzie chciał przekonać widzów, że wbrew swojej reputacji jest politykiem poważnym, zrównoważonym, „prezydenckim". Jeśli Clinton nie uda się wyprowadzić go z równowagi, to on wygra debatę – dodaje nasz rozmówca. W historii Ameryki debaty prezydenckie radykalnie zmieniły kierunek kampanii wyborczej kilkakrotnie. Słynna pozostała pierwsza z nich z 1960 r. między senatorem Johnem F. Kennedym a wiceprezydentem Richardem Nixonem. Ten ostatni był niewątpliwie lepiej przygotowany do objęcia najwyższego urzędu w państwie, miał większą wiedzę. Ale w czasie debaty pocił się, nie zgodził się na makijaż, garnitur na nim źle leżał, a kamera filmowała go pod złym kątem. Wypadł źle w stosunku do młodego, przystojnego Kennedy'ego i nie tylko debatę, ale i wybory przegrał. Zrażony takim wynikiem Nixon, już jako prezydent, nigdy nie zgodził się na udział w debacie. Następna odbyła się więc dopiero w 1976 r. między prezydentem Geraldem Fordem a gubernatorem Georgii Jimmym Carterem. Tym razem o wyniku wyborów przesądził nie wygląd kandydatów, ale słynna wpadka Forda: „Związek Radziecki nie dominuje nad Europą Wschodnią i nigdy nie będzie dominował nad nią, póki działa administracja Forda". Ale cztery lata później role się odwróciły. Gubernator Kalifornii Ronald Reagan wszedł do studia z dużo niższym poparciem w sondażach niż Carter. Ale jego wyniesione z Hollywood wielkie doświadczenie w występowaniu przed kamerami, jasny plan działania i znakomite repliki (kilkakrotnie powtarzane „pan znowu swoje – there you go again") przesądziły nie tylko o zwycięstwie republikanów, ale także o rozwoju przez dekady: nie tylko Ameryki, ale i świata. – To właśnie takiego scenariusz najbardziej obawia się Clinton, bo pod wieloma względami Trump przypomina w stylu działania i osobowość Reagana – mówi Bruce Stokes. Schwartz zna błędy Trumpa Sekretarz stanu co prawda brała udział łącznie w 40 debatach telewizyjnych na najwyższym szczeblu, w tym z Barackiem Obamą osiem lat temu i Berniem Sandersem na początku tego roku. Ale Trump prowadził przez lata jedną z najbardziej popularnych satyrycznych audycji w amerykańskiej telewizji, show to jego żywioł. Dlatego od początku tygodnia w swoim nowojorskim domu w Chappaqua Clinton starannie analizuje zachowanie Trumpa w trakcie starć w telewizji, w szczególności gdy walczył z Tedem Cruzem o nominację republikanów. Stara się rozpoznać, co wyprowadza miliardera z równowagi. O radę poprosiła także autora bestsellerowej książki o Trumpie Tony'ego Schwartza „Art of the Deal" – Może postawić na wytykanie Trumpowi kłamstw, ale to ryzykowna strategia, bo ten może tych kłamstw wystrzelać tyle, że Clinton nie nadąży z prostowaniem, a wyjdzie na osobą o wiele nudniejszą – mówi Bruce Stokes. Wiele wskazuje więc na to, że kandydatka demokratów postawiła na inny plan: licytację z Trumpem, kto będzie bardziej radykalny. To po części narzuca sekwencja wydarzeń tuż przed debatą: serię w większości nieudanych zamachów w Nowym Jorku, New Jersey i Minnesocie. Choć sprawca tych pierwszych, Amerykanin afgańskiego pochodzenia Ahmad Khan Rahami, został błyskawicznie schwytany już w nocy w poniedziałku na wtorek, nie jest pewne, na ile to uspokoi Amerykanów. Dlatego Clinton woli podbijać napięcie. Telewizji izraelskiej powiedziała już, że terroryści z Państwa Islamskiego modlą się, aby Trump wygrał wybory, bo to będzie początek światowej konfrontacji między cywilizacjami. W poniedziałek może pójść jeszcze dalej.
źródło: http://www.rp.pl/Wybory-prezydenckie-w-USA/309209900-Debata-prezydencka-w-USA-Clinton-moze-polec-jak-Carter.html#ap-1
submitted by ben13022 to Polska [link] [comments]


2016.09.05 20:35 ben13022 Wywiad Sroczyńskiego z Waldemarem Pawlakiem

Rostowski się tylko uśmiechał. Wiedzieli, że z powodu 22 złotych nie wyjdę z koalicji.
Z Waldemarem Pawlakiem rozmawia Grzegorz Sroczyński.
Paradowska mówiła, że nikt tak nie dostał w tyłek jak Pawlak.
"Cyborg". "Robot". "Człowiek z drewna". "Terminator". Bolało?
Spoza?
Kaczyński też tak mówi. "Byliśmy przez 25 lat odpychani". "Byliśmy wyśmiewani". "Słyszeliśmy rechot".
Byli upokarzani?
Duża część działań obecnej władzy wynika z resentymentu jednej postsolidarnościowej elity, która czuła się marginalizowana i lekceważona przez drugą postsolidarnościową elitę. I to się łatwo nie wypali.
Dlaczego?
Bauman pisze, że dla rynku i kapitalizmu ludzie są wartościowi, jeśli mogą tyrać, zarabiać i kupować, a jak nie mogą, to stają się odpadami, które najlepiej byłoby elegancko zutylizować. U nas po transformacji tych "odpadów" zostało sporo. Byli nazywani "homo sovieticus", a teraz chcą usłyszeć: "To inni ci zabrali, zablokowali twój awans, nie pozwolili się rozwijać".
Jak ktoś czuje się upokorzony, to zwykle zaczyna upokarzać innych.
Pan to rozumie?
Komu najbardziej pan nie zapomniał?
Swoi?
Dlaczego Pawlak sobie poradził, a Gliński - nie?
Poszło wtedy o stołki?
Czyli?
Jaka?
Bo?
Nie wiem.
Może tego chcą.
Główny to jaki?
Trump wygra?
Dlaczego?
Pan wszystko czytał?
Staroć.
Bo?
Rządziliście osiem lat z Platformą. O co się najbardziej żarliście?
I zwalczyliście?
Przedszkola to był pański pomysł?
Tak się z Platformą umówiliście?
Nie interesowały?
Czyli?
Ile?!
Właściwie o co im chodziło?
I co pan zrobił?
Co dalej?
Nikogo to nie interesuje.
Unia elit.
CV
Waldemar Pawlak: był nieprzerwanie przez 26 lat posłem PSL, dwa razy premierem (w 1992 roku przez 30 dni, a potem w latach 1993-95). W rządzie Tuska przez pięć lat był wicepremierem. W ostatnich wyborach nie dostał się do Senatu. Jest prezesem Ochotniczych Straży Pożarnych, doradza związkowi Pracodawcy RP, prowadzi z synami gospodarstwo rolne.
źródło: http://wyborcza.pl/duzyformat/1,127290,20557773,waldemar-pawlak-wkurzalem-sie-tlumaczylem-ale-tusk-nie-chcial.html
submitted by ben13022 to Polska [link] [comments]


2016.08.31 17:00 SoleWanderer MACIE ŻYĆ TAK, JAK MY ŻYJEMY - Tygodnik Powszechny

Mogliśmy się już widzieć, i to w tym samym miejscu. W 2011 r. Mateusz Bożydar Marzoch, prezes jednego z warszawskich Kół Młodzieży Wszechpolskiej, asystent posła Roberta Winnickiego, „narodowiec, katolik”, jak przedstawia się na Twitterze, szedł w Marszu Niepodległości. Ja stałam w pobliżu kawiarni przy placu Konstytucji w kontrmanifestacji. Minęło 5 lat, niewiele mniej niż nasza różnica wieku.
Kiedy 1 sierpnia obserwowałam kolejny przemarsz narodowców, oprócz wielu innych uczuć – opisanych przeze mnie na łamach „TP” w tekście „Nowy Świat maszeruje” (nr 33/16) – poczułam wstyd. Wstyd, że nie weszłam w tłum i nie zapytałam: „Dlaczego tu przyszedłeś?”, ale także z powodu własnej pogardy i poczucia wyższości. Poniższa rozmowa wzięła się m.in. z potrzeby przełamania tej postawy.
MAGDALENA KICIŃSKA: Dziękuję, że zgodził się Pan na spotkanie – wielu przedstawicieli organizacji, o których pisałam w „TP”, nie chciało rozmawiać. Zwłaszcza że był Pan jedną z osób, które negatywnie skomentowały naszą okładkę sprzed dwóch tygodni.
MATEUSZ BOŻYDAR MARZOCH: Bardziej nie podobał mi się tytuł. Bo dlaczego to, co robimy, jest kradzieżą? To przywracanie Polakom świąt i rocznic. Zanim organizacje narodowe o to nie zadbały, mało kto je celebrował, a jeśli, to niemrawo. Teraz – tłumy. Dopiero od niedawna mamy też np. Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych. To zasługa pracy u podstaw, którą robimy.
A nie prezydentów Kaczyńskiego i Komorowskiego, którzy przeprowadzili proces legislacyjny w tej sprawie?
Oni raczej wyczuli, że powinni to zrobić, reagując na presję. To my upomnieliśmy się o pamięć.
Krzycząc 1 sierpnia: „Śmierć wrogom ojczyzny”?
To hasło ściśle historyczne, używane szczególnie po II wojnie światowej, kiedy polscy partyzanci walczyli z okupantem sowieckim i z ludźmi, których uważali za wrogów.
Chce mnie Pan przekonać, że nie ma w tym okrzyku odniesień do tu i teraz?
1 sierpnia krzyczeliśmy też „Jedna kula, jeden Niemiec”, a nie wydaje mi się, żeby ktoś teraz nawoływał do zabijania Niemców. Bądźmy poważni.
Niech mi więc Pan wytłumaczy związany z Powstaniem kontekst innego hasła, które skandowano: „A na drzewach zamiast liści będą wisieć syjoniści”?
Tu przyznam: nie wiem, co koledzy mieli na myśli. Ale nie dam się wmanipulować. Pani chce, żebym powiedział, że dosłownie bierzemy to, o czym krzyczymy.
Chcę zrozumieć, co Panu daje wykrzykiwanie tych haseł.
Poczucie sensu: czerpiąc z doświadczenia tamtych ludzi i oddając im cześć, czuję z nimi łączność. Wiem dzięki temu, gdzie i kim jestem, i jakie z tego wynikają dla mnie obowiązki. Np. w czasie wojny – jak należy się zachować. Wiem, że poszedłbym walczyć z tymi samymi hasłami na ustach.
A w czasie pokoju? Oglądałam Pański profil na Facebooku i konto na Instagramie. Widzę, że lubimy podobną muzykę, i zastanawiam się, czy jest coś, co poza muzyką może nas łączyć.
Poglądy pewnie nie.
Obawiam się Pańskich.
Niesłusznie. Nie jesteśmy tacy źli.
Nie dopuszczacie możliwości, że ktoś inaczej widzi świat.
Bo jesteśmy pewni, że nasza wizja jest dla Polski najlepsza.
O tym mówię – o braku wątpliwości. Jak się go zdobywa? Jak znalazł się Pan w Młodzieży Wszechpolskiej?
Pochodzę ze wsi, gdzie moi rodzice prowadzą gospodarstwo. Tam się wychowywałem, później poszedłem do liceum w powiatowym mieście i mieszkałem w internacie. Nie wiedziałem wtedy zbyt wiele o organizacjach narodowych. Od gimnazjum udzielałem się jako harcerz.
ZHP?
Stowarzyszenie Harcerstwa Katolickiego Zawisza. Wciągnął mnie kuzyn i to właśnie tam nabrałem poczucia, jak wielki sens ma nie tylko praca – co wyniosłem wcześniej z domu, bo od najmłodszych lat pomagałem w prowadzeniu gospodarstwa – ale przede wszystkim służba.
Czym ona jest?
Pomocą drugiemu człowiekowi, pracą na rzecz wspólnoty i gotowością do poświęceń na jej rzecz.
Tu się zgadzamy – ja również uważam, że to istotna wartość.
No więc ja podjąłem służbę na rzecz Młodzieży Wszechpolskiej – w 2011 r. pojechałem na Marsz Niepodległości i zobaczyłem, że potrzebna jest pomoc. Wstąpiłem do Straży Marszu – budowała ją m.in. MW, trafiłem na spotkanie. Sprawdzili, kim jestem.
Jak?
Weryfikacja polegała na rozmowie, sprawdzeniu naszych profili na Facebooku, to wszystko. Od początku roku akademickiego – kiedy zacząłem studia: bezpieczeństwo wewnętrzne na UW – zacząłem chodzić na spotkania. I od tej pory każda akcja, każda służba, którą pełnimy – np. ostatnio, przy pogrzebie kard. Macharskiego na Wawelu – daje mi ogromną satysfakcję i poczucie, że dokonałem właściwego wyboru.
To znaczy?
Że jestem wśród ludzi, którzy myślą tak jak ja i chcą tego samego.
Wcześniej Pan tego nie czuł?
Może w harcerstwie, ale z tego się wyrasta. A potrzeba zostaje.
Co Pan ostatnio czytał?
„Wszechpolaka”.
A książki?
Szczerze mówiąc, od dziecka muszę się do książek zmuszać.
Pytam, bo chciałabym się dowiedzieć, co Pana ukształtowało.
Już powiedziałem: praca. To, co robiłem w domu, potem w harcerstwie, teraz w MW – dla innych i dla narodu.
Jest Pan honorowym dawcą krwi.
Od 18. roku życia. I dawcą szpiku.
A kiedy patrzy Pan na probówki, w których zgromadzona jest krew, w każdej taka sama, nie myśli Pan – kto ją oddał, komu zostanie przetoczona?
Nie, bo człowiek to człowiek, życie to życie. Jeżeli umierałby ktoś, kto jest innego koloru skóry, wyznania czy nawet, powiedziałbym, orientacji, moje człowieczeństwo nakazywałoby mu pomóc i tę krew przekazać.
Woodstockowiczowi też?
Na Woodstocku nigdy nie byłem.
Może gdyby Pan na własne oczy zobaczył uczestników festiwalu, to nie napisałby Pan o nich na Twitterze „podludzie”.
Widziałem filmy i zdjęcia – zachowywali się jak robaki, taplali w błocie jak zwierzęta.
Nie mają prawa bawić się tak, jak uważają za stosowne?
A ja mam prawo to oceniać.
To chyba nie po chrześcijańsku mówić, że ktoś jest „podczłowiekiem”.
Dlatego jako chrześcijanie chodzimy do spowiedzi.
A z tego się Pan wyspowiadał?
A to już moja intymna kwestia.
Wpisu Pan nie usunął.
Oj, wiele wpisów wisi, które bym chciał pokasować, ale nie mam czasu.
Można być polskim patriotą i gejem?
Wie pani, to trudne pytanie. Homoseksualizm jest czymś nienaturalnym, co dotyka człowieka na jakimś etapie jego życia.
Homoseksualizm nie jest chorobą, wyborem ani stylem życia.
Według mnie jest schorzeniem. Ale osobiście uważam, że taki człowiek też mógłby zginąć za Polskę.
Ginęli. Oddawali życie za Polskę ludzie różnych wyznań, orientacji…
No dobrze, dobrze, znamy te historie…
Dlaczego Pan się śmieje?
Wszystko można zmanipulować – mówić np., że „Rudy” był homoseksualistą.
A to by było coś złego, gdyby był?
Dla mnie? Tak.
Bo?
Bo to nienaturalne i niezdrowe dla tej osoby i dla społeczeństwa. Ale nie uważam, że należałoby tych ludzi zabijać.
A mniej drastycznie – być członkiem tej samej wspólnoty też nie należy?
To nie tak. Nasz problem z tymi ludźmi nie wynika z tego, że oni mają ten swój problem, ale z tego, że chcą, żebyśmy my ich defekt zaakceptowali i przyjęli jako normę. Na to zgody nigdy nie będzie. Bo to pierwszy krok, za nim idzie cała ideologia tolerancjonizmu, która doprowadziła do tego, co się teraz dzieje na zachód od Polski.
Co to jest tolerancjonizm?
Zachód wybrał zupełną anarchię i ideologię, która go rozbroiła, wmawiając ludziom, że wszystko jest dobre: chcesz być kobietą, chociaż się urodziłeś mężczyzną – nie ma sprawy. Chcesz zabić dziecko – twoje prawo, a aborcja to oznaka wolności kobiety. I że nie zabija się człowieka, że to tylko zlepek tkanek. Więc ja się pytam: co z tego zlepka tkanek będzie potem? Słoń? Zachód zapomniał, że są rzeczy niepodważalne.
Dla mnie to, co niepodważalne, to prawa człowieka, dla Pana – prawa boskie, prawa jednej religii?
Moja wiara zakłada, że człowiek całe życie powinien dążyć do zbawienia, a inni ludzie, inni katolicy, powinni pomagać ludziom obok siebie, nawet niewierzącym, znaleźć drogę do zbawienia.
I chce Pan narzucać swoją wizję tego, co można, a czego nie można, innym?
Jeszcze nie narzucamy.
Jeszcze...
Nie muszę narzucać komuś, żeby miał narodowe poglądy i za największe dobro uważał naród, choć tego bym chciał – pamiętając, że przed narodem tylko Bóg. Ale są sprawy fundamentalne, w których nie możemy pozwolić, by ktoś decydował o sobie wbrew boskiemu prawu i wbrew interesowi narodu. Taką sprawą jest np. aborcja.
Ci, którzy Pańskiego zdania nie podzielają, są wrogami ojczyzny?
Wrogami ojczyzny są ci, którzy prowadzą do jej moralnego zepsucia, do liberalizmu, źle pojętej tolerancji i odejścia od wartości chrześcijańskich, na których została zbudowana. Wszyscy, którzy starają się to negować, którzy starają się doprowadzić do tzw. multikulturalizmu i wymieszania wszystkich ze wszystkimi, zniesienia granic – także moralnych. Wszyscy ci, którzy na pierwszym miejscu nie stawiają interesu Polski i narodu polskiego, ale jakiś wyimaginowany europejski albo swój własny.
Bardzo ogólne słowa.
Mam nazwiskami wymieniać?
Pańscy koledzy często to robią. Spróbuję zgadnąć: np. ci, którzy popierają prawo do decydowania o przerywaniu ciąży? Zwolennicy przyjmowania uchodźców? Osoby, które są LGBT i które działają na rzecz ich praw?
Wszyscy oni działają na rzecz degrengolady moralnej społeczeństwa, a nie na rzecz ochrony praw. Oglądała pani igrzyska olimpijskie, bieg na 800 metrów i te trzy pseudopanie, które paniami raczej nie są…
Ale co to ma wspólnego z prawami osób LGBT w Polsce?
To przykład tego, do czego oni dążą. Do przywilejów, chcą sobie ugrać przywileje. Tak to się zaczyna – mniejszość krzyczy, że jest dyskryminowana, a tak naprawdę chce lepszego traktowania. Od znajomych, którzy wyjechali do Wlk. Brytanii, wiem, że tam np. dotyczy to czarnoskórych. Nie pracują tak ciężko jak my, są leniwi, ale jak pracodawca chce ich zwolnić, to zarzucają mu rasizm.
To, co Pan mówi, to właśnie rasizm: wywyższanie jednej rasy ponad inną na podstawie fałszywych uogólnień. Mniejszości nie chcą być „lepsze”, chcą być równe.
Pani w to wierzy, ja nie.
A rozmawiał Pan z kimś, kto działa np. w organizacji LGBT?
Nie, i jakoś nie chcę.
Może by się Pan dowiedział, że chcą czegoś innego, niż Panu się wydaje.
Wystarczy mi widzieć Paradę Równości i to świństwo, które tam maszeruje. Faceci poprzebierani za kobiety, pomalowani jak jakieś nabzdyczone panie z burdelu; pseudo-katolicy, którzy chcą, żeby ich Kościół zaakceptował; mężczyźni, którzy wymachują sztucznymi penisami, co to ma być? To wbrew naturze. Najpierw akceptacja dla par homo, potem adopcja, a potem usłyszymy to, co w Holandii, by zalegalizować zoofilię, albo w Szwecji – by uczyć dzieci obowiązkowo masturbacji. To chore.
Słucham Pana i myślę: to pomieszanie wszystkiego ze wszystkim. Zasłyszane plotki, niepotwierdzone pogłoski, między którymi istnieje wymyślony związek przyczynowo-skutkowy.
Potwierdzone. Dla nas jest jasne, że to wszystko się łączy, a państwo tego nie widzą, bo wierzą w ich dobre intencje.
Ma Pan w swoim środowisku kogoś o innej orientacji niż heteroseksualna?
Nie.
Nigdy nie chciał Pan skonfrontować swoich wyobrażeń z tym, kim oni są naprawdę?
Wystarczy mi to, co widzę i czytam. Zaczyna się od drobnych rzeczy, a potem granice przyzwoitości się zacierają, i w efekcie rodziny zostają pozbawione wpływu na to, jak wychowują dzieci, bo jakaś ideologia i organizacje, które wcielają ją w życie, uważają, że zrobią to lepiej.
Pańska organizacja też uważa, że ma monopol na prawdę.
Nie można wszystkim na wszystko pozwalać w stylu „róbta co chceta”. Trzeba stawiać granice, żeby mieć w życiu jakieś punkty stałe, wartości, żeby wiedzieć, do czego się odwołać. A odwołać się można tylko do tego, co nas ukształtowało: wiara i historia.
Ma Pan rodzeństwo?
Trójkę.
A jeśli brat powiedziałby, że jest gejem?
Argumenty ad personam są bardzo słabe.
Chciałabym nadać sprawom, o których Pan ma tak mocne poglądy, jakąś twarz.
Na to pytanie nie odpowiem. To intymna sprawa i nie chcę, żeby ktoś w nią ingerował.
Ja nie chcę, żeby Pan ingerował w moje. Pytałam po prostu, co by Pan poczuł.
Nie powiem, że się nad tym nigdy nie zastanawiałem. Ale mam takie szczęście, że zostaliśmy wszyscy dobrze wychowani przez naszych rodziców.
To znaczy, że ktoś, kto jest homoseksualistą, jest nim dlatego, że został źle wychowany?
Tak uważam.
Był Pan na Światowych Dniach Młodzieży. Jak Pan odebrał to, co papież mówił o uchodźcach?
Jesteśmy zawiedzeni. On mówi tylko to, co nakazuje wiara, ale według nas nie do końca bierze pod uwagę zasadę ordo caritatis, czyli porządek miłości, mówiącą o tym, że najpierw trzeba troszczyć się o rodzinę i kraj, a potem o resztę. Poza tym to, co głosi papież, to jego nauka społeczna – pocieszamy się, że nieomylność dotyczy tylko kwestii wiary. W pozostałych, jak każdy człowiek, może się mylić.
Studiuje Pan na UW…
Kończę licencjat.
…Myśli Pan o tym, co organizacja, do której dziedzictwa odwołuje się ta, do której Pan należy, robiła w latach 30.?
Proszę pani, w latach 30. na ulicach jedni strzelali do drugich. Bojówki komunistyczne zresztą…
Pytam też o numerus clausus i getto ławkowe.
Jestem w stanie zrozumieć, że dla Polaków liczna mniejszość żydowska na uniwersytetach to był problem. Że dostawała wiele przywilejów, a zdolni Polacy nie.
Nie dostawała przywilejów – miała zagwarantowaną w konstytucji marcowej równość praw, w tym do studiowania.
Mogli sobie na to pozwolić ze względu na dobre usytuowanie, a Polacy nie.
Według spisu powszechnego z 1931 r. nieliczni Żydzi byli właścicielami majątków ziemskich. Prawie 70 proc. utrzymywało się z drobnego handlu i rzemiosła. Niewielu pracowało w przemyśle, zaledwie 2,6 proc. w administracji. Żydowscy studenci w międzywojniu wywodzili się z różnych warstw społecznych. Mówi Pan, że bicie brało się z tego, że byli na uniwersytetach, bo było ich stać, a polskich studentów nie i odpowiedzią była przemoc? Studenci żydowscy stanowili 20-25 proc. studentów. Czyli mniejszość.
Ta liczba rosła i nie dziwię się, że Polacy się buntowali i chcieli w swoim kraju mieć większy dostęp do szkolnictwa wyższego.
A Żydzi nie byli we własnym kraju?
Ale to dalej byli Żydzi. Mieli obywatelstwo polskie, ale do polskości za bardzo się nie poczuwali.
Skąd Pan to wie?
Dla nich przede wszystkim, zresztą do tej pory tak jest, najważniejszym punktem odniesienia była przynależność do społeczności żydowskiej.
Nie słyszał Pan o asymilacji? O Żydach-patriotach? O tych, którzy służyli w Wojsku Polskim?
To nie zmienia postaci rzeczy, że Polacy chcieli, żeby w ich kraju to jednak rodacy mieli dostęp do tego, co im się należy.
I pałka i pięści były do tego środkiem?
W tamtych czasach tak rozwiązywało się te sprawy. Teraz tak nie jest. Nikt z czystej nienawiści nie chce mordować kogoś – np. Żyda – tylko dlatego, że jest Żydem. Ludzie sobie tak mogą krzyczeć albo pisać w sieci, ale to się nie przełoży na czyny raczej.
Raczej?
Raczej. I tyle.
Nie uspokaja mnie ta deklaracja.
Dopóki te grupy nie stanowią zagrożenia dla Polski, dopóty nie mają się czego bać.
Jaka byłaby Polska, której Pan chce?
Wielka i katolicka. Miałaby się opierać na dobrze zorganizowanym narodzie, gotowym do wspólnego wysiłku na rzecz budowy swojej ojczyzny. Miałaby silną armię i gospodarkę, byłaby silna swoim narodem, dobrze wykształconym, pracowitym, wyszkolonym, by bronić ojczyzny, kiedy jest taka potrzeba, ale też dbać o nią na co dzień, np. płacąc podatki, będąc nieobojętnym na to, że komuś obok dzieje się krzywda. Ta Polska opierałaby się na wartościach chrześcijańskich, poszanowaniu dla życia ludzkiego i rodziny jako podstawowej komórki narodu. Na gotowości do ofiarowania życia za ojczyznę i na zdolności do poświęceń, jeżeli tego akurat będzie wymagała sytuacja.
A co z osobami innego wyznania? Z ateistami?
Nie każemy im zmieniać wiary, możemy nauczać, przekonywać, zachęcać, ewangelizować. Potem po śmierci każdego człowieka Bóg ze wszystkiego rozlicza. Ale taki ktoś musi szanować i przestrzegać naszych zasad.
A co z mniejszościami etnicznymi? Są częścią tej wspólnoty czy nie?
No, nikt Ślązaków np. nie wykluczył, nikt nie wykluczy też społeczności tatarskiej.
A żydowskiej? Wietnamskiej?
Roman Dmowski powiedział, że Polakiem może być ten, kto na pierwszym miejscu stawia interes i dobro narodu polskiego. Jeżeli to jest dla niego punkt odniesienia, to wtedy może określać się Polakiem.
Jak wyglądałby ład międzynarodowy, gdyby każde państwo przyjęło taką filozofię?
Nacjonalizm nie jest szowinizmem. Jest stawianiem na pierwszym miejscu swojego narodu. W stosunkach międzynarodowych to wygląda trochę inaczej. Można tak prowadzić politykę zagraniczną, by o tym pamiętać, ale też prowadzić interesy z innymi.
Mam na myśli co innego: jaki kraj umiał prowadzić politykę, w której na pierwszym miejscu byłby interes narodu, nie wchodząc w konflikty zbrojne z innym państwem o takiej filozofii. Zna Pan takie przypadki?
Myślę, że to da się pogodzić, zawsze powtarzam: trzeba prowadzić dialog i czasem iść na ustępstwa.
Czyli np. oddać Niemcom, gdyby chcieli, Wrocław?
Nie, absolutnie.
Dlaczego, przecież to jest ich interes narodowy, ich ziemia?
Naszym interesem narodowym powinno być odebranie Wilna i Lwowa, Brześcia itd., ale przecież nikt tego teraz nie podniesie. Choć trzeba też pamiętać: granice nie są dane raz na zawsze, tyle lat pokoju nie znaczy, że wojna kiedyś nie wróci.
Młodzież Wszechpolska włączy się w Obronę Terytorialną?
Wielu kolegów już w niej działa, są też w Strzelcu czy innych organizacjach. Wielu służy w wojsku jako żołnierze zawodowi i jako oficerowie. Do MW należą naprawdę różni ludzie, są osoby, które pracują na uczelniach, prawnicy, lekarze, rolnicy. Wszyscy, którym zależy na dobru kraju.
A co to jest patriotyzm?
Odróżniamy patriotyzm od nacjonalizmu. Patriotyzm jest czymś chwilowym, pewnego rodzaju uniesieniem, emocją, która wykwita, kiedy sprzyjają ku temu warunki. Nacjonalizm jest stanem trwałym i przekłada się na rzeczywistą pracę, którą dana osoba wykonuje na rzecz narodu.
Można być polskim patriotą, jeśli ma się skórę inną niż białą?
Przyznam szczerze, że ja nad tą kwestią się nigdy nie zastanawiałem, bo wchodzi tu jeszcze pojęcie rasy. Naród polski jest rasą białą. Ale jeżeli ktoś innego koloru skóry poczuwa się do tego i np. byłby w stanie oddać życie za Polskę, to myślę, że nie moglibyśmy mu odmówić prawa do bycia patriotą.
Tylko przelewając krew udowodniłby swoje poświęcenie? Nie może tego dowieść w warunkach pokoju? Ale dobrze, zostańmy przy krwi. Czy honorowy dawca zasłużyłby swoim poświęceniem?
Jeżeli ktoś innego wyznania lub koloru skóry oddaje krew, to mógłbym przyjąć, gdybym potrzebował. Ale jak on oddaje tę krew, to nikt z nas nie wie, komu ona zostanie podana… no to jest trochę co innego, niż zginąć, zasłaniając kogoś piersią.
Ta jednorodność, o której Pan wcześniej mówił, nigdy tu nie istniała. Historia Polski to historia różnorodności – kultur, języków, religii, grup etnicznych. Ras również.
Nie istniała do końca, ale Polska przez swoje zdrowe podejście zachowała jednolitość, chociaż różni ludzie się tu przewijali.
Nie przewijali się: żyli tutaj. A jednorodność „udała się” z powodu wojny i jej następstw.
Różnorodność przed wojną przysparzała wielu problemów, konflikty były duże, a jednak nie było u nas nocy kryształowej.
Ale były pogromy.
Bez przesady. Nie da się tego porównać do sytuacji w Niemczech. W historii każdego narodu zdarzają się sytuacje, z których nie jest się dumnym, ale powtarzam – takie były czasy i widocznie tak trzeba było.
A jest coś w Polsce po 1989 r., z czego jest Pan dumny?
Na pewno z tego, że w ostatnich latach obudziła się świadomość narodowa, coraz mniej ludzi zapatrzonych jest w Zachód, a zaczyna widzieć wartość tego, co polskie. Ale też dostrzega swoje wady i z nimi walczy.
Jakie są te wady narodowe?
Bezczynność chociażby, brak zaangażowania społecznego, np. to, że ludzie nie poczuwają się do tego, żeby iść głosować.
Ja również uważam, że udział w wyborach jest patriotycznym obowiązkiem. Tylko że dla mnie poza tym to poczucie wspólnoty z tymi, którzy tu żyją, i pamięć o tych, którzy żyli tu w przeszłości. To praca na jej rzecz, materialna i symboliczna. To szacunek dla demokracji, opartej na równości wszystkich obywateli. A Pan powiedział, że podpisałby się pod słowami swojego szefa, że „liberalna demokracja to nowotwór”.
Tak.
To co zamiast liberalnej demokracji?
Narodowa.
To znaczy?
Demokracja, w której rzeczywistym odnośnikiem jest naród i wola narodu, a nie poddawanie się, uginanie kolan przed wszelakimi mniejszościami. Macie żyć tak, jak my żyjemy.
„My” – chcą Państwo decydować o tym, kogo do wspólnoty można zaliczyć. Ja uważam, że „my” to też koleżanka lesbijka, i kolega, który jest Żydem, i Wietnamczyk, i ateista…
I oni wszyscy powinni się dostosować do prawa i zwyczajów, jakie tu funkcjonują.
Myślę, że to musiałoby być dla Pana bardzo trudne, gdyby się Pan zakochał w osobie, która nie pasuje do wzoru.
Nie grozi mi to. Nigdy nie miałem takiej sytuacji. Nigdy nie czułem zauroczenia w stosunku do kogoś o innym kolorze skóry czy wyznaniu. I raczej mnie to nie dotknie.
Jest Pan szczęśliwym człowiekiem?
Tak.
A co sprawia, że może Pan tak o sobie powiedzieć?
To, co robię, jakie wiodę życie, daje mi to poczucie: że służę w życiu tak, jak najlepiej potrafię.
A we mnie, jeśli miałabym uosabiać „tamtą stronę”, co Pana najbardziej wkurza?
Wolność słowa. A raczej to, że uznaliście, że macie na nią wyłączność i możecie decydować, co ludzie mają prawo myśleć i mówić.
Przecież Państwo mówicie swoje. Nam chodzi o granicę – jest nią artykuł 13 konstytucji.
Nie znam jej na pamięć.
„Zakazane jest istnienie partii politycznych i innych organizacji odwołujących się w swoich programach do totalitarnych metod i praktyk działania nazizmu, faszyzmu i komunizmu, a także tych, których program lub działalność zakłada lub dopuszcza nienawiść rasową i narodowościową, stosowanie przemocy w celu zdobycia władzy lub wpływu na politykę państwa albo przewiduje utajnienie struktur lub członkostwa”.
My nie nawołujemy do przemocy, mówiłem pani – tamte hasła to tylko przypomnienie historycznych kontekstów.
Ataki na Romów, obcokrajowców w Białymstoku, palenie kukły Żyda też mają historyczny kontekst?
Jakieś ataki, jeśli się zdarzają…
Sytuacje, o których mówię, miały i mają miejsce.
…jeśli się zdarzają, to marginalnie.
Przemoc to rozwiązanie?
Niektórzy sądzą, że tak.
A Pan?
Czasem jest konieczna – kiedy ludzie czują się zagrożeni, państwo nie zapewnia im bezpieczeństwa, a sytuacja skłania do takich aktów.
Według mnie kreuje ją Państwa retoryka: wskazywanie wrogów ojczyzny, z którymi trzeba walczyć.
Ale gdybyśmy o tym nie mówili, wy mówilibyście: wszyscy są naszymi przyjaciółmi. A nie wszyscy są, nie można stracić czujności. Trzeba mieć bezpiecznik, są nimi organizacje narodowe, które mówią głośno to, czego inni boją się powiedzieć.
Właśnie to mnie w Państwa wizji świata przeraża – wrogość i nieufność, na których się opiera ten ład. Zostanę więc pewnie nadal wrogiem ojczyzny, jak pisali do mnie ludzie, którzy sami siebie nazywają narodowcami.
Dla nas postawy, które pani wyznaje, szkodzą Polsce i Polakom.
Wyklucza mnie Pan w ten sposób ze wspólnoty, której czuję się członkinią.
No dobrze, ale nikt pani przecież nie każe wyjeżdżać.
Mam tylko dostosować się do Waszych reguł?
Do zasad, które uznajemy za słuszne, i które są słuszne.
A na początku rozmowy próbował mnie Pan przekonać, że byłoby tu i dla mnie miejsce.
Wystarczy się dostosować – a będzie. ©
Sauce: https://www.tygodnikpowszechny.pl/macie-zyc-tak-jak-my-zyjemy-35214
submitted by SoleWanderer to Polska [link] [comments]


2016.08.29 19:33 ben13022 Wywiad z historykiem z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, o "Żołnierzach Wyklętych" i nie tylko.

Kiedy tzw. kibice biją Araba jako nosiciele tradycji Polskiego Państwa Podziemnego, nie są już zwykłymi bandytami, stają się bojownikami o wartości. Z prof. Rafałem Wnukiem rozmawia Paweł Krysiak.
Paweł Krysiak: W Lublinie radykalni narodowcy zorganizowali niedawno pikietę przeciw uchodźcom pod pomnikiem Piłsudskiego. Jak historyk skomentuje ten fakt?
Rafał Wnuk: No cóż, żyjemy w czasie, w którym pogląd Giedroycia, że Polską rządzą dwie trumny, Dmowskiego i Piłsudskiego, już się zdezaktualizował. Ludzie, którzy nazywają siebie narodowcami, utożsamiają się z socjalistą i rewolucjonistą, dowódcą organizacji bojowej PPS-u, ewidentnie człowiekiem lewicy. Z punktu widzenia historyka pikieta ONR-u pod Piłsudskim jest zjawiskiem przedziwnym. Zarazem dla wielu Polaków Piłsudski to dzisiaj wyłącznie symbol patriotyzmu i polskości, taki sam jak orzeł w koronie. I nikt już nie pyta, jaką wizję Polski reprezentuje. A jeśli tak, to radykalni narodowcy starają się go zawłaszczyć. Przy takiej świadomości historycznej mogliby zagospodarować także inne postaci lewicy, choćby Ludwika Waryńskiego czy Stefana Okrzeję. Ale spójrzmy na to szerzej. Funkcjonujemy w świecie postmodernistycznym. Historia przestała mieć znaczenie ideowe, sprowadza się wyłącznie do znaków kultury.
Jednak ten ONR pod Piłsudskim chyba historyka trochę boli?
Podczas bardzo licznego ostatniego Marszu Niepodległości w Warszawie narodowcy mówili raczej językiem Dmowskiego, nieśli hasło "Polska dla Polaków".
Młodzi narodowcy, mimo że "wzięli sobie Piłsudskiego", nie noszą na demonstracjach cytatów z Marszałka.
Były głosy, że sukces frekwencyjny Marszu Niepodległości ma podłoże klasowe.
Jak to się stało?
Od JOW-ów do Związku Jaszczurczego. Szybka ewolucja.
Kim są dla pana "żołnierze wyklęci"?
Jeśli młodzi ludzie będą się uczyli historii podczas marszów, na stadionach i w kółkach Młodzieży Wszechpolskiej, jaka nas czeka przyszłość?
11 listopada zeszłego roku PiS wyjechał do Krakowa, prezydent czmychnął po południu do Białej Podlaskiej, a Warszawę objął we władanie 100-tysięczny tłum narodowców. Może trumna Dmowskiego jest jednak górą?
Myślę, że ci, którzy szli w Marszu Niepodległości 11 listopada w Warszawie, to wiedzą.
Jarosław M. Rymkiewicz po katastrofie smoleńskiej napisał "mamy dwie Polski".
SLD ożywiało się historycznie tylko w obronie Gierka.
Prezydent Andrzej Duda ostatecznie nie zgodził się na objęcie patronatem współorganizowanego przez ONR Hajnowskiego Marszu Pamięci Żołnierzy Wyklętych. Jego organizatorzy na piedestale stawiają "Burego" - sprawcę mordów na ludności cywilnej.
Czy PiS jest w tej chwili jedyną partią, która ma politykę tożsamościową?
Jak nazwać tę siłę, która zagraża PiS-owi?
Prof. Rafał Wnuk - historyk, profesor KUL-u, pracownik Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku. Autor m.in. wielokrotnie nagradzanego "Atlasu polskiego podziemia niepodległościowego 1944-1956" (2007), współautor - razem z Grzegorzem Motyką, Tomaszem Stryjkiem i Adamem Baranem - książki "Wojna po wojnie. Antysowieckie podziemie w Europie Środkowo-Wschodniej w latach 1944-1953" (2012).
źródło: http://wyborcza.pl/magazyn/1,124059,19651105,wszystkie-koszulki-kukiza-rozmowa-z-prof-rafalem-wnukiem.html
submitted by ben13022 to Polska [link] [comments]


Ryzyko wejścia w nowy związek po toksycznej relacji ... [19+] Nowy Związek W Serialu 19+ *Idealna Para!* 💕 - YouTube ZWIĄZEK - NA POCZĄTKU VS PO JAKIMŚ CZASIE - YouTube Brad Pitt - gotowy na nowy związek? [19+] Nowy Związek W Serialu 19+ [19+] Nowy Związek Sary THE SIMS 4 LABIRYNT #9 NOWY SĄSIAD, NOWY ZWIĄZEK ? NOWY VS STARY ZWIĄZEK 💞 - YouTube

Życie po rozwodzie: nowy związek - Tata po rozwodzie

  1. Ryzyko wejścia w nowy związek po toksycznej relacji ...
  2. [19+] Nowy Związek W Serialu 19+ *Idealna Para!* 💕 - YouTube
  3. ZWIĄZEK - NA POCZĄTKU VS PO JAKIMŚ CZASIE - YouTube
  4. Brad Pitt - gotowy na nowy związek?
  5. [19+] Nowy Związek W Serialu 19+
  6. [19+] Nowy Związek Sary
  7. THE SIMS 4 LABIRYNT #9 NOWY SĄSIAD, NOWY ZWIĄZEK ?
  8. NOWY VS STARY ZWIĄZEK 💞 - YouTube

Nowy związek w serialu 19+ Chcesz być na odcinku ? Jeśli tak to: 1. Subskrybuj ten kanał, 2. Musisz mieć publiczne subskrybcje, żebym mogł Cię tam umieścić. Chcesz być pierwszy pod ... Instagram - http://instagram.com/maxkrason Facebook - https://www.facebook.com/max.krasonn Instagram Weroniki - https://instagram.com/weronikastrzalkow... Brad Pitt - gotowy na nowy związek? Po rozwodzie z Angeliną Jolie Brad Pitt łączony był z wieloma znanymi kobietami. Ostatnio jednak kilkakrotnie zrobiono mu zdjęcia z tą samą kobietą ... THE SIMS 4 LABIRYNT #9 NOWY SĄSIAD, NOWY ZWIĄZEK ? GramPaula. Loading... Unsubscribe from GramPaula? ... THE SIMS 4 CHALLENGE 100 DZIECI #2 MAGICZNE DRZEWO I NOWY ROMANS - Duration: 24:42. Jeśli podobał Ci się odcinek NOWY VS STARY ZWIĄZEK to zostaw łapkę w górę (15.000 łapek i robimy kolejny odcinek tej serii!) i subka - to dużo dla nas znaczy... Nowy związek w serialu 19+ Chcesz być na odcinku ? Jeśli tak to: 1. Subskrybuj ten kanał wraz z dzwoneczkiem, 2. Musisz mieć publiczne subskrybuje, żebym mógł Cię tam dodać! Nowy związek w serialu 19+ Źródła zdjęć : Facebook 19plustvn7 : https://www.facebook.com/19plustvn7 Strona TVN : https://www.tvn.pl Fragmenty utworów, zdjęć ... Wejście w kolejną relację po tym, jak się 'sparzyliśmy' w poprzedniej nie jest łatwą decyzją. Po tym jak odkrywa się gry manipulatora, zwykle powstaje (mniej...